„Husky i jego biały kot Shizun” zaatakował mnie trochę znienacka – najpierw mignęła mi polecajka zaufanej osoby, chwalącej książkę „od kuchni”, a potem pojawiło się zapytanie, czy ktoś nie chciałby jej zrecenzować. No w sumie to może ja. Bo co innego można robić w te upały, jak nie leżeć i czytać?