Rozwód przez sąsiadkę
Po prostu wytłumacz mi, dlaczego spośród wszystkich kobiet na świecie wybrałeś właśnie ją? Tak po prostu ode mnie do niej, dlaczego?
Małgorzata przegrywała z Kingą na każdym polu. I jeszcze, gdyby tylko Piotr powiedział coś w stylu: ona jest wesoła, wolna, mniej wymagająca, nie taka nudna jak ty.
Jak to możliwe, Kingo! Jak to w ogóle możliwe?! Przecież żyliście tak dobrze żaliły się mama, siostra i wszystkie przyjaciółki Małgorzaty, gdy dowiedziały się o nadchodzącym rozwodzie.
Żyliśmy przyznawała Małgorzata. Ale już nie będziemy.
Gosia, zastanów się jeszcze trzydzieści razy, zanim odejdziesz od takiego mężczyzny. Przecież zarabia, kocha dzieci, rozwodzić się z tobą nie chce
Po tej uwadze Małgorzata wysyłała wszystkich, którzy to wypowiedzieli, w absolutny, dożywotni ban i w mediach społecznościowych, i w komunikatorach, i oczywiście w realnym życiu.
Koleżanka z pracy, z którą wcześniej rozmawiały całkiem serdecznie, teraz dostawała tylko obojętny skinieniem głową i szybkie cześć na korytarzu.
A gdy próbowała nawiązać rozmowę jak dawniej, Małgorzata wyłożyła jej prosto z mostu wszystko, co myśli o nieproszonych radach i prawie zmuszaniu do powrotu do niewiernego męża.
Tak, niewiernego! Gosia do tej pory nie mogła się odnaleźć w tej sytuacji.
Przecież dobrze im się żyło! Dwadzieścia lat razem, od czasów studenckich nie tyle kilogramów soli, ile całe tony przeszli razem; tyle, ile mówi polskie przysłowie o wspólnym życiu.
Wszystko już było: bieda, bezrobocie, choroby własne i dzieci
Dwoje dzieci syn i córka, wszystko jak należy. W domu zawsze porządek, obiad na stole, Małgorzata nigdy się na nic nie uskarżała
Dbała o siebie, męża nie traktowała jak bankomat, zawsze znajdowała dla niego czas, nie zostawiła biednego Piotra od razu po narodzinach dzieci
Czego więc jeszcze temu narwańcowi było trzeba, iż pewnego pięknego dnia poszedł do innej?
I do kogo! Gdyby przynajmniej pociągnęło go do młodszej to jeszcze można by zrozumieć. Ale serce, albo raczej głowa niżej, poprowadziły Piotra do rozwódki z dzieckiem z sąsiedniego bloku.
Wytłumacz mi tylko, co w niej zobaczyłeś?
Gosia na przemian śmiała się i płakała, gdy zdrada wyszła na jaw, a Piotr musiał zdawać sprawę z tego, co zrobił.
Wytłumacz mi, dlaczego wybrałeś akurat ją? Dlaczego ode mnie akurat do niej?
Kinga przegrywała z Gosią na każdym froncie. choćby gdyby Piotr powiedział: jest mniej wymagająca, mniej zasadnicza niż ty, Gosia mogłaby zrozumieć.
No, gdyby potrafił wskazać cechy Kingi, przez które wydaje mu się lepszym materiałem na żonę.
Ale nie! choćby tego nie potrafił.
Może po pijaku poleciał do tamtej? Też nie był trzeźwy jak przysłowiowa świnia w Wigilię.
Wszystko, na co go stać, to beczenie pod nosem: samo tak wyszło i żałosne, pokorne błaganie, żeby mógł wrócić do rodziny.
Tak, ku zaskoczeniu Kingi, Piotr nie planował rozwieść się z Gosią i zamieszkać z nową wybranką.
Liczył, iż jak kotek narozrabia, potem wróci do domu z niewinną miną, położy się obok żony i uda, iż żadnej Kingi nigdy nie było w jego życiu.
I może by tak się skończyło, gdyby nie fakt, iż Kinga zaszła w ciążę i postanowiła zawalczyć o tatusia dla nowego dziecka (i dla poprzedniego również), stosując wszystkie możliwe sposoby, żeby wciągnąć go do Urzędu Stanu Cywilnego.
Przyszła więc z awanturą pod drzwi Małgorzaty.
Na początku Gosia nie chciała w to wszystko wierzyć. Jak tu uwierzyć, skoro dwadzieścia lat mieszkała z Piotrem i znała go jak własną kieszeń?
Ale okazało się, iż Kinga znała szczegóły, których nie odgaduje się na chybił trafił gdzie ma znamię, jaką ma bliznę na plecach Bez widzenia kogoś bez ubrania się tego nie powie.
A więc zdrada była. Przyparty do muru Piotr musiał się przyznać i błagać o przebaczenie.
Po stronie Piotra niespodziewanie stanęło kilka znajomych Gosi. choćby nie ich wspólnych znajomych, tylko koleżanka z pracy, parę przyjaciółek, które do tej pory uważały Piotra za nikogo, dalsza rodzina
Wszyscy jednym głosem zaczęli wywodzić, iż Gosia powinna się pogodzić, przebaczyć i dalej kochać Piotra, udając, iż nic się nie stało. Tego Małgorzata pojąć nie mogła.
Jeszcze rzecz jasna teściowa namawiała, żeby ratować rodzinę. To zrozumiałe widziała, iż syn sam żałuje, co nabroił, i chce to naprawić, więc chce mu jakoś pomóc. Wmawiała choćby dzieciom, żeby powiedziały mamie, żeby się z tatą nie rozwodziła. To obrzydliwe i podłe, ale przynajmniej motywację rozumie.
Ale co obchodziło tę całą resztę, iż Małgorzata nie chce utrzymywać tego związku? Czy to taki syndrom wiadra z krabami siedzimy po uszy w tym błotku, to ty też tu z nami siedź?
A może coś jeszcze? Gosia nie wiedziała. Ale jedno było pewne: nie zamierzała się na to godzić.
Była córką swojego ojca, nieżyjącego już. To on nauczył ją jednej ważnej rzeczy, która bardzo jej pomogła. A raczej dał jej radę, którą często powtarzał.
Córeczko, jeżeli ktoś ci mówi, iż jesteś egoistką i musisz trochę pocierpieć, iż musisz się podzielić, ustąpić, coś oddać, komuś coś wybaczyć tylko dlatego, iż tak trzeba albo Bóg tak kazał Nie wierz temu. Chodzi tylko o to, żeby cię wykorzystać załatwić sobie czyjeś interesy twoim kosztem.
Małgorzata mocno to zapamiętała i nie raz przekonała się, iż właśnie tak bywa, gdy ktoś próbuje zawstydzać i manipulować.
Nie pozwalała sobą manipulować nikomu. I dzieci, jak się okazało, też nie. Bo zaraz po tym, jak Małgorzata złożyła pozew o rozwód, teściowa dzwoniła z żądaniem, żeby syn i córka odblokowali babcię w Messengerze i zaczęli się z nią znowu kontaktować.
Skończyła mi się cierpliwość wyjaśniła przy kolacji córka Kasia.
Syn Michał nocował u swojej dziewczyny, więc to ona odpowiadała na pytania o powody blokady, i tak mówiła za siebie, i za brata.
Wszystkie rozmowy tylko o tym, iż musimy zrobić wszystko, by pogodzić was z tatą, iż będzie lepiej, jeżeli znów razem zamieszkacie. Raz jej powiedziałam, dwa razy jakby mnie nie słyszała ciągle to samo.
Więc zablokowałam ją, dopóki nie przestanie powtarzać tej swojej płyty i nie zacznie po prostu być normalną babcią.
Dziękuję. Wiem, iż nie jest ci łatwo z tym wszystkim. I jestem wdzięczna, iż nie dajesz się wciągnąć w tę manipulację i nie śpiewasz babcinej piosenki.
Mamo, przecież nie jestem głupia westchnęła Kasia. Wiem, co tata zrobił. Gdybyście się kłócili, bo nie mogliście się dogadać, gdzie pojechać na urlop czy jakie zasłony powiesić w kuchni może byłoby co sklejać.
Ale normalni ludzie nie wybaczają zdrady a tata to wiedział. Skoro poszedł do tej Kingi
Mamo, kocham go, przez cały czas jest moim tatą, ale Na co on liczył? I na co liczy babcia?
Małgorzata nie znała odpowiedzi. Jeszcze miesiąc temu myślała, iż zna odpowiedź na każde pytanie córki.
Ale spróbuj odpowiedzieć, kiedy sama nie znasz odpowiedzi. Kiedy nie potrafisz powiedzieć, dlaczego nagle ktoś, kto przez dwadzieścia cholernych lat zachowywał się jak wzorowy mąż i ojciec
Nie, jasne, były różne chwile, ale nigdy nie robił takich rzeczy. Aż tu nagle Przysłowiowa siwizna w brodzie, a diabeł za pazuchą?
Jak się okazało, Piotr miał w sobie jeszcze sporo tych diabłów w żebrach czy w głowie, czy w jakimś swoim zdrobniale imieniu.
I postanowił je wszystkie wypuścić na byłą rodzinę w najbardziej oryginalny sposób.
Stało się to pięć lat po rozwodzie.













