RECENZJA: Skąd obsesja na punkcie "Obsesji"?

filmweb.pl 8 godzin temu
Zdjęcie: plakat


"Obsesja" niespodziewanie wyrasta na jeden z najciekawszych filmów tego roku – przynajmniej w swojej kategorii. Horror znanego z działalności na YouTubie Curry'ego Barkera właśnie zadebiutował w kinach, a jego autor już snuje wizje rozbudowania go do całego uniwersum (więcej o tym przeczytacie TUTAJ). Co tak przyciąga widzów przed ekrany? I czy Barker podążą śladami twórców "Mów do mnie"?

Wszystkiego dowiecie się z naszej recenzji filmu "Obsesja", w której swoimi wrażeniami po seansie dzieli się Julia Palmowska.

Fragmenty recenzji znajdziecie poniżej, a cała jest już dostępna
POD LINKIEM TUTAJ
.


Recenzja filmu "Obsesja", reż. Curry Barker


Uważaj, bo się spełni!
autorka: Julia Palmowska

Autorka pisze:

Curry Barker w amerykańskim internecie znany jest jako połowa komediowego duetu prowadzącego na YouTubie kanał "That’s a bad idea". Razem z Cooperem Tomlinsonem przez lata wrzucał tam skecze balansujące między żenującym prankiem a absurdalnym performansem. W 2024 roku duet postanowił przerzucić tę energię do pełnego metrażu. Tak powstało "Milk & Serial", found footage nakręcone za absurdalnie niski budżet ośmiuset dolarów. Film nie dostał kinowej dystrybucji, więc Barker i Tomlinson wrzucili go po prostu na swój kanał. Internet zrobił swoje i projekt rozniósł się po jego rubieżach. Krytycy okazali się zaskakująco przychylni, a twórcy trafili na radar większych graczy. "Obsesja" jest więc już projektem twórcy po chrzcie bojowym, coraz wyraźniej próbującego wyjść poza internetową tożsamość.


W recenzji przeczytacie też:

Bear, spiritus movens "Obsesji", jest dokładnie takim bohaterem, jakiego horror kocha najbardziej – nieco nijakim everymanem dryfującym przez życie bez celu, charakteru i specjalnych ambicji. Pracuje w sklepie muzycznym, wzdycha do przyjaciółki z dzieciństwa i nie potrafi wydusić z siebie wyznania, choćby gdy ta pyta go wprost, sugerując, iż prawdopodobnie zareagowałaby na nie entuzjastycznie. Nikki z kolei funkcjonuje początkowo jak klasyczna dziewczyna z sąsiedztwa: ciepła, śliczna, zabawna i odrobinę zbyt idealna, by mogła być prawdziwa. Do paczki dołączają jeszcze Ian i Sarah, którzy wsuwają co jakiś czas kij w te niekoniecznie najlepiej naoliwione szprychy między głównym duetem. Sekrety wypływają na powierzchnię, układy się przesuwają, a relacyjne konfiguracje zaczynają coraz bardziej smakować telenowelą.

I dalej:

Po premierze filmu reżyser opowiadał, iż oprócz niezręczności wyznania uczuć zainteresowała go przypadkowość przyjacielskich relacji. "Obsesja" działa najlepiej właśnie wtedy, gdy przypomina przewrotny komediodramat o grupie znajomych, którzy grają przed sobą lepsze wersje samych siebie, ochoczo wstępując do teatru relacyjnych pozorów. Horror wyrasta tutaj nie – jak mogłoby się wydawać po rolach, w jakie wtłoczeni są bohaterowie – z feministycznego manifestu, ale ze zwyczajnego ludzkiego lęku przed szczerością. Każdy coś ukrywa. Każdy manipuluje. Po prostu wszyscy kłamią, jak to powtarzał pewien serialowy lekarz.

Całą recenzję filmu "Obsesja" przeczytacie na jego karcie POD LINKIEM TUTAJ.

"Obsesja" – zobacz zwiastun






Idź do oryginalnego materiału