Kit Harington otwarcie mówi o swoich problemach związanych z przebiegiem pracy nad „Grą o tron”. Do kłopotów z uzależnieniem i depresją odniósł się w najnowszym wywiadzie, w którym towarzyszył mu kolega z planu hitu HBO.
Jeśli po emisji „Gry o tron” choć trochę śledziliście kulisy hitowego serialu fantasy od HBO, to jest spora szansa, iż wiecie o problemach, jakich podczas pracy nad projektem nabawił się Kit Harington. Ekranowy Jon Snow raz jeszcze odniósł się do swojego uzależnienia.
Gra o tron – Kit Harington o walce z uzależnieniem
Harington był jedną z osób zaproszonych do kultowego już segmentu rozmów organizowanego przez Variety pt. Actors on Actors. Podczas nagrania towarzyszył mu sam Peter Dinklage, którego fani hitu HBO z pewnością pamiętają z przełomowej kreacji Tyriona Lannistera. Odtwórca roli Jona Snowa raz jeszcze otworzył się na temat uzależnienia, z którym walczył podczas emisji finałowego sezonu „Gry o tron”.
— Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem, gdy [8. sezon] serialu był emitowany, było pójście na odwyk. To było pierwsze miejsce, do którego się udałem. To było bardzo dziwne doświadczenie. Postanowiłem pójść na odwyk w trakcie emisji 1. odcinka. Spędziłem tam sześć tygodni, odizolowany, bez telefonu. Musiałem wytrzeźwieć. Musiałem uporządkować sobie myśli.
Właściwie to, co najbardziej powstrzymywało mnie przed pójściem na odwyk, to myśl: „Chwileczkę, mam mnóstwo obowiązków związanych z promocją, muszę być na pierwszym planie”. A jednak dobrze zrobiłem, mówiąc: „Wiesz co? adekwatnie to się wycofuję. Nie dam rady” – wspominał aktor.
Pójście Haringtona na odwyk wiązało się bowiem z ominięciem rozległego okresu trasy promocyjnej, które oznacza liczne rozmowy z dziennikarzami, w tym m.in. występy na żywo czy wizyty w popularnych programach typu talk show. „To była prawdziwa ulga” – mówi aktor z perspektywy czasu, zwracając tym samym uwagę na to, iż cały ten trudny okres pomógł mu przewartościować swoje podejście do zawodu.
— Patrząc wstecz, to było dla mnie naprawdę bardzo dobre doświadczenie. Dzięki temu po zakończeniu serialu miałem czas, by w pewnym sensie – nie chcę brzmieć zbyt pretensjonalnie – ale po prostu zrozumieć, kim jestem. I czy naprawdę przez cały czas chcę to robić [występować na ekranie], mówiąc wprost. Czy przez cały czas to kocham? Jestem bardzo dumny z pracy, którą wykonałem, ale czerpałem z siebie bardzo wiele – ze względu na etap, na którym wtedy znajdowałem się w życiu – wyłącznie z bólu.
W tej samej rozmowie Harington szczerze przyznał, iż praca nad „Grą o tron” nie przyniosła mu tej samej satysfakcji, co ten niedoceniany serial HBO, w którym w tej chwili wciela się w jedną z kluczowych ról. Pozostając w temacie serialowego uniwersum „Gry o tron”, warto przypomnieć, iż już 22 czerwca do oferty HBO i HBO Max trafi 3. sezon „Rodu smoka„, który wreszcie pokaze nam pełnoskalową wojnę domową między dwoma zwaśnionymi frakcjami Targaryenów















