Karol Czejarek (Karol):
Mario szanowna, dziękuję Ci za to, iż zgodziłaś się (jako filozof) porozmawiać ze mną o literaturze, ale zanim przejdziemy do tematu, proszę Cię o krótką wypowiedź o nagłym, niespodziewanym konflikcie polsko-ukraińskim?
Maria Szyszkowska (Maria):
Masz na myśli odebranie prezydentowi Zełenskiemu Orderu ORŁA BIAŁEGO?
Karol:
Tak, właśnie to mam na myśli! Nienawiść rozlała się w nieprawdopodobny sposób, pewnie niedługo i współczesna literatura (polska i ukraińska) zajmie się tym faktem?
Maria:
Są granice niewdzięczności. Tak wiele uczyniliśmy dla Ukrainy, a w odpowiedzi mamy kult banderyzmu, a więc tych, którzy mordowali w bestialski sposób Polaków. Cenię decyzję Prezydenta RP.
Karol:
Dziękuję za wyrażenie swego stanowiska w tej sprawie i szkoda, iż tak się stało. Ale zajmijmy się LITERATURĄ, o której zamierzamy porozmawiać.
Jaką rolę pełni ona w życiu każdego człowieka (przynajmniej powinna), a szczególnie w wychowaniu młodego pokolenia – w duchu m.in. przyjaźni i międzynarodowej współpracy?
Maria:
Literatura piękna łączy narody, ponieważ takie same dzieła literackie są czytane w różnych państwach Europy. Pisarze przekraczają granice swoich narodów, by wymienić tu chociażby Tołstoja, Manna, Ibsena, Prousta, Szekspira, Remarqe`a czy Hamsuna. Wielkie dzieła literackie skłaniają do pogłębionej refleksji nad sobą i relacją: ja – inny człowiek.
Karol:
Do wymienionych przez Ciebie nazwisk „dorzuciłbym” jeszcze polskich noblistów literackich. Choć wielu naszych współczesnych, przez wadliwą politykę przekładową (albo jej brak), nie trafia dzisiaj poza granice kraju w takim stopniu, jak na to zasługują, dlatego pozostają w świecie zupełnie nieznani. Czy się z tym zgadzasz?
Maria:
Przyznaję Ci rację. To trafne spostrzeżenie. Szkoda, iż nie kontynuuje się Twoich metod działania w tym zakresie z czasów, gdy pełniłeś zaszczytną funkcję dyrektora Departamentu Książki w Ministerstwie Kultury.
Karol:
A jakie Twoim zdaniem są główne filozoficzne i społeczne zadania literatury?
Maria:
Moim zdaniem, ugruntowanym przez Stanisława Przybyszewskiego, dzieła literackie powinno się tworzyć z nadmiaru doznań, przeżyć i przemyśleń, które musimy wyrzucić z siebie. Można ten stan porównać… z imbrykiem, w którym gotująca się woda sprawia, iż pokrywka unosi się. Zatem w naturalny sposób, często w formie dygresji czy ustami bohaterów literackich, pisarz wyraża swoje przemyślenia, przekazując zarazem bliskie mu poglądy filozoficzne. Tak więc dzieła literackie poszerzają wiedzę, pomagają w kształtowaniu własnego światopoglądu, uwrażliwiają na doznania piękna, skłaniają do refleksji nad sobą i światem.
Stefan Żeromski w „Snobiźmie i postępie” pisał: „Sztuka pisarska, podobnie jak wszystkie jej siostrzyce – a muzyka najwyraźniej i najbezwzględniej – nie może i nie powinna służyć jako środek do jakiegokolwiek celu, oprócz swego własnego”.
A Julian Tuwim stwierdzał w jednym z listów: „Niech Pani nie sądzi, iż się myśli o skutkach tworzenia (że to wzbogaca skarbiec literatury ojczystej, iż będzie uszlachetniać, iż zbłądzi pod strzechy); nic podobnego”.
Karol:
Pięknie powiedziane, aby literatura poszerzała:
„ludziom wiedzę, pomagała w kształtowaniu własnego światopoglądu, uwrażliwiała na doznawanie piękna i skłaniała do refleksji nad sobą i światem”!
Nic do tego dodać, nic ująć, ale zapytam:
– jaki światopogląd ma kształtować literatura (bo chyba nie wszystko jedno, jaki(?),
– na jakie piękno uwrażliwiać (?) i w końcu –
– do jakiej refleksji ma skłaniać czytelnika (?)
Maria:
Literatura pomaga w kształtowaniu własnego poglądu na świat, bo poszerza wiedzę i pisarz przybliża inne światopoglądy niż ten narzucony nam przez środowisko, w którym żyjemy oraz przez media.
Nie ma dowodu, który mógłby wykazać prawdziwość określonego światopoglądu.
Sławiona w tej chwili demokracja charakteryzuje się pluralizmem światopoglądowym. Każdy sam powinien budować własny pogląd na świat, często w opozycji do większościowego. Poezja rozwija gównie uczuciowość i wrażliwość czytelników, dzięki czemu uczymy się dostrzegać piękno w tym, obok czego dotąd przechodziliśmy obojętnie. Na przykład poezja Jana Pocka – którą niedawno dopiero poznałam – nauczyła mnie dostrzegać piękno w chwastach i uczuliła na zapach ziemi!
Wielkie dzieła literackie skłaniają do refleksji nad sobą. One doprowadziły mnie do filozofii. Mam zeszyt, w którym zapisywałam już w czasach szkolnych odnalezione w dziełach literackich myśli filozoficzne. Marzyłam o tym, by zostać pisarzem. Nie podjęłam tej próby, ale pewne zdarzenie wynagrodziło mi to zaniechanie. Otóż Piotr Kuncewicz zaproponował mi wstąpienie do ZLP i do dziś jestem dumna, iż należę do Związku Literatów.
Karol:
Odpowiedz mi Mario konkretnie na pytanie:
a co z tzw. wychowaniem patriotycznym?
Z miłością do Ojczyzny i poszanowaniem tego wszystkiego, co jest naszym (czyli milionów ludzi) powojennym dorobkiem, przy czym nie chodzi tu o obronę Polski Ludowej, ale co jest związane z naszą moralnością, uczciwością wobec tradycji – żebyśmy jako naród stali się wreszcie JEDNOŚCIĄ!
Czyż TEMU nie powinna służyć LITERATURA?
Uważam, iż powinna, bo sam wiele wyniosłem z lektur mojej młodości, czytając m.in.
MICKIEWICZA,
KOCHANOWSKIEGO,
SŁOWACKIEGO,
KASPROWICZA,
FREDRĘ,
KRASICKIEGO,
REYMONTA,
WYSPIAŃSKIEGO,
ŻEROMSKIEGO i…
jeszcze wielu innych, w tym także współczesnych pisarzy: BRATNEGO, MYŚLIWSKIEGO, Dobraczyńskiego, NAŁKOWSKĄ, IWASZKIEWICZA, MIŁOSZA, ŻUKROWSKIEGO,
PUTRAMENTA, J.J. SZCZEPAŃSKIEGO …
Toż to przeogromne bogactwo, które mnie ukształtowało.
Maria:
Mnie też ukształtowało wielu pisarzy, ale innych niż Ciebie. Na przykład Henryk Ibsen, Maria Kasprowiczowa, Marcel Proust, Maria Remarque, Hamsun, Żukrowski. Powieści rozbudzają uczucia patriotyczne, ale nie są środkiem ku temu.
Mamy publicystykę, podręczniki, media, które powinny szerzyć patriotyzm i prostować poglądy tych polityków, którzy np. zafałszowują obraz powojennej Polski.
A był to czas zrywu społeczników i wielkiego poświęcenia tych, którzy odbudowywali kraj. Z oburzenia na nieprawdziwy osąd Polski Ludowej powstały np. dwie książki zbiorowe pod moją redakcją.
Karol:
Przypomnij czytelnikom te książki, kiedy zostały wydane i czy są jeszcze do nabycia w księgarniach, albo do wypożyczenia w bibliotekach?
A jeżeli chodzi o nazwiska pisarzy, które – jak już powiedziałem – mnie „ukształtowały”, to część z nich pokrywa się z „Twoimi” ulubionymi, np. Żukrowski. Ale nie o nazwiska tu chodzi (to też), ale o wskazanie, iż mamy niezwykle bogatą w wartości literaturę, tylko czy jest ona adekwatnie wykorzystywana, np. poprzez omawianie i analizowanie lektur, które powinno się zalecać młodzieży do czytania?
Maria:
Karolu, chętnie Ci przyślę te książki.
Pierwsza książka zbiorowa prostująca obraz Polski Ludowej ukazała się pod moją redakcją w 2020 roku. Nosi tytuł: „Świat kultury czasów Polski Ludowej”, wydawnictwo warszawskie „Kto jest Kim”.
Kolejna, w tym samym wydawnictwie, ukazała się w 2025 roku, też pod moją redakcją, pt. „Czas miniony i jego znaczenie”.
Twoje pytanie ma istotne znaczenie. W przeciwieństwie do dzisiejszej sytuacji, uczniowie szkół Polski Ludowej musieli czytać powieści i wiersze, by np. wymienić Asnyka, którego poezja rozbudzała patriotyzm.
Pisało się wypracowania o bohaterach literackich.
Moja nauczycielka polskiego zobowiązywała nas do czytania artykułów Adama Mickiewicza, które publikował w piśmie „Trybuna Ludów”, wydawanym w Paryżu.
Dziś przemilcza się to, iż nasz wieszcz narodowy był zwolennikiem socjalizmu, oczywiście innej teorii socjalizmu niż Marksa. Podobnie obowiązkowe lektury utworów Żeromskiego zaszczepiały postawę bezinteresownego działania na rzecz innych nieznanych osób i wyjaśniały sensowność wprowadzania własności spółdzielczej. Jej znaczenie podkreśla też w swoich książkach Maria Dąbrowska.
Przypomnę, iż Stefan Żeromski był uczniem znanego w wielu krajach polskiego filozofa Edwarda Abramowskiego, twórcy mało znanej w Polsce teorii socjalizmu.
Niestety, w tej chwili zredukowano obowiązkowe lektury, a także znacznie okrojono konieczność czytania powieści Żeromskiego.
Nie jest to przypadkowe.
Szkoła zgodnie z zaleceniami polityków ma kształtować myślenie młodzieży w duchu aprobaty dla neokapitalizmu, czyli neoliberalizmu ekonomicznego.
Ruguje się w tej chwili utwory ceniące inne rozwiązania ekonomiczne – to dowód siły oddziaływania literatury pięknej.
Karol
Mario, dziękuję za satysfakcjonującą odpowiedź na moje pytanie. Rzeczywiście wielka szkoda, iż w spisie obecnych
lektur nie ma tych, które kiedyś musieliśmy czytać, „sprawozdawać” w wypracowaniach, zaliczać w dialogu z nauczycielem (i często z klasą), opisywać na maturze!
To, co człowiek przeczyta „za młodu” – pozostaje na całe życie. Gdyż czytało się nie tylko lektury „obowiązkowe”, często pod ławką też Karola Maya, Coopera, Brandta i utwory zakazane „politycznie” w czasach PRL-u (np. o Powstaniu Warszawskim, czy zbrodni UPA na Polakach na Wołyniu).
Ja np. jeszcze dodatkowo („dorastając na Ziemiach Odzyskanych”), interesowałem się powstającą tam literaturą polską. (A wtedy w Szczecińskim żyło i pisało wielu znakomitych pisarzy – Gałczyński, Andrzejewski, Joanna Kulmowa, Wiesław Rogowski, Ryszard Liskowacki, Gwidon Kamiński). Słowem –
CZYTANIE było czymś najważniejszym.
Maria:
Tak było!
Tworzyło wówczas wielu znakomitych pisarzy, a ich wpływ, masz rację, pozostaje do dzisiejszych dni!
Z przerażeniem słyszę, iż od września w klasach 4-7 uczniowie będą musieli przeczytać zaledwie 3 książki. Ja czytałam pod ławką m.in. „Przeminęło z wiatrem”, powieści Rodziewiczówny i dziennik Marii Kasprowiczowej.
Karol:
Zatem, czy można powiedzieć, iż obecnie, podobnie jak dawniej, powstaje literatura „miłości do Ojczyzny”, która ma znaczący wpływ na kształtowanie postaw „patriotycznych” łączących naród, kształtujących narodową świadomość społeczeństwa i umacniających jego pamięć historyczną,
czy jednak przewagę ma tzw. literatura komercyjna? Jakie jest Twoje na ten temat zdanie?
Maria:
Jestem głęboko zaniepokojona tym, iż w tej chwili dominuje literatura komercyjna, która zaspokaja potrzebę sensacji, przemocy, seksualności, a nie wskazuje wyższych wartości, w dążeniu do których powinniśmy zmierzać przez całe życie.
Miłość do Ojczyzny nie jest zaszczepiana, dominuje kult nowoczesności, a to jest puste słowo.
Martwi mnie na przykład Harry Potter, siła oddziaływania tej postaci literackiej.
Martwi mnie także to, iż poezja współczesnych poetów nie budzi wrażliwości na piękno. Dawna poezja, by wspomnieć Leśmiana czy Staffa, pomagała w nazywaniu uczuć i doznań czytelników dzięki bogatemu językowi.
Dziś poezja jest „sprozaizowana”, pozbawiona choćby rytmu, co więcej, znajdują się w wierszach słowa antypoetyckie.
Karol:
To dosyć ostre słowa! Co w związku z tym powinniśmy zrobić i Ty, i ja, i nam podobni – zgodnie z naszą oceną sytuacji – i czy możemy zaproponować jakieś środki zaradcze? Jakie obowiązki w tym zakresie powinien pełnić mecenat państwowy?
Maria:
Proszę, pierwszy zabierz głos w tej sprawie – jako były Dyrektor Departamentu Książki i Bibliotek w MKiS. Masz ogromne doświadczenie i Twoje uwagi na pewno będą cenne.
Karol:
W tej sprawie głos powinien zabrać przede wszystkim tzw. CZYNNIK SPOŁECZNY – ŚROWISKO LITERACKIE, WYDAWCY, BIBLIOTEKARZE, KSIĘGARZE, KRYTYCY LITERACCY, POLONIŚCI (OD SZKOŁY PODSTAWOWEJ – do WYŻSZYCH UCZELNI), a organizatorem SPOTKAŃ DYSKUSYJNYCH na ten temat – począwszy od gmin, powiatów, województw, aż do spotkań centralnych – powinno być ministerstwo kultury (bo po to ono jest, aby mecenat państwowy – w tym także samorządowy – miał konkretny cel). W tym przypadku tym celem jest rozwój i upowszechnianie LITERATURY w najszerszym tego słowa rozumieniu.
Czy zgadzasz się Mario ze mną?
Maria:
Przyznaję Ci w pełni rację. Mecenat państwowy jest niezbędny. Ponadto Ministerstwo Kultury powinno być w rękach mądrego ministra, takim był na przykład Józef Tejchma w czasach Polski Ludowej. Powinny być zmienione programy szkolne poprzez wprowadzenie wielu cennych utworów literackich jako lektur obowiązkowych, dzięki którym również zyskałaby na skuteczności niedoskonała resocjalizacja.
Karol:
Do pozytywnej oceny Józefa Tejchmy dorzuciłbym jeszcze min. Aleksandra Krawczuka (za jednego i drugiego pracowałem w MKiS – za pierwszego jako dyrektor departamentu plastyki, za drugiego – jako dyrektor Departamentu Książki i Bibliotek).
Maria:
A za co konkretnie cenisz jednego i drugiego?
Karol:
Obaj opierali swoje działania o szerokie konsultacje społeczne! Za czasów ministra Krawczuka np. powstała Izba Książki, ograniczono wpływ cenzury na działalność wydawniczą (i w końcu zlikwidowano), otwarta została przestrzeń dla wcześniejszego tzw. „podziemia wydawniczego” (wydawnictw opozycyjnych); unowocześniono wyposażenie drukarń, znacznie poprawiono sytuację w produkcji papieru, powstał fundusz literatury (na wsparcie debiutów literackich, tomików poezji i tzw. książek deficytowych); poprawiła się sytuacja z podręcznikami szkolnymi i akademickimi, w ogóle książek naukowych i innych (niebeletrystycznych).
Nie brakowało środków na stypendia twórcze i pomoc socjalną; wybudowano nową Bibliotekę Narodową (na Polach Mokotowskich), zmodernizowano i rozbudowano stołeczną Bibliotekę Publiczną, zwiększono pokaźnie środki na zakupy biblioteczne i modernizację bibliotek w całym kraju, nastąpiło „równouprawnienie” dla starych i nowych związków twórczych jak np. ZLP i SPP (dla tego celu odremontowano Dom Literatury przy Krakowskim Przedmieściu i Ośrodek Pracy Twórczej w podwarszawskich Oborach i w Zakopanem”) do głosu doszła polityka dotycząca przekładów, powstało Stowarzyszenie Tłumaczy Polskich, zadbano o rozwój warszawskich targów książki, w stanie wojennym wznowiono Warszawską Jesień itd. itp.
Było dla mnie wielkim zaszczytem uczestniczenie w tych wszystkich działaniach, także w dyskusjach i staraniach, aby w planach wydawniczych nie zabrakło klasyki polskiej i obcej, słowników, encyklopedii, możliwości tworzenia warunków polskiego udziału w imprezach „książkowych” na całym świecie – jak m.in. w największym wydarzeniu, jakim przez cały czas są Międzynarodowe Tragi Książki we Frankfurcie nad Menem!
Maria:
Karolu, dziękuję – wystarczy, jestem pełna podziwu dla Ciebie. Nie o wszystkim wiedziałam wcześniej. Czy wymieniłbyś jeszcze kilka osób z którymi wtedy (gdy byłeś dyrektorem w MKiS), współpracowałeś?
Karol:
Bardzo chętnie wymienię. Były to przede wszystkim organizacje środowiska literackiego, jak: ZLP, SPP, SEC, polski oddział PEN-Clubu, kierownictwo Muzeum Literatury, a także Biblioteki Narodowej, SBP. A jeżeli chodzi o konkretne nazwiska, to m.in. takie autorytety twórcze, jak: dyrektorzy wydawnictw, a więc Andrzej Wasilewski, Michał Jagiełło, Andrzej Kurz, Stanisław Bębenek, Jan Boguta, ze środowiska literackiego m.in. Wojciech Żukrowski, Jan Józef Szczepański, Jan Koprowski, Wiesław Rogowski, Jan Dobraczyński, Krzysztof Gąsiorowski, a z tzw. krytyczno-literackiego – m.in. Zenona Macużanka, Bogdan Rogatko (i inni – w tym także działacze kultury i twórcy z tzw. terenu, czyli województw z całej Polski).
Nigdy nie zapomniałem też o środowisku księgarskim, z którego wyrosłem, czyli o takich działaczach, jak m.in.: Kazimierz Majerowicz, Tadeusz Hussak, Danuta Musiałowa, Stanisław Zahorodny.
Zasięgałem też często opinii NRK – bezpośrednio prof. prof. Bogdana Suchodolskiego (i innych prominentnych członków Narodowej Rady Kultury), Aleksandra Gieysztora jako dyrektora Zamku Królewskiego i oczywiście zarządu Biblioteki Narodowej.
Moją siłą, a jednocześnie cechą charakteru, zawsze była i pozostanie WSPÓŁPRACA Z KAŻDYM, KOMU ROZWÓJ KULTURY LEŻAŁ NA SERCU!
Ale wróćmy Mario do rdzenia naszej rozmowy, czyli literatury. Zapytam Cię o Twoich ulubionych bohaterów literackich. Na zakończenie naszej dzisiejszej rozmowy powiedz coś na ten temat.
Maria:
Sartre uświadomił mi, iż istnienie człowieka, to nieustanny ciąg wyborów. Codziennie wybieramy między albo – albo i w ten sposób określamy siebie. Bywają wybory dotyczące spraw doniosłych. Codziennie dokonujemy wyborów dotyczących spraw często o małym znaczeniu, ale mających znaczenie dla naszego życia.
Kant z kolei uświadomił mi, iż wartością fundamentalną jest pokój i każdy człowiek powinien działać na rzecz przybliżenia odległego w czasie stanu wiecznego pokoju. Oczywiście obydwaj filozofowie wywarli wpływ na sposób mojego myślenia znacznie szerzej niż przykłady, które podałam.
Karol:
„Twoi” filozofowie zadziałali na mnie tak samo! Ale zostawmy teorię. Pytasz o moją wizję kanonu lektur – już ją podaję:
Ze średniowiecza: Rej, Kochanowski, Bogurodzica;
Z renesansu: jeszcze przed polskimi autorami – koniecznie Erazm z Rotterdamu i jego „Pochwała głupoty”, a z Polaków – coś z literatury ariańskiej, okresu reformacji w Polsce, zapoznanie uczniów z „dziejami języka polskiego” (np. Brücknera) i dziejami kultury polskiej (jest na ten temat bogata bibliografia).
Należy też wspomnieć o znaczeniu A. Frycza Modrzewskiego („O poprawie Rzeczpospolitej”) w naszych dziejach itd., itp.
Jeśli to ma sens (i widzisz taką potrzebę) – dorzuć do mojej listy dalsze nazwiska i zagadnienia do kanonu, nad którym moglibyśmy dalej dyskutować z udziałem naszych Czytelników – na łamach „Przeglądu Dziennikarskiego, co Ty na to?
Maria:
Karolu, to świetny pomysł!!!
Karol:
Wobec tego uzupełnię jeszcze swoją listę lektur, a Ciebie poproszę o dodanie do niej pisarzy współczesnych, tych po roku 1990, a więc po przemianach politycznych, aby przedstawić obie nasze propozycje Czytelnikom, z prośbą o ustosunkowanie się do nich!
Maria:
Zatem kontynuuj swoją propozycję!
Karol:
Po zapoznaniu młodzieży (tej do matury włącznie) z Fryczem Modrzewskim, proponuję zwrócenie uwagi na takie nazwiska naszej literatury, jak: Fredro (jak najszerzej o Jego sztuce pisania i utworach), omówienie okresu „Kuźnicy Kołłątajowskiej”, twórczości Staszica (w tym Jego „Teorię i utopię”), A. Naruszewicza, I. Krasickiego (w tym szczególnie zwrócenie uwagi na ujęcie przez nich zagadnienia empiryzmu i racjonalizmu); zapoznanie młodzieży z pozycją „Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki” i w ogóle z początkami powieści (z prawdziwego zdarzenia) w Polsce.
Dodałbym do tego pewną znajomość prozy Fr. Karpińskiego i J.U. Niemcewicza oraz innych autorów powieści historycznej, w tym i „pamiętnikarzy”; omówienie twórczości Józefa Wybickiego (którego dziś upamiętniamy śpiewaniem hymnu polskiego)!
Godne uwagi są też powieści Skarbka, znaczenie polskiej ballady (na tle innych tego typu utworów powstałych w Europie i na świecie), a przede wszystkim „wtajemniczenie” słuchaczy w dzieła Mickiewicza, Słowackiego, Sienkiewicza, Reymonta, Żeromskiego, Wyspiańskiego i jeszcze innych (a choćby wielu innych, którzy na zawsze zasłużyli na miejsce w historii polskiej prozy, poezji i dramaturgii, do których zaliczam też pisarzy (niechcianego dziś PRL-u), jak m.in. (czy PRZEDE WSZYSTKIM): Baczyńskiego, Gałczyńskiego, Różewicza, Staffa, Tuwima, i oczywiście Władysława Broniewskiego, Tadeusza Hołuja, Leona Kruczkowskiego, Tadeusza Konwickiego, Stanisława Lema, Jana Parandowskiego, Mirona Białoszewskiego, Marka Hłaski, Mariana Brandysa, Melchiora Wańkowicza (i jeszcze wielu, naprawdę wielu innych)!
To tyle moich ogólnych uwag w sprawie kanonu lektur. Dorzuć do tego Mario jeszcze swoich ulubieńców i pozwólmy naszym Czytelnikom odnieść się do naszych propozycji.
Maria:
Dodam kilka nazwisk, ponieważ wraz z wprowadzeniem neokapitalizmu, a więc koncentracji uwagi na dobrach materialnych, nastąpił upadek literatury pięknej. Wymienię wybitnych pisarzy publikujących po 1989 roku: Wiesław Myśliwski, Jan Adam Borzęcki, Jan Stępień, Stanisław Nyczaj.
Ale też pragnę zwrócić uwagę na niewymienionego przez Ciebie Jana Pocka, którego pomnik stoi w centrum Markuszowa.
Ten z pozoru ludowy poeta jest w istocie wieszczem narodowym. Piewcą piękna ziemi ojczystej. Jego wiersze budzą patriotyzm.
Karol:
Dziękuję Pani Profesor za w/w nazwiska i w ogóle za całą rozmowę, a szanownych Czytelników zachęcam do zabrania głosu w wywołanej przez nas sprawie!
I jeszcze na zakończenie (także dlatego, iż jesteśmy w przededniu rozpoczęcia kolejnego roku szkolnego) składam młodzieży udanego roku szkolnego 2026/2027! A Ciebie Mario również poproszę o życzenia…
Maria:
Życzę młodzieży, by przełamała niechęć do czytania książek, by uwierzyła, iż z powieści można wynieść poszukiwane przez siebie wskazania. A dzięki poezji tworzonej w XX wieku można znaleźć nazwy dla określania złożonych stanów uczuciowych. Pilną sprawą jest – czego życzę – by przestać posługiwać się uproszczonym polsko-angielskim językiem i dzięki literaturze pięknej – powrócić do wspaniałej bogatej polszczyzny.








