Rozmawiamy z BENEM FOGLEM, poszukiwaczem przygód i autorem Życia na pustkowiu

film.org.pl 1 dzień temu

Ben Fogle od ponad dwóch dekad podróżuje po świecie, prowadzi programy dokumentalne, pisze książki i podejmuje się ekstremalnych wyzwań. W Człowieku na pustkowiu (New Lives in the Wild) spotyka ludzi, którzy świadomie wybrali życie poza głównym nurtem. W najnowszym sezonie poznajemy między innymi osoby, które porzuciły dotychczasowe życie, by zamieszkać z dala od cywilizacji.

Z kolei w Ben Fogle: wyścig do źródła Nilu Fogle wraz z Dwayne’em Fieldsem rusza śladami historycznej wyprawy w poszukiwaniu źródeł jednej z najsłynniejszych rzek świata. W rozmowie z film.org.pl opowiada o tym, czego nauczyły go lata podróży, dlaczego zazdrości niektórym bohaterom swoich programów, czy ludzie żyjący na pustkowiu rzeczywiście są szczęśliwsi oraz jak wygląda jego własna potrzeba ucieczki od ustalonego przez społeczeństwo scenariusza życia.

film.org.pl: W Człowieku na pustkowiu spotykasz ludzi, którzy świadomie odrzucili współczesny styl życia. Kiedy ogląda się te historie, ma się wrażenie, iż każdy z nich przed czymś ucieka, ale jednocześnie czegoś szuka. Jak myślisz, jaka jest wspólna potrzeba, która za tym stoi?

Ben Fogle: Myślę, iż to wspólna potrzeba nas wszystkich – potrzeba zwolnienia tempa i objęcia prostoty. Nasze życie staje się coraz bardziej chaotyczne i pędzimy coraz szybciej, zarówno jeżeli chodzi o samo tempo życia, jak i o to, czego w nim szukamy. Człowiek na pustkowiu [New Lives in the Wild] pokazuje prosty, skromny i szczęśliwy sposób życia, a u jego podstaw leży właśnie szczęście.

Po tylu sezonach co sprawia, iż wciąż wracasz do tego programu?

Ben Fogle: Szczerze mówiąc, chyba jestem już uzależniony od tego programu. Uwielbiam go. Uwielbiam poznawać tych ludzi. Fascynuje mnie to, jak różni są bohaterowie poszczególnych odcinków. Nie sądziłem, iż po dwudziestu sezonach wciąż będziemy znajdować nowych, wyjątkowych ludzi i nowe historie. A jednak tak jest. Na świecie jest mnóstwo osób robiących niezwykłe rzeczy i właśnie to sprawia, iż wciąż chcę wracać.

To niesamowite również dlatego, iż program oglądają ludzie na całym świecie. Nie ma znaczenia, gdzie mieszkasz ani czy istnieje bariera językowa – ludzie naprawdę odnajdują się w tych historiach. Są bardzo różne, ale gdziekolwiek program jest emitowany, ktoś może się z którąś z nich utożsamić.

Po ponad dwóch dekadach podróżowania po najbardziej odległych zakątkach świata co wciąż ekscytuje cię przed rozpoczęciem nowej wyprawy?

Ben Fogle: Uwielbiam podróże tak bardzo, iż ekscytuje mnie już samo przygotowywanie się do nich. To oczekiwanie, ta niepewność – niewiedza, co znajdę i kogo spotkam. Myślę, iż właśnie na tym polega euforia z podróżowania: każde doświadczenie jest zupełnie inne.

W Ben Fogle: wyścig do źródła Nilu nie tylko mierzyłeś się z naturą, ale również odtwarzałeś jedną z najsłynniejszych ekspedycji w historii. W którym momencie czułeś się bardziej odkrywcą, a w którym uczniem historii?

Ben Fogle: Zdecydowanie bardziej uczniem historii. Oczywiście noszenie oryginalnych ubrań i przejście przez tę wyprawę było trudne, ale ten program był kontynuacją naszej serii Race to the Pole, w której z Dwayne’em odtworzyliśmy wyścig Scotta, Amundsena i Shackletona do bieguna.

Wyprawa do źródeł Nilu była dla mnie przede wszystkim podróżą w czasie i doświadczeniem historycznym, a nie próbą wytrzymałości. Przez lata miałem mnóstwo doświadczeń związanych z wysiłkiem fizycznym – przepłynąłem Atlantyk, wspinałem się na Everest – więc wiem, jak to wygląda. Tym razem naprawdę poczułem się jak student historii. Bardzo mi się to podobało. To był wyjątkowy sposób opowiadania historii i myślę, iż właśnie dlatego program tak dobrze przyjął się na całym świecie.

Twoje programy pokazują ludzi, którzy odsunęli się od hałasu współczesnego życia. Czy myślisz, iż jesteśmy dziś zbyt odłączeni od tego, co naprawdę ważne?

Ben Fogle: W prostych słowach powiedziałbym, iż wszyscy ludzie, których przez lata spotykałem, szukali szczęścia. Wszyscy go szukamy, ale szczęście jest czymś wewnętrznym. Nie można po prostu wyjść i je znaleźć. Można je znaleźć dopiero wtedy, kiedy osiągnie się pewne zadowolenie z tego, jak się żyje. Myślę, iż właśnie dlatego tak wiele osób lubi ten program. Wszyscy jego bohaterowie dokonali wyboru dotyczącego sposobu, w jaki chcą żyć.

Przez lata odwiedziłeś setki miejsc i poznałeś setki ludzi. Czego te wszystkie spotkania nauczyły cię o tobie samym?

Ben Fogle: Nauczyłem się, iż jestem bardzo otwarty. Zawsze taki byłem, ale różnorodność ludzi i miejsc, które odwiedziłem przez lata, uświadomiła mi, jak bardzo lubię poznawać ludzi i jak bardzo lubię, kiedy ktoś zmusza mnie do zakwestionowania tego, co myślę i tego, co wydaje mi się, iż wiem. Im więcej podróżuję, tym bardziej staję się otwarty. I uważam, iż to coś bardzo dobrego. Myślę, iż właśnie dlatego na świecie potrzebujemy więcej polityków, którzy podróżują, zamiast takich, którzy cały czas pozostają w jednym miejscu.

Czy życie w zgodzie z własnymi zasadami zawsze ma swoją cenę?

Ben Fogle: Ma. Oczywiście moje podróże oznaczają, iż jestem z dala od własnej rodziny. Co ciekawe, wiele zasad, o których mówię w programie – życie wolniej, bliskość natury, wybór wiejskiego czy dzikiego miejsca do życia – niekoniecznie jest tym, jak sam żyję. Mam ogromne szczęście, iż mogę doświadczać tego stylu życia poprzez ludzi, których odwiedzam. Sam nie prowadzę jednak powolnego, prostego i nieskomplikowanego życia.

David Attenborough jest jednym z najważniejszych twórców przyrodniczych na świecie. Czy jego praca miała wpływ na ciebie?

Ben Fogle: Miałem szczęście spotkać sir Davida Attenborough kilka razy. Jest dla mnie ogromnym bohaterem. Dorastając, oglądałem wszystkie jego programy i myślę, iż stał się jednym z najważniejszych ludzi na świecie, jeżeli chodzi o historię naturalną, naszą relację z naturą oraz podkreślanie, jak ważne jest jej chronienie i dbanie o nią. Jestem pełen podziwu dla wszystkiego, czego dokonał. przez cały czas pozostaje jednym z moich największych źródeł inspiracji.

Czy podczas swoich podróży spotkałeś kogoś, czyj styl życia sprawił, iż poważnie zakwestionowałeś własny sposób funkcjonowania?

Ben Fogle: Mam na to dwie odpowiedzi. Jedną z osób, które spotkałem, była kobieta o imieniu Randolin. Żyła z małym wózkiem ciągniętym przez osła i mieszkała przy autostradzie, na poboczu. Zobaczenie jej stylu życia i niebezpieczeństw, z którymi się wiązał, było niezwykłe. To przypomniało mi, jak niewiarygodne mam szczęście, iż mam bezpieczeństwo i stabilizację. To był jeden z tych rzadkich przypadków, kiedy wcale nie zazdrościłem jej stylu życia. Szanowałem jednak fakt, iż wybrała właśnie takie życie i iż w swoim przekonaniu była dzięki temu bardzo wolna. Skłoniło mnie to do refleksji nad tym, jak wiele szczęścia mają moje dzieci oraz jak wiele szczęścia mamy z żoną.

Użyłeś słowa zazdrość. Czy często zazdrościsz swoim bohaterom?

Ben Fogle: Często. Wiem, iż to niezbyt piękna cecha i iż nie powinniśmy zazdrościć, ale tak – często trafiam w miejsca, w których jestem niesamowicie zazdrosny o styl życia ludzi, których odwiedzam. Kiedyś po niemal każdym odcinku wracałem do domu i sugerowałem żonie, żebyśmy przeprowadzili się do Bułgarii, Norwegii, Szwecji albo Nowej Zelandii. Dziś jestem znacznie bardziej powściągliwy i realistyczny, ale czuję ogromne szczęście, iż mogę oglądać wszystkie te sposoby życia. Kto wie – może kiedyś, kiedy nasze dzieci opuszczą dom, ja i moja żona będziemy mieli trochę więcej czasu, żeby dokonać odważnego wyboru dotyczącego naszego stylu życia. Może wtedy gdzieś się przeprowadzimy.

Gdyby ktoś obejrzał cały nowy sezon i miał zmienić tylko jedną rzecz w swoim życiu, co chciałbyś, żeby to było?

Ben Fogle: Myślę, iż chodzi o prostotę. Gdybyśmy wszyscy mogli choć trochę uprościć nasze życie, byłoby to lepsze dla środowiska, ale przede wszystkim byłoby lepsze dla nas samych.

Wiele osób marzy o zostawieniu wszystkiego za sobą i rozpoczęciu życia od nowa, gdzieś na odludziu. Jakie jest największe nieporozumienie dotyczące takiego stylu życia?

Ben Fogle: Że będzie łatwiej. Wiele osób myśli, iż jeżeli uprości swoje życie, wszystko stanie się prostsze. Tymczasem prawda jest adekwatnie dokładnie odwrotna. Życie w ten sposób jest znacznie trudniejsze. przez cały czas masz zmartwienia. Martwisz się o jedzenie, wodę, uprawy, zwierzęta gospodarskie. Po prostu są to zupełnie inne problemy. Nie martwisz się już koniecznie o kredyt hipoteczny, mandaty za parkowanie czy bezpieczeństwo zatrudnienia. Te rzeczy się zmieniają. Ale największym nieporozumieniem jest przekonanie, iż życie na łonie natury jest łatwe. Nie jest.

Czy postrzegasz ludzi, których spotykasz, bardziej jako osoby uciekające od świata czy próbujące odnaleźć samych siebie? Większość z nich przecież dobrowolnie wybiera samotność.

Ben Fogle: To interesujące pytanie. adekwatnie uważam, iż ludzie, którzy zdecydowali się żyć samotnie, są często najmniej szczęśliwymi ze wszystkich osób, które odwiedziłem. Myślę, iż każdy przez cały czas potrzebuje jakiejś formy wspólnoty. choćby jeżeli najbliższych sąsiadów dzieli od ciebie kilka godzin marszu, przez cały czas potrzebujesz innych ludzi. Nie sądzę więc, żeby ludzie koniecznie chcieli opuścić świat, w którym żyje siedem miliardów osób. Myślę, iż próbują po prostu znaleźć to, czego szukają – a w większości przypadków jest to szczęście i spełnienie. Pewnego rodzaju zadowolenie z życia.

Każda osoba, którą spotykasz, zostawiła coś za sobą. Czego twoim zdaniem wszyscy ci ludzie tak naprawdę szukali albo przed czym uciekali?

Ben Fogle: Jedną wielką rzeczą, którą wszyscy zostawili za sobą, jest rodzina. Myślę, iż wiele osób doświadczyło w życiu czegoś bardzo trudnego – straty bliskiej osoby, choroby czy problemów ze zdrowiem psychicznym. Dlatego wiele z tych osób próbuje znaleźć rozwiązanie dla tego, co się wydarzyło. Szukają czegoś, co sprawi, iż znowu poczują się szczęśliwi. Myślę, iż próbują uciec od tego, co społeczeństwo im narzuca.

Wielu z nas prowadzi bardzo schematyczne życie. Rodzimy się, idziemy do szkoły, zdajemy egzaminy, być może idziemy na uniwersytet, znajdujemy pracę, bierzemy kredyt hipoteczny, mamy nadzieję znaleźć partnera, zakładamy rodzinę, przechodzimy na emeryturę, a potem umieramy. To scenariusz, według którego żyje bardzo wielu ludzi. Myślę jednak, iż wiele osób, które spotkałem przez lata, próbuje od tego uciec i stworzyć własną, wyjątkową ścieżkę.

Jak często świadomie wybierasz samotność i czas tylko ze swoimi myślami?

Ben Fogle: Uważam, iż bardzo ważne jest znalezienie czasu dla siebie. Niektórzy nazwaliby to medytacją, uważnością czy po prostu chwilami wyciszenia. Dla mnie, kiedy jestem w domu, idealnym momentem jest spacer z psami. Mam dwa labradory i uwielbiam zabierać je na spacery. Nie muszę przy tym być w górach – mieszkam w południowej Anglii. Sam fakt, iż mam czas pomyśleć, zatrzymać się i coś przemyśleć, jest niezwykle ważny.

Myślę, iż jednym z powodów, dla których tak wiele osób doświadcza problemów ze zdrowiem psychicznym, jest to, iż nie daje sobie czasu, żeby po prostu pobyć z własnymi myślami. Wszyscy jesteśmy tak zajęci przewijaniem mediów społecznościowych, oglądaniem programów i ciągłym konsumowaniem treści, iż nie mamy czasu naprawdę zastanowić się nad tym, co robimy, zamiast bez przerwy gonić za kolejną rzeczą.

Spędziłeś trochę czasu w Chinach. Czy to doświadczenie dało ci inne spojrzenie na codzienne życie w tym kraju?

Ben Fogle: Zdecydowanie. To było miejsce, które w stu procentach różniło się od moich oczekiwań. Uświadomiłem sobie, iż nagłówki, które przez lata czytaliśmy, mogą być nieco mylące. Pojechałem tam, żeby wyjść poza samą politykę. Chciałem spotkać prawdziwych ludzi. Oczywiście mieliśmy przydzielonego przedstawiciela rządu, więc zdaję sobie sprawę, iż nie miałem takiej pełnej swobody, jak podczas większości moich produkcji. Mimo to uważam, iż nasz program pokazał Chiny dokładniej niż wiele innych programów podróżniczych. Pokazaliśmy widzom zupełnie inną stronę kraju, który – jak wielu ludziom się wydaje – już znają.

Gdybyś mógł zamienić jedną z historii poznanych podczas swoich programów albo jedno ze wspomnień z własnych podróży w pełnometrażowy film, którą historię byś wybrał i dlaczego?

Ben Fogle: O rany, to dobre pytanie. adekwatnie już zrobiłem coś podobnego. Była seria Lost Worlds, w ramach której odwiedziłem Slab City. Slab City znajduje się na pustyni w Kalifornii i jest domem dla nieformalnej społeczności liczącej około czterech tysięcy osób, które żyją tam w bardzo niekonwencjonalny sposób. Byłem tam już chyba pięć razy. To miejsce stało się ogromną częścią mojego życia.

Robiłem tam również New Lives in the Wild i wielokrotnie wracałem tam zarówno przy okazji programu, jak i prywatnie. adekwatnie pojawiło się ono już wcześniej w filmie Wszystko za życie Seana Penna, na podstawie książki Jona Krakauera. Zawsze uważałem, iż Slab City i moje doświadczenia z tego miejsca mogłyby stać się podstawą niesamowitego filmu fabularnego.

Jak widzisz przyszłość? Mamy dziś tak wiele problemów – centra danych, kryzys ekologiczny, wymieranie gatunków. Jesteś optymistą?

Ben Fogle: Kiedy przedstawiasz to w ten sposób, przyszłość rzeczywiście wygląda dość ponuro. Zawsze jednak byłem optymistą. Myślę, iż jestem optymistą dlatego, iż mam okazję spotykać tak wiele osób, które rzeczywiście działają na rzecz zmiany. Bardzo łatwo jest skupiać się na wszystkich negatywnych rzeczach, o których wspomniałaś. Wszystkie są realnymi problemami, o które powinniśmy się martwić. Ale wierzę też, iż skoro to ludzie doprowadzili nas do obecnej sytuacji, mamy również ogromną zdolność do wykorzystania rozwoju technologicznego, żeby się z niej wydostać.

Wiele osób boi się tego, co sztuczna inteligencja może oznaczać dla naszego świata. Ale być może okaże się ona naszym wybawieniem, jeżeli chodzi o wpływ, jaki wywieramy na naturę. Tak, AI będzie wymagała centrów danych, ale jeżeli dzięki niej uda nam się znaleźć rozwiązania kryzysu klimatycznego, być może jest to zło, które warto zaakceptować. Jestem więc optymistą. Być może patrzę na świat przez różowe okulary, ale zawsze taki byłem. I myślę, iż spotkania z ludźmi, których mam okazję poznawać, tylko utwierdzają mnie w tym nastawieniu.

Kiedy nie produkujesz własnych programów, co sam oglądasz?

Ben Fogle: Uwielbiam dokumenty. Uważam, iż właśnie produkcje non-fiction są najbardziej angażujące. Jest mnóstwo niesamowitych dokumentów, szczególnie tych międzynarodowych, tworzonych przez ludzi, których produkcje niekoniecznie są później emitowane na całym świecie. Myślę zresztą, iż żyjemy w tej chwili w złotym wieku telewizji. Powstają niezwykłe programy, filmy i seriale. Naprawdę lubię oglądać cudze produkcje.

Przez lata wracałeś do miejsc, które już wcześniej odwiedzałeś. Czy zauważyłeś w nich wyraźne zmiany związane ze zmianami klimatu albo działalnością człowieka?

Ben Fogle: Niestety tak. Każde miejsce, do którego wróciłem, było albo gorętsze niż wcześniej, albo bardziej suche, albo bardziej mokre, albo bardziej wietrzne. Myślę, iż niezależnie od tego, jak bardzo chcemy temu zaprzeczać albo to ignorować, zmiany zachodzą naprawdę. W Wielkiej Brytanii, podobnie jak z pewnością w całej Europie Zachodniej i Wschodniej, doświadczamy właśnie kolejnego miesiąca fali upałów. To dzieje się na naszych oczach i doświadczam tego adekwatnie w każdym miejscu, do którego podróżuję. Musimy więc zacząć działać jako globalna społeczność.

Na koniec – patrząc na najbliższe miesiące, czego chciałbyś, żeby ci przyniosły?

Ben Fogle: Mam nadzieję, iż będą mnie stawiać przed wyzwaniami. Naprawdę lubię być kwestionowany – niekoniecznie fizycznie, ale mentalnie. Lubię spotykać ludzi, którzy mają inne poglądy, inną politykę, inne wartości moralne niż ja. Lubię, kiedy ktoś podważa mój dotychczasowy sposób myślenia. Mam własne poglądy i opinie, ale naprawdę dobrze czuję się w rozmowie, dyskusji i debacie z innymi ludźmi. Uważam, iż debata jest niezwykle ważna. Mam więc nadzieję, iż przez cały czas będę stawiany przed takimi wyzwaniami.

Zrobiłeś już tak wiele – programy, filmy dokumentalne, napisałeś książki. Czy pozostało coś, czego chciałbyś spróbować?

Ben Fogle: Właśnie kupiłem firmę. Mam małą fabrykę w północnej Anglii, która – szczerze mówiąc – jest dość przerażająca. Produkujemy kurtki na północy Anglii. Robię to już od około roku. Powstał choćby dokument Ben’s Factory, który być może zostanie kupiony przez nadawców w krajach, z których pochodzicie. To ogromne wyzwanie. Nie jestem biznesmenem. kilka wiem o produkcji i ręcznym wytwarzaniu rzeczy. Ale to niesamowite doświadczenie – praca z ludźmi i rzucanie wyzwania samemu sobie. adekwatnie, wracając do wcześniejszego pytania, zrobiłem to właśnie po to, żeby rzucić wyzwanie sobie i temu, co wydaje mi się, iż wiem.

Gdzie oglądać Bena Fogle’a?

Jednym z najpopularniejszych programów z Benem Fogle’em jest Życie na pustkowiu (New Lives in the Wild). Pod koniec maja na antenie BBC Earth zadebiutował 12. sezon produkcji. Wszystkie odcinki najnowszej serii są w tej chwili dostępne w BBC Player.

BBC Earth regularnie emituje również powtórki wcześniejszych sezonów. W najbliższym czasie na antenie pojawią się sezony 9. i 10. Życie na pustkowiu można oglądać od poniedziałku do piątku o godz. 10:25, natomiast w niedziele o godz. 10:00 emitowane są odcinki programu Życie na pustkowiu: Powroty.

Od 29 września BBC Earth przypomni również cały drugi sezon programu Ben Fogle na szkockich wyspach.

Idź do oryginalnego materiału