Rusin gorzko o tym, jak naprawdę się czuje. "Ból towarzyszy mi na każdym kroku"

gazeta.pl 1 godzina temu
Kinga Rusin mierzy się z konsekwencjami poważnego urazu ręki. Dziennikarka opublikowała na Instagramie poruszający wpis o bólu i niełatwej codzienności.
Kinga Rusin, znana z zamiłowania do podróżowania po najdalszych zakątkach świata, od kilku tygodni walczy z poważnym urazem ręki. Choć dziennikarka od lat prowadzi życie w ruchu, tym razem los zmusił ją do zatrzymania się i przewartościowania codzienności.


REKLAMA


Zobacz wideo Sokołowska tęskni za Rusin? "Żadne drogi nie są zamknięte"


Kinga Rusin dzieli się przykrymi wieściami prosto z Malagi. "Ból towarzyszy mi przy każdym ruchu"
54-latka ujawniła niedawno, iż doszło u niej do złamania kości ramiennej. Długo wierzyła, iż kontuzja gwałtownie się zagoi, dlatego nie mówiła o niej publicznie. "Byłam pewna, iż moja kontuzja gwałtownie się wyleczy. choćby tu o niej ani razu nie wspomniałam. Nie dopuszczałam do siebie myśli, iż to coś poważnego" - wyznała. Niestety, najnowszy rezonans przyniósł złe wieści. "A teraz zrobiłam kolejny rezonans i niestety - moja ręka wymaga dalszego leczenia i intensywnej rehabilitacji, o ile chcę wrócić w przyszłym sezonie do uprawiania na 100 proc. moich ukochanych sportów" - dodała.
Do tego długotrwałe leczenie sprawiło, iż Rusin musiała odwołać wyprawę do Brazylii. Aby choć częściowo zaspokoić podróżniczy głód, postawiła na krótszy wyjazd do Hiszpanii. Z Malagi przesłała fanom fotorelację i emocjonalny opis swojej niełatwej codzienności. "Codziennie dostaję lekcję pokory - ból towarzyszy mi przy każdym ruchu" - przyznała w najnowszym poście na Instagramie. Mimo trudów dziennikarka stara się dostrzegać jasną stronę sytuacji. "Ale cieszę się, iż świeci słońce i tyle wspaniałości jest na wyciągnięcie ręki: ciągle ciepłe morze, śródziemnomorska kuchnia, kwitnące w ogrodach kwiaty, to, iż można chodzić bez kurtki i do wieczora siedzieć na zewnątrz" - wyliczyła.


Kinga Rusin ma swoje "sanatorium". "Gdyby można było jeszcze trochę przyspieszyć leczenie"
Kinga Rusin nie ukrywa, iż wypad do Malagi to swoiste "sanatorium". W takich warunkach łatwiej jej wracać do zdrowia. "O takim 'sanatorium' można marzyć i takie 'sanatorium’ należy docenić" - podkreśliła. Rusin nie kryje jednak, iż najchętniej przyspieszyłaby proces leczenia. "Ech, gdyby można było jeszcze trochę przyspieszyć to leczenie…" - podsumowała.
Idź do oryginalnego materiału