
Cykl "Ciężkie poniedziałki" S04E02
W tym roku mija dwadzieścia lat odkąd ukazał się ostatni album Celtic Frost. "Monotheist" opublikowano zresztą po niemal równie długiej, czternastoletniej przerwie fonograficznej. Oczekiwania były spore. Podobnie jak i obawy. W końcu minęło już sporo czasu od mocarnego początku kariery. To wtedy zespół kształtował ekstremalne formy metalu swoimi wczesnymi, brutalnymi EP-kami, bardziej progresywnym "To Mega Therion" oraz eklektycznym "Into the Pandemonium". Potem jednak szwajcarska grupa straciła impet. Skład się posypał, a otoczony nowymi muzykami Thomas Fischer został zmuszony przez wytwórnię do merkantylnego zwrotu w stronę popularnego wówczas hair metalu. Album "Cold Lake" był, oczywiście, kompletną porażką. Nieudany powrót do cięższego grania na "Vanity / Nemesis" tylko pogorszył sprawę, a zespół w rezultacie zawiesił działalność.
Jednak na "Monotheist" Celtic Frost wraca do korzeni w najlepszy możliwy sposób - nawiązując do wczesnych dokonań, ale nie ograniczając się do imitacji. Brzmienie jest cięższe niż kiedykolwiek. Początek płyty, z utworami "Progeny" i "Ground", miażdży brutalnością oraz swoim surowym, posępnym klimatem. Budują go ciężkie, nieco sabbathowe riffy , bardzo nisko przetaczający się bas, potężna i niemalże mechaniczn perkusja, a także agresywny wokal Fischera. A kiedy dalsze opieranie się wyłącznie na tych środkach groziłoby popadnięciem w monotonię, zaczynają się urozmaicenia. Już trzeci na płycie "A Dying God Coming Into Human Flesh" rozpoczyna się nastrojowym wstępem z czystymi brzmieniami i subtelnym śpiewem basisty Martina Aina, nie tracąc przy tym niepokojącego nastroju. Delikatny motyw gitary pobrzmiewa choćby w cięższych momentach, co daje interesujący efekt. Innym urozmaiceniem są żeńskie chórki w "Drown In Ashes", "Os Abysmi Vel Daath" i "Obscured". W środkowym z nich pojawia się też słyszana ostatnio na "To Mega Therion" waltornia.
Czytaj też: [Recenzja] Celtic Frost - "Into the Pandemonium" (1987)
Najbardziej z nich zaskakuje jednak "Obscured", zbliżający się do estetyki Davida Bowie z tzw. berlińskiej trylogii czy późniejszego "Blackstar". To coś nowego u Celtic Frost i szkoda, iż nie ma tu tego więcej - choćby zamiast powracających do bezwzględnego czadu "Domain of Decay" i "Ain Elohim". Bardziej mieszane wrażenie wywołuje u mnie finałowy "Triptych" - trzyczęściowy kolos o łącznej długości ponad dwudziestu trzech minut. Ściślej mówiąc moje wątpliwości dotyczą dwóch krótszych segmentów, będących klamrą tego tryptyku. Pełniący rolę wprowadzenia "Totengott" to cztery minuty black-metalowych skrzeków z elektronicznym tłem - zbyt monotonne i wyraźnie oderwane od reszty płyty. Jeszcze bardziej kuriozalny jest jednak quasi-symfoniczny instrumental "Winter". Zamiast zespołu gra tutaj prawdziwa orkiestra smyczkowa, ale brzmi to strasznie naiwnie, tandetnie i kompletnie bez związku z poprzednią godziną muzyki. Za to środkowy "Synagoga Satanae" to czternaście minut posepnego ciężaru z udziałem dodatkowych wokalistów i chóru mieszanego, dość różnorodne, świetnie podsumowujące i wieńczące ten album.
"Monotheist" jest albumem nieco przydługim, z dwoma utworami nic nie wnoszącymi oraz dwoma dziwnymi, niepasującymi tu wyborami estetycznymi. Cała reszta albumu to znakomity powrót Celtic Frost do tego, w czym zespół był najlepszy, z odrobiną nowych pomysłów i najlepszym w jego historii brzmieniem. Nie jest to płyta lepsza, ciekawsza od "To Mega Therion" czy "Into the Pandemonium" - raczej po prostu trzyma ich poziom, udanie domylając nieformalną trylogię.
Ocena: 7/10
Celtic Frost - "Monotheist" (2006)
1. Progeny; 2. Ground; 3. A Dying God Coming Into Human Flesh; 4. Drown In Ashes; 5. Os Abysmi Vel Daath; 6. Obscured; 7. Domain of Decay; 8. Ain Elohim; 9. Triptych: I. Totengott; 10. Triptych: II. Synagoga Satanae; 11. Triptych: III. Winter (Requiem, Chapter Three: Finale)
Skład: Thomas Gabriel Fischer - wokal (1-10), gitara (1-8,10), programowanie (4,9); Erol Uenala - gitara (1-8,10); Martin Eric Ain - gitara basowa (1-8,10), wokal (3,9,10), efekty (5); Franco Sesa - perkusja i instr. perkusyjne (1-8,10)
Gościnnie: Lisa Middelhauve - dodatkowy wokal (4); Michael Sopunov - waltornia (5); Christoph Littmann - orkiestracja (5,11), aranżacja chóru (10); Cornelia Bruggmann - dodatkowy wokal (5); Simone Vollenweider - dodatkowy wokal (6); Peter Tägtgren - wokal (10); Sigurd Wongraven - wokal (10); Carla Grundmeier, Sibylle Hauf, Viola Hauf, Florian Lohmann, Sebastian Naglacky, Keno Weber - chór (10); May-Britt Altendorf, Laurent Plettner, Frauke Pohlmann - skrzypce (11); Katarzyna Bugala, Sandra Rehle - altówki (11); Ben Groocock, Volker Hormann, Dmitry Struchkov, Ya-Hee Yoon - wiolonczele (11); Jong Sung Choi - kontrabas (11)
Gościnnie: Lisa Middelhauve - dodatkowy wokal (4); Michael Sopunov - waltornia (5); Christoph Littmann - orkiestracja (5,11), aranżacja chóru (10); Cornelia Bruggmann - dodatkowy wokal (5); Simone Vollenweider - dodatkowy wokal (6); Peter Tägtgren - wokal (10); Sigurd Wongraven - wokal (10); Carla Grundmeier, Sibylle Hauf, Viola Hauf, Florian Lohmann, Sebastian Naglacky, Keno Weber - chór (10); May-Britt Altendorf, Laurent Plettner, Frauke Pohlmann - skrzypce (11); Katarzyna Bugala, Sandra Rehle - altówki (11); Ben Groocock, Volker Hormann, Dmitry Struchkov, Ya-Hee Yoon - wiolonczele (11); Jong Sung Choi - kontrabas (11)
Producent: Celtic Frost i Peter Tägtgren













