Rozstałam się z mężem, a on teraz cieszy się życiem. Udowodnił, iż to ja byłam przeszkodą w jego dążeniu do szczęścia i prowadzeniu normalnego życia.

twojacena.pl 1 godzina temu

Nikt nie zranił mnie tak, jak moja była żona, Magda. Od trzech miesięcy nie mieliśmy ze sobą kontaktu. Ostatni raz spotkałem się z nią, kiedy odwoziłem naszą córkę Zuzannę na weekend do jej mieszkania w Warszawie. To już dwadzieścia cztery tygodnie, a ona zupełnie się zmieniła.

Przez długie lata nalegałem, żeby Magda zadbała o sylwetkę, ale nie chciała słuchać. Codziennie sięgała po fastfood, słodkie napoje gazowane, przy czym w wolnym czasie tylko leżała na kanapie. Nie dało się jej namówić na spacer, nie mówiąc już o siłowni. Teraz jednak w jej małym mieszkaniu stoi mata do ćwiczeń na widocznym miejscu, ma nową fryzurę, a ubrania nosi zadbane, choć wydawało się, iż nie ma nikogo, kto by się o nią troszczył. Po latach nie potrafiła samodzielnie załadować pralki i uruchomić ją, a nagle nagle potrafi wszystko zrobić sama.

Rozmawialiśmy

Miałem już dość jej wymówek. Twierdziła, iż przez lata poniżała mnie w małżeństwie, przez co stałem się idiotą, ale teraz już nie jest i ja oraz Zuzanna nie wchodzimy w jej plany. Ma nowy związek, w którym czuje się szczęśliwa i nad którym intensywnie pracuje nad ciałem, charakterem i zarobkami. To uderzyło mnie najmocniej. Nie podniosła ani palca ani dla mnie, ani dla naszej córki, a przy tym tak bardzo zmieniła się dla innej kobiety.

Mówi się, iż trzeba dawać tyle, ile się chce dostać, ale Magda nie potrafiła odwdzięczyć się w ten sam sposób. Kochałem ją, szanowałem, od czasu do czasu wypowiadałem uwagi, bo nie uważała, iż coś wymaga zmiany. A ja nigdy nic od niej nie otrzymałem

Po rozstaniu wciąż najpierw myślała o sobie, nie o Zuzannie, którą od dawna nie widziała. Gdybym tylko mógł, żeby choć na chwilę stanęła na moim miejscu, podjęła wysiłek i w zamian dostała to, czego ja zawsze od niej oczekiwałem. Kto wie, co by się stało.

Idź do oryginalnego materiału