
Cykl "Księga aniołów" 9/30
Dotychczasowe części serii "Book of Angels" sprawiały wrażenie, jakby John Zorn chciał zaprezentować w niej wszystkich największych mocarzy z katalogu Tzadik. Za "Xaphan" odpowiada jednak zespół, który nigdy wcześniej dla tej wytwórni nie nagrywał. Ale też nie jest to projekt daleki od zornowskich kręgów. Secret Chiefs 3 z początku był adekwatnie czymś w rodzaju spin-offu Mr. Bungle - zespołu, którego eponimiczny album debiutancki wyprodukował Zorn. Gitarzysta Trey Spruance, basista Trevor Dunn oraz perkusista Danny Heifetz przybierali ten szyld w czasie, gdy Mike Patton skupiał całą swoją uwagę na Faith No More. W tym składzie zarejestrowano jednak tylko pierwszą płytę, "First Grand Constitution and Bylaws".
Bardzo gwałtownie SC3 przeobraził się w quasi-solowy projekt Spruance'a, stając się jego głównym zajęciem po zaprzestaniu działalności przez Mr. Bungle. Pozostałych instrumentalistów lider dobierał sobie w zależności od aktualnych potrzeb, co niedługo doprowadziło do wykrystalizowania się koncepcji grup satelickich. Każda z nich miała własną nazwę i styl, by wspomnieć tylko o avant-metalowym Holy Vehm, łączącym arabską melodykę z rockową energią Ishraqiyun czy nawiązującym do muzyki filmowej Traditionalists. Swego rodzaju przeglądem tych satelitów był czwarty w dyskografii SC3 album "Book of Horizons". Wydany bezpośrednio po nim "Xaphan" to jednak powrót do jednego składu. Poza liderem znaleźli się w nim m.in. grający na trąbce i skrzypcach Timba Harris, basista Shahzad Ismaily czy perkusista Ches Smith.
Czytaj też: [Recenzja] Mr. Bungle - "Mr. Bungle" (1991)
Secret Chiefs 3 podąża tu podobną drogą, jak Koby Israelite na wcześniejszym "Orobas". Zamiast ograniczyć się do jednej konwencji, Spruance z kompanami proponują bardzo eklektyczny materiał, mieszając różne style i tradycje na przestrzeni każdego utworu. A całość ma bardzo frywolny, często wręcz humorystyczny charakter. Największym odstępstwem od dotychczasowych opracowań tematów z obu ksiąg Masady jest jednak fakt, iż zespól nie trzyma się wyłącznie klezmerskiej melodyki oraz typowych dla niej skal, zastępując je wpływami arabskimi lub mieszając obie te tradycje. Odważne połączenie, ale tu brzmi całkiem naturalnie. Może dlatego, iż wpisuje się to w ogólny synkretyzm - na pytanie, w jakim to jest stylu, w zasadzie można odpowiedzieć: w każdym. Słychać tu elementy awangardowego proga, jazzu, funku, egzotyki, surf rocka, metalu, a choćby klubowej elektroniki.
Nie jest jednak tak, iż "Xaphan" to niekontrolowany chaos o nieokreślonej stylistyce. Powiedziałbym, iż to po prostu bardzo specyficzny avant-prog, o rozbudowanym instrumentarium, rozimprowizowanej formie i bardzo eklektycznej treści. Ale w tym swoim nieprzewidywalnym szaleństwie staje się przewidywalny: kolejne utwory to energetyczne, swobodne i pełne lekkości popisy wirtuozerii instrumentalistów oraz ich kreatywności w łączeniu tak różnych inspiracji. Dla części słuchaczy będzie to przytłaczające, a przez to męczące. Warto jednak dać tej muzyce szansę i zamiast słuchać jej z własnymi oczekiwaniami oraz uprzedzeniami, po prostu spróbować wejść do tego zwariowanego, a zarazem pomysłowego świata Secret Chiefs 3. Słuchając tej płyty mam wrażenie, iż muzycy po prostu świetnie się bawili, a z odpowiednim nastawieniem odsłuch może być równie dobrą zabawą. Polecam zresztą takie podejście przy każdej mniej konwencjonalnej lub bardziej złożonej muzyce.
Czytaj też: [Recenzja] Koby Israelite - "Orobas" (2006)
Na albumie znalazło się jedenaście premierowych kompozycji z drugiej księgi Masady. Świetnie w roli otwieracza sprawdza się "Sheburiel", bo to taki "Xaphan" w pigułce: mieszanka żydowskich i arabskich melodii, dynamiczne kontrasty, instrumentarium łączące m.in. klezmerskie smyczki, nepalskie sarangi, egzotyczne perkusjonalia, funkujący klawinet, retro-futurystyczne syntezatory, klasycznie rockowe organy, surfowe gitary czy prawie metalowe riffy, a dodatkowo pojawiają się też humorystyczne wokalizy. Kolejne utwory często jednak wprowadzają nowe elementy. W "Akramamchamarei" na pierwszy plan wybijają się inspiracje westernowymi ścieżkami dźwiękowymi Ennio Morricone oraz anatolijskim rockiem. Jednocześnie muzycy pokazują tu nieco bardziej przystępne oblicze, zorientowane na melodyczną wyrazistość, choć z czasem robi się coraz dziwniej. "Shoel" to z kolei mieszanka orientalizmów, muzyki klubowej, funku w stylu milesowego "On the Corner" oraz metalowych wstawek.
"Barakiel" zaskakuje zdecydowanie łagodniejszym początkiem, by z czasem nabrać rockowej dynamiki. W porównaniu z resztą albumu sprawia wrażenie wyjątkowo poukładanego, z klarownie poprowadzoną linią melodyczną, a zarazem jest zrealizowany z rozmachem muzyki filmowej. W podobnym kierunku, tylko w nieco bardziej oszczędnej aranżacji, idzie też finałowy "Hamaya". W obu tych nagraniach pojawiają się żeńskie wokalizy przypominające upiorną kołysankę Komedy z "Dziecka Rosemary". Natomiast następujące po sobie "Bezriel" oraz "Kemuel" przeplatają nośne gitarowe motywy i metalowe riffy spokojniejszym graniem, przesiąkniętym przede wszystkim bliskowschodnim, a mniej klezmerskim klimatem. "Asron" i "Omael" to już zdecydowanie bardziej zwarte i żywiołowe kawałki, o raczej humorystycznym charakterze. Pierwszy łączy rockową energię z taneczną, tym razem jakby cygańską melodią, a w instrumentarium dominuje akustyczne brzmienie gitary i skrzypiec, uzupełniane m.in. przez zelektryfikowane organy o bardziej surfowym charakterze. Drugi wywołuje natomiast skojarzenia z muzyką bałkańską. Całości dopełniają wolniejsze "Labbiel" oraz "Balberith", których podstawę stanowi wyrazisty groove. Szczególnie udany jest ten ostani, bardziej funkujący i najmocniej eksponujący trąbkę Harrisa.
Czytaj też: [Recenzja] Mr. Bungle - "California" (1999)
"Xaphan" to kolejny istotny punkt zwrotny, choćby nie tyle w samej serii "Book of Angels", co w całym projekcie Masada. Do tej pory wykonawcy interpretujący ten repertuar aranżowali go na różne sposoby - od licznych odmian jazzu, przez rock i metal, po współczesną kameralistykę - ale fundamentem pozostawała żydowska tradycja muzyczna, klezmerskie melodie pisane przez Zorna. Secret Chiefs 3 pokazali jednak, iż choćby w tej kwestii można pozwolić sobie na większą elastyczność. I zaskakująco naturalnie wprowadzili do cyklu wpływy arabskie, bałkańskie czy cygańskie. To jednak nie tylko kolejna świetna odsłona "Księgi aniołów", ale też bardzo rzadki dla tamtej dekady przykład unikalnego i pomysłowego prog-rocka.
Ocena: 9/10
Secret Chiefs 3 - "Xaphan: Book of Angels Volume 9" (2008)
1. Sheburiel; 2. Akramachamarei; 3. Shoel; 4. Barakiel; 5. Bezriel; 6. Kemuel; 7. Labbiel; 8. Asron; 9. Balberith; 10. Omael; 11. Hamaya
Skład: Trey Spruance - gitara, gitara barytonowa, gitara basowa, cytra, pianino, organy, syntezator, instr. perkusyjne; Jai Young Kim - organy; Adam Stacey - klawinet; Timba Harris - trąbka, skrzypce; Anonymous 13 (Elena Doroftei) - altówka, głos; Tim Smolens - wiolonczela, kontrabas; Rich Doucette - sarangi; Monica Schley - harfa; Jason Schimmel - gitara; Shahzad Ismaily - gitara basowa; Ches Smith - perkusja i instr. perkusyjne
Producent: Trey Spruance






![The Pussycat Dolls po raz pierwszy w Polsce [fotorelacja]](https://kulturalnemedia.pl/wp-content/uploads/2026/09/ThePussycatDolls-16.09.2026_fot.-Karolina-Kiraga-Rychter_015.jpg)








