Wczoraj światem kina wstrząsnęła wiadomość o śmierci Roberta Duvalla. Siedmiokrotnie nominowany do Oscara aktor znany z takich filmów jak "Ojciec chrzestny", "Czas Apokalipsy" i "Sędzia" miał 95 lat. Dziś hollywoodzkie gwiazdy wspominają Duvalla jako ekranowego partnera, mentora i przyjaciela. Aktora pożegnali m.in. Al Pacino, Robert De Niro i Francis Ford Coppola.
TRWA ANKIETA OSCAROWA! GŁOSY MOŻECIE ODDAWAĆ, KLIKAJĄC TUTAJ
To był zaszczyt pracować z Robertem Duvallem. Był, jak to mówią, urodzonym aktorem. Jego kontakt z pracą, jego zrozumienie i jego fenomenalny dar będą zawsze pamiętane. Będę za nim tęsknił, skomentował Al Pacino, który grał u boku Duvalla w filmach serii "Ojciec chrzestny".
Niech Bóg błogosławi Bobby'ego, napisał z kolei Robert De Niro. Mam nadzieję, iż sam dożyję 95 lat. Niech spoczywa w spokoju.
Francis Ford Coppola, który wielokrotnie pracował z Duvallem, pożegnał aktora następującymi słowy: Co za cios dowiedzieć się o odejściu Roberta Duvalla. Wspaniały aktor i najważniejszy element filmów studia American Zoetrope od jego zarania: "Ludzie deszczu", "Rozmowa", "Ojciec chrzestny", "Ojciec chrzestny II", "Czas Apokalipsy", "THX 1138", "Assassination Tango".
Zabawny jak cholera. Silny jak cholera. Jeden z najlepszych aktorów, jakich mieliśmy. Wspaniale było z nim pogadać i pośmiać się. Uwielbiałem go. Wszyscy go uwielbialiśmy. Tak wiele legendarnych filmów. Obejrzyjcie je, kiedy będziecie mogli, napisał na Instagramie Adam Sandler, który zagrał z Duvallem w filmie "Rzut życia".
Kolejny przyjaciel odchodzi. Graliśmy razem i się zaprzyjaźniliśmy. Spędziliśmy wspaniały poranek na moim ganku, rozmawiając o koniach. Był uosobieniem aktorskiej wspaniałości, wspomina Michael Keaton.
Miałam zaszczyt pracować u twojego boku we "Wdowach". Byłam zachwycona. Zawsze robiły na mnie wrażenie twoje portrety mężczyzn, którzy byli zarazem cisi i dominujący w swoim humanizmie. Byłeś gigantem, ikoną, wylicza Viola Davis w serwisie Threads.
Był moim przyjacielem. Moim mentorem. Mam te zdjęcia ze sobą od 30 lat. Zrobił je fotosista na planie "Apostoła", filmu, który (Duvall) napisał i wyreżyserował. Miałem 24 lata. Przywilej pracy z tym człowiekiem, możliwość poznania go, to wciąż najważniejsze doświadczenie w moim życiu, czytamy na Instagramie Waltona Gogginsa. Utrzymaliśmy głęboką przyjaźń przez lata. Nie musiał tego zrobić, ale zrobił. Miał taki wpływ na wiele osób.
Stephen King zacytował w portalu X słynną kwestię Duvalla z "Czasu Apokalipsy": Kocham zapach napalmu o poranku.
Duvalla pożegnał również reżyser Scott Cooper. Aktor zagrał swoją ostatnią rolę w jego filmie "Bielmo". Wyprodukował mój pierwszy film, "Szalone serce", i w nim zagrał. Od tego czasu czytał niemal każdy scenariusz, który napisałem, oferując swoją cichą mądrość i niezachwianą wiarę we mnie, powiedział reżyser. Jego dziedzictwo jako jednego z prawdziwych gigantów aktorstwa jest bezpieczne. Ale ze mną zostanie przede wszystkim jego szczodrość i pokora oraz przykład życia w prawdzie, jaki dał. Bez niego nie byłbym filmowcem ani człowiekiem, jakim jestem.
TRWA ANKIETA OSCAROWA! GŁOSY MOŻECIE ODDAWAĆ, KLIKAJĄC TUTAJ
Robert Duvall pożegnany przez Hollywood
To był zaszczyt pracować z Robertem Duvallem. Był, jak to mówią, urodzonym aktorem. Jego kontakt z pracą, jego zrozumienie i jego fenomenalny dar będą zawsze pamiętane. Będę za nim tęsknił, skomentował Al Pacino, który grał u boku Duvalla w filmach serii "Ojciec chrzestny".
Niech Bóg błogosławi Bobby'ego, napisał z kolei Robert De Niro. Mam nadzieję, iż sam dożyję 95 lat. Niech spoczywa w spokoju.
Francis Ford Coppola, który wielokrotnie pracował z Duvallem, pożegnał aktora następującymi słowy: Co za cios dowiedzieć się o odejściu Roberta Duvalla. Wspaniały aktor i najważniejszy element filmów studia American Zoetrope od jego zarania: "Ludzie deszczu", "Rozmowa", "Ojciec chrzestny", "Ojciec chrzestny II", "Czas Apokalipsy", "THX 1138", "Assassination Tango".
Zabawny jak cholera. Silny jak cholera. Jeden z najlepszych aktorów, jakich mieliśmy. Wspaniale było z nim pogadać i pośmiać się. Uwielbiałem go. Wszyscy go uwielbialiśmy. Tak wiele legendarnych filmów. Obejrzyjcie je, kiedy będziecie mogli, napisał na Instagramie Adam Sandler, który zagrał z Duvallem w filmie "Rzut życia".
Kolejny przyjaciel odchodzi. Graliśmy razem i się zaprzyjaźniliśmy. Spędziliśmy wspaniały poranek na moim ganku, rozmawiając o koniach. Był uosobieniem aktorskiej wspaniałości, wspomina Michael Keaton.
Miałam zaszczyt pracować u twojego boku we "Wdowach". Byłam zachwycona. Zawsze robiły na mnie wrażenie twoje portrety mężczyzn, którzy byli zarazem cisi i dominujący w swoim humanizmie. Byłeś gigantem, ikoną, wylicza Viola Davis w serwisie Threads.
Był moim przyjacielem. Moim mentorem. Mam te zdjęcia ze sobą od 30 lat. Zrobił je fotosista na planie "Apostoła", filmu, który (Duvall) napisał i wyreżyserował. Miałem 24 lata. Przywilej pracy z tym człowiekiem, możliwość poznania go, to wciąż najważniejsze doświadczenie w moim życiu, czytamy na Instagramie Waltona Gogginsa. Utrzymaliśmy głęboką przyjaźń przez lata. Nie musiał tego zrobić, ale zrobił. Miał taki wpływ na wiele osób.
Stephen King zacytował w portalu X słynną kwestię Duvalla z "Czasu Apokalipsy": Kocham zapach napalmu o poranku.
"I love the smell of napalm in the morning!"
RIP Robert Duvall
Duvalla pożegnał również reżyser Scott Cooper. Aktor zagrał swoją ostatnią rolę w jego filmie "Bielmo". Wyprodukował mój pierwszy film, "Szalone serce", i w nim zagrał. Od tego czasu czytał niemal każdy scenariusz, który napisałem, oferując swoją cichą mądrość i niezachwianą wiarę we mnie, powiedział reżyser. Jego dziedzictwo jako jednego z prawdziwych gigantów aktorstwa jest bezpieczne. Ale ze mną zostanie przede wszystkim jego szczodrość i pokora oraz przykład życia w prawdzie, jaki dał. Bez niego nie byłbym filmowcem ani człowiekiem, jakim jestem.
NA SKRÓTY: Przypominamy "Czas Apokalipsy" z Robertem Duvallem
















