Rodzina na swoim

filmweb.pl 20 godzin temu
Zdjęcie: plakat


W "Drzewie magii" nie raz przejdziemy przez scenariuszową drogę na skróty. Pierwsza scena błyskawicznie, punkt po punkcie, opisuje rodzinną sytuację Thompsonów. Na przekór stereotypom to ojciec, Tim (Andrew Garfield), zajmuje się domem i opieką nad trójką dzieci. Są wśród nich nastoletnia Beth (Delilah Bennett-Cardy) oraz młodsi Joe (Phoenix Laroche) i wycofana, niechętna do rozmów Fran (Billie Gadsdon). Rodzeństwo nad zabawy na świeżym powietrzu czy gry planszowe woli scrollowanie ekranów swoich telefonów. W nowoczesnym mieszkaniu mają dostęp do wszystkich najnowszych technologii, a o dobrobyt rodziny dba Polly (Claire Foy), wysoko postawiona inżynierka w korporacji. Precyzyjniej mówiąc, była inżynierka. Poznajemy ją bowiem w momencie, gdy ogłasza mężowi, iż właśnie straciła pracę. Z dnia na dzień cała piątka musi się wynieść z wielkomiejskiego apartamentu do wiejskiej chatki. Złe miłego początki.

W nowym miejscu Beth i Joe desperacko próbują jakkolwiek złapać zasięg, a choćby jeszcze nie wiedzą, iż w gniazdkach próżno szukać prądu. Tim i Polly zachowują umiarkowany optymizm, a sam domek (czy raczej stodoła) niespecjalnie nadaje się do zamieszkania. Zaparkowany w kuchni traktor nie robi najlepszego wrażenia, a plątające się pod nogami kury mogą być cokolwiek dokuczliwe. Jest jednak sposób na to upiorne odludzie, depresyjną samotnię. Czasami wystarczy odrobinę zmienić perspektywę i przyzwyczajenia. "Drzewo magii" traktuje przecież o wychodzeniu z uzależnień i pozbywaniu się mentalnych, irracjonalnych, blokad.

Andrew Garfield, Claire Foy
  • Neal Street Productions
  • Ashland Hill Media Finance
  • StudioCanal

Plan jest bowiem taki, by przekuć kulinarną pasję Tima w biznes, postawić szklarnię i produkować sos pomidorowy równający do najwyższych włoskich standardów. Fran spogląda na to wszystko z boku i przez przypadek nawiązuje kontakt z wróżką z okolicznego lasu. Sympatyczna Jedwabka (Nicola Coughlan) zaprasza dziewczynkę do magicznego drzewa, a filmowa fabuła rozdziela się wtedy na dwa równoległe światy: czarodziejskich krain i trudów codzienności.

Szkoda tylko, iż relacje między tymi miejscami są znikome. Dzieci odwiedzają choćby wyspę słodkości ze wszystkimi rodzajami cukierków i łakoci – gdzie niebo jest bez skazy, ale za zachłanność można zostać ukaranym. Kiedy indziej lądują na wyspie urodzin, gdzie spełniane są wszystkie życzenia. Jak jednak dobrze wiadomo, i z nimi należy uważać. Filmowa antagonistka, Panna Fuk (Rebecca Ferguson), to z kolei postać doprawdy marginalna: tak pod względem ekranowego czasu oraz wpływu na przebieg zdarzeń. Perypetie w magicznych krainach sprowadzone są więc do krótkich i hermetycznych przypowieści z morałem. Fantastyka ma to do siebie, iż działa znaczne lepiej, gdy magiczny świat jest w jakimś stopniu spięty z tym rzeczywistym i na niego oddziałuje. W "Drzewie magii" tego związku brakuje, a odwiedzane krainy nie są dla codzienności ani rewersem, ani lustrzanym odbiciem. Nie stawiają pytań ani nie są źródłem odpowiedzi. Ramy familijnego kina bywają bezlitosne: niezobowiązująca przygoda musiała wygrać z psychologicznym podtekstem.

Oliver Chris, Nicola Coughlan, Phoenix Laroche, Delilah Bennett-Cardy, Billie Gadsdon, Dustin Demri-Burns, Nonso Anozie
  • Neal Street Productions
  • Ashland Hill Media Finance
  • StudioCanal

"Drzewo magii" jest kinem o wartościach i umiejętności przekazywania ich młodszemu pokoleniu. Beth, Joe i Fran nauczą się jakim fundamentem jest rodzina i co to naprawdę znaczy "jeden za wszystkich, wszyscy za jednego". Dowiedzą się również, iż nie ma silniejszego międzyludzkiego budulca niż zaufanie – to, którym stopniowo zaczynaja darzyć rodziców. W jednej z ładniejszych scen Beth przyłapuje ojca, gdy ten, pedałując na rowerze, generuje konieczny im do życia prąd. Kiedy indziej najstarsza z rodzeństwa, sceptyczna i opryskliwa, musi uwierzyć Fran i wypowiedzieć za nią zaklęcie, by wejść do magicznego drzewa. To nie takie proste, jak się wydaje.

W rozmowach, w poznawaniu się i unikaniu, w sprzeczkach i podawaniu sobie dłoni Thompsonowie w końcu odnajdują wspólny cel. Twórcy przypominają, iż pierwszym krokiem jest odłożenie na bok telefonu, wyciszenie powiadomień i, ponad wszystko, autentyczna interakcja z ludźmi i otoczeniem. Bo marzenia spełniają się tylko, kiedy jesteś offline.
Idź do oryginalnego materiału