Rodzinna żona – Sekret długiego małżeństwa, porcelanowe figurki Asi, gorzko-słodkie losy Piotra i jego niespełniona tęsknota: historia wybaczenia, rozstań i pojednania, zakończona ostatnim listem zza oceanu

polregion.pl 6 godzin temu

ŻONA Z SERCEM

Jak ty to robisz, iż od tylu lat żyjesz ze swoją żoną w zgodzie? Jaki masz sekret? pytał mnie zawsze mój brat za każdym razem, gdy przychodził w gości.

Miłość i ogromne cierpliwość. Oto cały sekret odpowiadałem mu ilekroć słyszałem to pytanie.

Ten przepis nie jest dla mnie. Kocham wszystkie kobiety. Każda z nich to dla mnie zagadka, a mieszkać z przeczytaną książką? Daj spokój uśmiechał się ironicznie brat.

Młodszy brat, Paweł, ożenił się mając zaledwie osiemnaście lat. Jego wybranka, Hania, była od niego starsza o dziesięć lat. Urocza dziewczyna, która zakochała się w Pawle na całe życie, poddała się tej miłości bez reszty. Paweł potraktował ją raczej jak zabawę.

Hania gwałtownie zamieszkała w domu męża, w którym oprócz Pawła mieszkało jeszcze siedmiu krewnych. Urodził im się synek Jasio. Młodej rodzinie przydzielono mały pokoik. Hania była dumna ze swojej niewielkiej kolekcji porcelanowych figurek. Traktowała je z wielką czułością, dbała o nie bardziej niż o własne oczy. Było ich dziesięć, każda była wyjątkowa. Hania ustawiła je na wysłużonym kredensie, a cała rodzina wiedziała, jak wiele dla niej znaczą te kruche rzeczy. Często podchodziła, żeby na nie popatrzyć i nacieszyć oczy.

W tamtym czasie sam myślałem o założeniu rodziny, rozglądałem się za odpowiednią wybranką. Chciałem znaleźć tę jedyną, na całe życie. Tak się szczęśliwie złożyło, iż mi się udało; od ponad pięćdziesięciu lat jestem z moją żoną i nigdy nie żałowałem tego wyboru.

Paweł z Hanią przeżyli razem dziesięć lat. Niestety, kilka dobrego można było powiedzieć o ich małżeństwie. Hania starała się być dobrą żoną, poświęcała całą siebie dla męża i syna. Była ułożona, cicha, godziła się na wszystko. Czego więc Pawłowi brakowało?

Pewnego razu brat wrócił do domu nieco podpity. Coś mu się nie spodobało w wyglądzie lub zachowaniu Hani, zaczął się czepiać, rzucać nieprzyjemne żarty, chwytał ją za ręce. Hania, przeczuwając burzę, bez słowa wyszła z pokoju, zabierając ze sobą Jasia, i poszła na podwórko. Nagle usłyszała przeraźliwy trzask. Domyśliła się od razu to dźwięk tłuczonych figurek. Wbiegła do pokoju i aż nie mogła uwierzyć.

Cała jej ukochana kolekcja leżała na podłodze w kawałkach tylko jedna z figurek ocalała. Hania podeszła do niej, podniosła ostrożnie, pocałowała. Nic nie powiedziała mężowi tylko jej zalane łzami oczy krzyczały z bólu.

Od tamtego dnia między Hanią a Pawłem pojawiła się głęboka rysa. Zdaje się, iż Hania myślami coraz częściej odchodziła poza dom. przez cały czas wypełniała wszystkie obowiązki żony i gospodyni, ale brakowało w tym dawnego zapału i serca.

Paweł coraz częściej zaglądał do kieliszka. niedługo wokół niego pojawiły się kobiety z wątpliwą reputacją, niepewni koledzy. Hania wszystko to przeczuwała, ale zamiast się sprzeczać, zamknęła się w sobie, oddalała. Paweł rzadziej bywał w domu, zupełnie przestał się interesować rodziną. Hania patrząc na jego poczynania, zrozumiała, iż nie dogoni wiatru w polu. W końcu oboje rozwiedli się bez scen, hałasów czy wypomnień. Hania zabrała Jasia i wróciła w rodzinne strony. Jedyna, ocalała figurka porcelanowa została samotnie na komodzie pamiątka po niej.

Paweł nie narzekał na samotność. Zaczął prowadzić beztroskie życie bez granic i zobowiązań. Łatwo się zakochiwał, jeszcze łatwiej rozstawał. gwałtownie zjeżdżał po równi pochyłej. Ożenił się trzy razy trzy razy rozwiódł. Uwielbiał biesiadować przy winie aż do utraty zmysłów. Przy tym był zdolnym ekonomistą; pracował na uniwersytecie, jeździł na konsultacje do innych miast, choćby napisał podręcznik z ekonomii. Wróżono mu świetlaną przyszłość, ale alkohol wszystko zburzył.

W końcu rodzina miała nadzieję, iż Paweł się uspokoił. Postanowił ożenić się po raz czwarty, z kobietą, którą określał jako olśniewającą. Zaproszono nas na skromny ślub. Jego narzeczona miała siedemnastoletniego syna. Od razu było widać, iż Paweł z pasierbem nie znajdą wspólnego języka.

Byli zupełnie różni. Paweł nie docenił tego problemu. Ich wspólne życie zakończyło się po pięciu latach, Pawła i pasierba dzieliło już tylko jedno niechęć. Mało brakowało do tragedii. Rozstali się w gniewie.

Potem wokół Pawła pojawiały się kobiety, jedna po drugiej Ludwika, Zofia, Irena Wszystkie kochał, każdą miał nadzieję zatrzymać na zawsze. Ale życie napisało inny scenariusz. W wieku pięćdziesięciu trzech lat Paweł ciężko zachorował nieuleczalnie. Wtedy wokół już nie było nikogo. Odeszły cicho wszystkie, bez wyjątku. Ja i nasze siostry opiekowaliśmy się słabnącym Pawłem.

Szymonie, pod łóżkiem mam walizkę. Podaj mi ją język mu się plątał, ciężko mu było mówić i ruszać się.

Zajrzałem pod łóżko, wyciągnąłem zakurzoną walizkę. Otworzyłem i oniemiałem. Była pełna porcelanowych figurek, każda zawinięta w miękką ściereczkę, żeby się nie stłukła.

Zbierałem je dla mojej Hani. Nie mogę zapomnieć jej milczącego wyrzutu, gdy zobaczyła zniszczoną kolekcję. Oj, napłakała się przy mnie ta moja kobieta. Pamiętasz, jak często bywałem w delegacjach po całej Polsce? Kupiłem figurki wszędzie, gdzie się dało. Walizka ma podwójne dno weź stamtąd pieniądze. To wszystkie moje oszczędności. Oddaj to mojej żonie. Niech mnie wybaczy. Już się nie zobaczymy. Szymon, przysięgnij, iż jej to wszystko przekażesz Paweł odwrócił się do ściany.

Dobrze, Pawle, zrobię wszystko, jak prosiłeś ścisnęło mnie w gardle. Wiedziałem, iż brat już od nas odchodzi, na zawsze.

Weź spod poduszki kopertę z adresem Hani Paweł nie odwrócił się do mnie ani razu, nie był w stanie.

Hania przez cały czas mieszkała w swoim rodzinnym mieście. Jasio był ciężko chory, lekarze rozkładali ręce, mówili, żeby jechać za granicę, może tam się uda. O tym dowiedziałem się z jej listu, który był pod poduszką Pawła. Okazało się, iż Hania nigdy nie przestała korespondować z byłym mężem, choć pisała tylko ona Paweł nie odpowiadał.

Pochowawszy brata, ruszyłem w drogę. Musiałem spełnić jego ostatnią wolę.

Z Hanią spotkałem się na niewielkim dworcu. Kiedy mnie zobaczyła, mocno mnie uściskała:

Och, Szymonie, jesteś łudząco podobny do Pawła! Jakbyście byli jedną osobą.

Przekazałem jej walizkę i przeprosiłem, tak jak prosił brat:

Haniu, wybacz swojemu, nie zawsze rozsądnemu mężowi. Tu są pieniądze i jeszcze coś od Pawła. W domu zobaczysz. Pamiętaj, iż byłaś dla niego żoną z serca.

Pożegnaliśmy się z Hanią na zawsze.

Otrzymałem później tylko jeden list:

Szymonie, dziękuję Tobie i Pawłowi za wszystko. Dziękuję Bogu, iż Paweł był w moim życiu. Figurki z Jasiem szczęśliwie sprzedaliśmy. Znalazł się prawdziwy koneser. Nie mogłam na nie spokojnie patrzeć każda z nich była w rękach mojego ukochanego Pawła. Szkoda, iż odszedł tak wcześnie. Za otrzymane pieniądze wyjechaliśmy do Kanady siostra już dawno mnie zapraszała. Nie trzymało mnie już w kraju nic, tylko nadzieja, iż Paweł kiedyś mnie jeszcze zawoła Nie zawołał. Jestem jednak szczęśliwa, iż do końca uważał mnie za swoją żonę z serca. To znaczy, iż nie całkiem ostygł wobec mnie. Jasiowi tutaj dobrze, czuje się o wiele lepiej. Żegnaj.

Adres zwrotny pozostał pustyNigdy więcej nie napisała. Czasem jeszcze, wieczorami, biorę do ręki tamten list i przez dłuższą chwilę patrzę na starannie wykreślone zdania, na jej wyraźne, spokojne pismo. Zamykam oczy i znów słyszę cichy trzask tłuczonych figurek i widzę tych dwoje ludzi, których życie mogło potoczyć się inaczej. Ale wtedy przypominam sobie jej słowa: „Jestem szczęśliwa”. Czy można pragnąć dla kogoś więcej?

Moja żona pyta nieraz: O czym tak myślisz? Zamyślasz się ostatnio częściej.

Uśmiecham się do niej i obejmuję ją ramieniem. O tym, jak życie uczy nas wytrwałości. I jak łatwo przeoczyć, kogo kochało się naprawdę.

Potem gasimy światło. Po drugiej stronie świata Hania i Jasio mają przed sobą nowy dzień, a ja wiem już, iż najważniejsza porcelanowa figurka ta z sercem nigdy nie została stłuczona. I to wystarczy mi za wszystko.

Idź do oryginalnego materiału