[Relacja] Counterparts zagrali w Warszawie.. i to jak!

cityfun24.pl 2 miesięcy temu

Niesamowite jest to, iż ledwo się ten rok zaczął, a mamy już naprawdę kilka świetnych koncertów w naszym kraju odhaczonych. Niedawno byliśmy na Dawidzie Tyszkowskim i Architects, dziś przychodzimy z relacją wczorajszego występu Counterparts w warszawskiej Proximie. A potem.. kto wie, co będzie potem! Na pewno się nie zawiedziecie.

Counterparts miałam okazję widzieć prawie trzy lata temu, kiedy odwiedzili stolicę wraz supportującymi ich Kublai Khan TX, Paleface i Dying Wish. Klimat Hydrozagadki sam w sobie jest nie do podrobienia, jednak przy takim muzycznym zestawieniu było to coś ponadprzeciętnego. Natomiast to, co usłyszeliśmy niedzielnego wieczora stworzy bardzo miłe wspomnienie w mojej pamięci.

Trochę jako stary człowiek mogłabym ponarzekać na czasówkę, bo pierwotnie headlinerzy mieli zagrać chwilę przed 22. Wiecie, jak są te memy, iż wchodzi dopiero trzeci support a ty jesteś już mega zmęczony. Wiadomo, iż nie na wszystko mamy my czy sami artyści wpływ, ale czy nie można było tego trochę inaczej ugrać?

@wearecontinents

WE GETTING OLD #continents #spotifywrapped #continentsband #metalcore #bandmeme #90skids #alttiktok #alttok #emo #numetal #Meme #MemeCut

♬ original sound – I Green Screen Things

Miłym akcentem był występ One Step Closer. zwykle puszczam sobie przed koncertem jedną czy dwie piosenki supportu (jeśli go nie znam), żeby mniej więcej wiedzieć czego się spodziewać i tym razem był to check na plus. Wspaniała energia, wysokie wokale, całość przypominająca odrobinę Turnstille zanim zaczęli być jeszcze on the top i robili te mega catchy rzeczy. Nieco surowo, ale niezwykle chwytliwie i… no nie było opcji, żeby chociaż nie potupać nóżką. Zdecydowanie muszę się bliżej zapoznać z ich twórczością, bo robią kawał dobrej roboty.

Z kolei Sunami nie skradli mojego serca. Być może to dlatego, iż trochę odzwyczaiłam się od czystych hardcore’owych brzmień… Być może to starość albo delikatna zmiana upodobań muzycznych, ale to też jest okej! Bardzo podobały mi się gitary, które dodawały całości niesamowitego charakteru i rozumiem, iż to może się podobać! W końcu z każdą chwilą do Proximy napływało coraz więcej ludzi. O czymś musi to świadczyć!

Finalnie Counterparts wkroczyli na scenę około 21:40. Od samego początku, kiedy na scenie prezentowały się supporty uwagę przykuwała wspaniała oprawa sceniczna. Świece, takie nieco katedralne elementy.. wraz ze światłami wyglądało to naprawdę imponująco. Setlista była dość zróżnicowana, jednak dominowały na niej kawałki z najnowszej EPki Heaven Let Them Die wydanej pod koniec 2024 roku. Bardzo cieszyło pojawienie się na niej Monuments, który jest chyba jednym z moich ulubionych numerów Kanadyjczyków. Od tego momentu całość nabrała innego wydźwięku, dla mnie osobiście bardzo emocjonalnego. Choć mówimy tutaj o czterech ostatnich kawałkach, moc rażenia była potężna. Tytułowe Heaven Let Them Die, choć niezwykle któtkie i oszczędne w słowa, uderzyło jak przysłowiowy „plaskacz w twarz”.

When heaven let them die
Heaven let them die
Let them die

Po czym płynnie (no nie do końca, bo tutaj zaczynał się bis!) przeszło w równie potężne Love Me, które za każdym razem powoduje na moim ciele ciarki. Brendan Murphy choćby nie musiał namawiać tłumu, aby krzyczał razem z nim. Szczery do bólu, obnażający z emocjonalnej pustki, wbijający się wręcz pod skórę – Love Me, to chyba najlepsze co stworzyli Counteparts. Will you love me, when there’s nothing left to love?

Całość zwieńczyło niezwykle osobiste Whispers of Your Death, będące przejmującym krzykiem bezsilności wobec nadchodzącej straty — mówi się, iż jeden z najbardziej bolesnych momentów w historii Counterparts. Trudno było ukryć poruszenie. Często słyszy się, iż muzyka hardcore (i pokrewne) to tylko jakieś bezsensowne „darcie mordy”, jednak.. moim zdaniem żaden inny gatunek nie jest w stanie oddać całej gamy emocji. W dużej mierze nie jest to pozytywna i lekka muzyka, a teksty bywają dość depresyjne, ale właśnie dzięki temu całość nabiera tej autentyczności, której w dzisiejszych czasach jest niedobór.

Tak, sezon koncertowy zdecydowanie zaczął się potężnie i cieszę się, iż mogłam być częścią wczorajszego wieczora. Wielki pokłon dla Counterparts za to, co robią.. oraz dla Winiary Bookings za sprowadzenie chłopaków do Polski. A teraz… już zacieram rączki na następny koncert, który… już lada moment!

Idź do oryginalnego materiału