Moi przyjaciele, Dawid i Zuzanna, mieszkają nad morzem w Gdańsku. W zeszłe lato Dawid miał być chrzestnym na chrzcinach, na które wraz z żoną zostali zaproszeni. Po uroczystości w kościele, jak to bywa, odbyło się przyjęcie. Tam spotkali dziadków dziecka, którego Dawid miał ochrzcić. Przez cały wieczór nie kryli radości, iż ich wnuk ma takiego chrzestnego. Byli zachwyceni, iż mogą być związani z kimś tak dobrym i odpowiedzialnym jak Dawid.
Najbardziej podobało im się to, iż Zuzanna z Dawidem mieszkają nad Bałtykiem.
Co za wspaniały chrzestny! cieszyła się babcia dziecka. I jeszcze mieszka nad morzem to naprawdę niesamowite! Teraz będziemy mieć kogo odwiedzać latem, nie trzeba płacić za pensjonat. Rodzina to przecież coś cudownego! Dawidzie, jak dobrze, iż zostaliśmy krewnymi!
Kto by pomyślał, iż babcia tak bardzo przywiąże się do tej obietnicy. Kilka tygodni później rzeczywiście przyjechała. Ale wcześniej ojciec dziecka, Jacek, zadzwonił do Dawida czy jego rodzice mogą przyjechać na trzy, cztery dni. Po krótkiej rodzinnej naradzie Dawid i Zuzanna zgodzili się ich przenocować. W końcu głupio byłoby odmówić. Niestety, był to sam środek sezonu letniego, oboje pracowali całe dnie i goście byli raczej niedogodnością. Zuzanna musiała choćby wziąć wolne z pracy, żeby należycie ich ugościć.
Rodzice gości przyjechali, spędzili trochę czasu w plaży, wygrzewali się w słońcu, podziękowali i ruszyli dalej.
Po tym doświadczeniu, biorąc pod uwagę, iż mają tylko dwa pokoje w mieszkaniu, Zuzanna stanowczo stwierdziła, iż następnym razem grzecznie odmówi, gdyby rodzina znów wpadła na pomysł podobnej wizyty. Co innego odwiedziny przyjaciół czy samego chrześniaka wtedy cieszyli się z gości. Ale rodzice przyjaciół, to już przesada. Zwłaszcza w szczycie sezonu turystycznego, gdy muszą oszczędzać, żeby mieć za co przeżyć zimę.
Gdy Dawid opowiedział mi tę historię, jedna rzecz mnie zastanowiła. Rodzice przyjaciela ludzie poważni, po sześćdziesiątce, którzy już wychowali dzieci i mają wnuki. Czyżby uznali, iż mogą wykorzystać Dawida i Zuzannę jako darmowy pensjonat nad morzem dzięki więzom rodzinnym?
Wydaje mi się, iż tak, i jeszcze zapowiedzieli, iż chętnie wrócą
Cóż, po tej opowieści zrozumiałem, iż w Polsce rodzina jest ważna, ale trzeba pamiętać o własnych granicach. Gościnność nie może być równoznaczna z brakiem wygody i odpoczynku, choćby wobec najbliższych. To lekcja, którą warto mieć w sercu uprzejmość, ale z rozsądkiem.





