Rodzice mojego męża wciąż próbują go pogodzić z byłą żoną – „Nie rozumiesz? Mają razem syna!” – Teściowa na każdym kroku narzeka i nie chce zaakceptować naszego małżeństwa, mimo iż on już dawno jest po rozwodzie i założył ze mną nową rodzinę

newsempire24.com 8 godzin temu

Rodzice mojego żony nie dają za wygraną próbują na siłę go pogodzić z jego byłą żoną. Czy ty nie widzisz, oni mają razem syna! narzeka teściowa.

Jestem już żonaty z Adamem od trzech lat, a jego rodzice wciąż nie chcą zaakceptować tego, iż ich syn rozwiódł się ponad cztery lata temu. Za wszelką cenę chcą ich z powrotem połączyć. My układamy sobie życie w Warszawie, spokojnie, po swojemu.

Teściowa uważa, iż Adam popełnił okropny błąd, rozstając się z poprzednią żoną. Według niej powinien odzyskać dawne życie i dla syna naprawić relacje z tą rodziną. Bo przecież jego syn, Kuba, mieszka właśnie tam.

Gdy poznałem Adama, miał już rozwód za sobą. Twierdził, iż decyzja była wspólna. Była żona, Zuzanna, już wtedy ułożyła sobie życie z kimś nowym. Z tego, co ludzie opowiadali jej obecny mąż był przyczyną rozstania.

Nieraz zastanawiałem się, czy zrobiliśmy dobrze, biorąc ślub. Moja mama też namawiała nas na małżeństwo. Zuzanna była w ciąży, a ja choćby nie byłem zakochany układał to Adam. Chodził z nią, bo tak wyszło. Gdyby nie ciąża nie ożeniłby się z nią. Tak mi powiedział wprost.

Nigdy nie czułem zazdrości o byłą żonę Adama. Chciałem się upewnić, czy naprawdę jest ponad tą relacją. Z czasem zauważyłem, iż on nie żywi do byłej żadnych uczuć, nie tęskni za tamtym domem. Ona także nie była nim zainteresowana wyszła ponownie za mąż i kontaktują się tylko w sprawach Kuby.

Ale teściowa nie potrafiła się z tym pogodzić. Teść też. Co chwilę podejmowali próby scalenia rodziny. Nasz związek traktowali wręcz wrogo.

Jesteście młodzi, jeszcze całe życie przed wami, po co ci taka komplikacja? pytała mnie raz teściowa, gdy byliśmy sami.

Odpowiedziałem, iż gdyby Adam był żonaty, choćby nie spojrzałbym w jego stronę. Ale jest wolny, więc sprawa jest jasna. Teściowa już otwierała usta, żeby coś odpowiedzieć, ale akurat wszedł Adam i umilkła. Wtedy właśnie zrozumiałem, iż dobrych relacji z nią raczej nie zbuduję. Nie przejmowałem się tym zbytnio.

Pobraliśmy się, zamieszkaliśmy razem. Z teściową utrzymuję tylko minimalny kontakt raz na jakiś czas przy rodzinnych uroczystościach. Zawsze wtedy muszę wysłuchiwać narzekań na temat Zuzanny i tamtej rodziny. Adam ucisza matkę, ale za każdym razem wszystko się powtarza.

Nie spieszyło nam się z dziećmi. Nie widziałem siebie w roli ojca, Adam już ma syna, z czego teściowa i tak była zadowolona.

Kiedy Adam rozwiódł się z Zuzanną, jego matka zaczęła ją zapraszać na obiady, święta robiła wszystko, by ją pochwalić, żałowała ich rozstania. Byliście taką ładną parą wzdychała.

Zuzanna nie reagowała na to ciepło przychodziła, kiedy trzeba było, odstawiała Kubę i tyle, zero zaangażowania.

Teściowa próbowała wzbudzać we mnie zazdrość, w Adamie żal po rozpadzie tamtej rodziny. Bywało, iż wieczorem dzwoniła do mnie i pytała, czy wiem, gdzie jest Adam. jeżeli nie wiedziałem, więc pewnie jest u Zuzanny zakładała. Albo wręcz wysyłała go tam z drobnymi sprawami.

Nie jestem zazdrosny, ale taki teatr może poirytować. Patrząc z boku jasno widać, iż Adama i Zuzannę nie łączy już nic poza dzieckiem. Adam daje alimenty, od czasu do czasu rozmawia z Kubą, zabiera syna do nas. Zuzanna nie szuka konfliktów, nie wyciąga pieniędzy, nie stawia przeszkód w kontaktach normalna kobieta. Zachowują się jak dojrzali ludzie. Nie wypaliło każde żyje po swojemu, z szacunkiem.

A jednak dla teściowej to wszystko jest za mało. Wiecznie jakieś knucia, insynuacje. Kiedy jej przejdzie? Kiedy w końcu przyzna, iż trzeba iść do przodu? Adam wierzy, iż gdy urodzi mu się wnuk, sprawa przycichnie. Ja jednak nie mam na to nadziei.

Idź do oryginalnego materiału