Recenzja: REPLACED [PC]

konsolowe.info 7 godzin temu
Zdjęcie: Recenzja: REPLACED [PC]


W drugim tygodniu kwietnia ukazało się REPLACED. Sprawdźmy, czy warto zagrać w tę produkcję od Sad Cat Studios i Thunderful Games.

REPLACED to jedna z najlepiej zapowiadających się gier niezależnych ostatnich miesięcy. Nie ukrywam, iż bardzo długo ją obserwowałem. Skorzystałem też z okazji i zagrałem w demo na jednym z Gamescomów. Swoje wrażenia opisałem oczywiście we właściwym artykule. Możecie go sobie przypomnieć, udając się pod ten adres. Bardzo lubię cyberpunk, wobec czego z niemałym zainteresowaniem włączyłem pełną wersję recenzowanej dziś gry. Czy uważam, iż warto było spędzić z nią kilka godzin? Dowiecie się tego z niniejszej recenzji, do której lektury już Was zapraszam.

Historia w REPLACED

Na samym początku zaznaczę, iż absolutnie nie zamierzam stosować spoilerów w tym artykule. Jak na pewno wiecie, jeżeli regularnie czytacie moje recenzje, jestem przeciwnikiem psucia komukolwiek samodzielnego odkrywania historii (nawet w tak mało angażującym pod tym kątem dziele jak Crimson Desert z ostatnich premier). Będę za to opierał się na oficjalnie dostępnych informacjach wprowadzających w opowieść. Mogę też wyrazić swoją opinię na temat ogólnej jakości historii, nie zdradzając jednocześnie szczegółów. Tyle tytułem wstępu; przejdę teraz do założeń fabularnych.

Jako iż REPLACED rozgrywa się w cyberpunkowym świecie, nie brakuje odniesień do techniki i technologii. Główną bohaterką opisywanej dziś gry jest sztuczna inteligencja korzystająca z długiej nazwy skracanej po prostu do R.E.A.C.H. Nie wchodząc w detale, w wyniku pewnych zdarzeń zostaje uwięziona w ciele zwykłego człowieka, Warrena. R.E.A.C.H. nie do końca odnajduje się w świecie i dla wielu osób może brzmieć dziwacznie. Prowadzi to nierzadko do zabawnych rozmów, ale nie zrozumcie mnie źle. REPLACED to nie komedia – pod miejscami nie do końca poważną warstwą kryje się poważna opowieść o istocie człowieczeństwa. Uważam, iż jest ona świetnie prowadzona i moim zdaniem fabuła to jedna z największych zalet tej gry. Zdecydowanie warto rozważyć tę produkcję dla samej opowieści.

Rozgrywka – zwiedzanie świata

Nie samą historią bynajmniej stoi gra – w tym konkretnym medium ogromne znaczenie nierzadko ma przecież rozgrywka. Ta, którą prezentuje dzieło Sad Cat Studios jest w założeniach dość rozbudowana – zwłaszcza jak na dość małą, niezależną produkcję. Poczynania Warrena/R.E.A.C.H. oglądamy w perspektywie znanej z side-scrollerów. Poruszamy się głównie w lewo i prawo, ale czasem będziemy mogli przejść również wyżej lub niżej. Warto schodzić z głównej ścieżki, bo możemy natknąć się na interesujące znajdźki. Nie tylko przydają się one oczywiście miłośnikom osiągnięć, ale też zwiększają naszą wiedzę na temat świata. Powoli możemy zacząć układać obraz prawdy, jaka kryje się korporacją Phoenix. Zbaczanie z podstawowej drogi przydaje się również z uwagi na potencjalne misje poboczne. Ich wykonanie pozwoli nam odblokować zwiększenie wydajności stymu leczniczego, czy zwiększyć maksymalny poziom zdrowia. Możemy także zagrać na automatach gier w salonie arcade u Susan oraz próbować pobić ustalone wcześniej rekordy. Dostępne tam gry są dość proste, ale mimo tego – a może dzięki temu? – bardzo wciągają.

Zwiedzanie świata nie może oczywiście obyć się bez pokonywania przeszkód terenowych. R.E.A.C.H. nierzadko będzie musiało przeskakiwać wiele elementów. Wykorzystamy też kilof do zaczepiania się o zniszczone strzały. Nic nie stoi również na przeszkodzie, aby chować się za osłonami i unikać światła szperaczy w sekcjach skradankowych. Skojarzyło mi się to z Batman: Arkham Asylum, a nie jest to jedyna asocjacja z tą produkcją. Zostańmy na razie jednak jeszcze przy eksploracji. Ogromnym plusem jest spora częstotliwość wykonywania przez grę automatycznych zapisów. Dzięki temu nigdy nie musimy powtórnie pokonywać długich segmentów. Zapisy wczytują się błyskawicznie, przez co przez REPLACED praktycznie płynie się. Nie znaczy to natomiast, iż brak tu pewnych irytujących sekcji. Często bowiem trzeba etapy platformowe wykonywać ze skokami wyliczonymi co do milimetra. Przyznaję, iż sprawiało to, iż niekiedy zmuszałem się do dalszej gry, a szkoda.

Walka

Bardzo ważnym elementem tworzącym rozgrywkę w REPLACED jest walka. To właśnie tutaj szczególnie widać inspiracje Sad Cat Studios fenomenalnym system Freeflow Combat autorstwa Rocksteady. Nie ma w tym moim zdaniem bynajmniej niczego złego – jak uczyć się, to od najlepszych. Nie bez kozery starcia w serii Batman: Arkham są stawiane jako wzorcowy przykład perfekcyjnej płynności i responsywności akcji. Warren nie ma co prawda tak rozbudowanych ruchów, jak Mroczny Rycerz, ale uważam, iż to dobrze. Ucierpiałaby na tym wiarygodność postaci, a tak R.E.A.C.H. może zarówno przekonywująco bronić się, jak i nie stawać się przesadnie, dziwacznie wręcz, wyćwiczona w sztuce walce. Sterowanie w zmaganiach jest dość sensowne. Pod prawym spustem mamy strzał z naszej spluwy. Pocisk taki bez najmniejszego problemu jest w stanie powalić sporą część wrogów. Nie możemy więc korzystać z tego w nieskończoność. Ładunek broni zapełniają zdejmowania przeciwników i inne ofensywne akcje, za to defensywne – jak uniki – wygaszają pasek. Warto więc być aktywnym graczem.

Podstawowym przyciskiem będzie dla Was na pewno X. Służy do wyprowadzania ciosów, które możemy łączyć w krótkie ataki kombinacyjne. Oprócz tego nieraz wykorzystamy A pozwalające uniknąć nadchodzącego ciosu lub wystrzału broni. Prawy spust to oczywiście szybki strzał z broni, natomiast Y to kontra, a B odpowiada za niszczenie pancerza. Może i nie jest to szalenie rozbudowany pakiet, ale nie sposób odmówić mu satysfakcjonującej wymiany ciosów i uników. Aż szkoda, iż nie ma osobnego trybu oferującego wyłącznie walki. W miarę postępów w fabule zyskamy też możliwość odbijania pocisków, czy oddawania strzałów bez martwienia się o amunicję. Szkoda jednocześnie, iż wyraźnie między naciśnięciem przycisku na padzie, a wykonaniem akcji mija trochę za dużo czasu. Sprawia to, iż walka na wyższych poziomach trudności sprawia wyzwanie w zasadzie wyłącznie przez kwestie techniczne. Zdecydowanie należałoby poprawić ten aspekt REPLACED. Nie zaszkodziłaby też większa różnorodność przeciwników.

Grafika i udźwiękowienie

Jak widzicie na zrzutach ekranu w tej recenzji, REPLACED bynajmniej nie szczyci się fotorealistyczną grafiką. Sad Cat Sudios postawiło bowiem na styl określany jako pixel art. Nie będę ukrywał, iż nie jest to na ogół moja ulubiona forma wyrazu. Jednak w REPLACED sprawdza się ona naprawdę świetnie i uważam, iż stanowi jeden z plusów tej produkcji. Spodobała mi się również obsługa ultraszerokich rozdzielczości. Dzięki temu mogłem komfortowo grać na moim 34-calowym zakrzywionym monitorze. Nie należy też przejść obojętnie obok przepięknych efektów świetlnych, które interesująco kontrastują z wszechobecną pikselozą. Udźwiękowienie jest natomiast zaledwie przeciętne i uważam, iż zamiast kilku krótkich dość gwałtownie powtarzających się kompozycji dobrze byłoby napisać trochę mniej, ale długich. Wiedzcie też, iż postaci nie mówią fizycznie ani słowa. Dialogi poznajmy, po prostu czytając napisy. Tak naprawdę REPLACED to jedna z tych gier, które potrafią lepiej wyglądać niż się w nie gra. Pod koniec opowieści jest jak dla mnie za dużo sekwencji walk następujących niemal non stop. To fabuła jest najważniejszym elementem tego tytułu w moim przekonaniu. Niestety można stwierdzić, iż recenzowana dziś gra poniekąd zagubiła swoją tożsamość.

Podsumowanie

REPLACED to w ogólnym rozrachunku niezła produkcja na około 8 – 12 godzin zależnie od naszej tendencji do lizania ścian. Przez ten czas pokonacie niejednego wroga i wespniecie się na mnóstwo murów, aby poznać historię Phoenix Corporation i osiągnąć swój cel. Absolutnie nie uważam, żeby była to najlepsza niezależna produkcja, w jaką kiedykolwiek grałem. Fabuła jest bardzo interesująca i zależało mi też na wykonywaniu zadań pobocznych. Niestety w pewnym momencie na pierwszy plan zaczynają się na chama wpychać walka i powtarzalne, dość nudne, zagadki środowiskowe. Nie żałuję, iż zagrałem w REPLACED – uważam, iż to udana gra, którą fani cyberpunku na pewno powinni sprawdzić. Zwłaszcza, iż na Steamie kosztuje około 79 złotych, co uważam za odpowiednią cenę. Miejcie jednak świadomość pewnych istotnych wad.

Kod recenzencki zapewniło Plan of Attack.
Idź do oryginalnego materiału