
Injury Reserve był jednym z ciekawszych składów hip-hopowych ostatniego dziesięciolecia. Szczególnie blyszczał na swoim drugim i, jak się okazało, ostatnim albumie "By the Time I Get to Phoenix". Trio wyróżniało się oryginalnym podejściem do produkcji, do tego stopnia unikalnym, iż krytycy chętnie określali jego muzykę mianem post-rapu. Faktycznie to muzyka mocno odmienna od wczesnego hip hopu, mniej homogeniczna, bardziej abstrakcyjna, wykraczająca poza ramy gatunku. Uwagę zwracał też nietypowy dobór sampli - od King Crimson, Briana Eno czy The Fall, po zupełnie świeżych wówczas twórców ze sceny Windmill: black midi oraz Black Country, New Road.
Po śmierci Jordana Groggsa, jednego z raperów grupy, pozostała dwójka zdecydowała się porzucić szyld Injury Reserve i kontynuować współpracę jako By Storm. To nawiązanie do kończącego wspomnianą płytę utworu "Bye Storm". Wprawdzie już "By the Time I Get to Phoenix" przygotowali w duecie, jednak wówczas mieli do dyspozycji kilka niewykorzystanych wokali Groggsa, a całość została pomyślana jako hołd dla niego. Zatem dopiero "My Ghosts Go Ghost" jest dla nich faktycznie nowym otwarciem. Co nie znaczy, iż muzycy zaczynają od zera - raczej rozwijają to, co udało im się wcześniej wypracować.
Czytaj też: Injury Reserve - "By the Time I Get to Phoenix" (2021)
Duet zabrał się za nowy materiał już pod koniec 2022 roku, tuż po zakończeniu koncertowych zobowiązań Injury Reserve. Te wczesne sesje nie przyniosły jednak zadowalających efektów. Muzycy nie zamierzali działać pod presją - spokojnie pracowali nad płytą, co jakiś czas wypuszczając nowe kawałki. W sumie wydanie długogrającego debiutu By Storm poprzedziło pięć singli. Cztery najnowsze znalazły się na "My Ghosts Go Ghost". Co dość dziwne, w repertuarze albumu pominięto opublikowany już w 2023 roku "Double Trio", choć uwzględniono jego bezpośrednią kontynuację.
"Double Trio 2" to zresztą jeden z mocniejszych punktów longplaya. Duet znakomicie rozwija tu swój charakterystyczny styl jeszcze z poprzedniego wcielenia. Utwór jest więc w mniejszym stopniu zorientowany na rytm niż na melodię i brzmienie. To ostatnie przynosi wręcz shoegaze'owe zniekształcenia, nadające odrealnionego nastroju. Uzupełnia je mocno zgliczowany, IDM-owy beat, a dodatkowo pojawia się jeszcze saksofon Patricka Shiroishiego, czyniąc to nagranie jednym z najbardziej intensywnych na płycie. Podobnie ekspresyjny jest w sumie tylko "And I Dance", kolejny singlowy numer, łączący brzmieniowe deformacje z całkiem chwytliwą, wręcz popową melodyjnością.
Czytaj też: [Recenzja] Billy Woods - "GOLLIWOG" (2025)
Spora część "My Ghosts Go Ghost" idzie w całkiem przeciwnym kierunku. Choćby otwieracz "Can I Have You For Myself?", w znacznej części oparty na oszczędnym akompaniamencie gitary, kontrastującym z wielogłosową i urozmaiconą różnymi produkcyjnymi zabiegami warstwą wokalną. Dopiero pod koniec wchodzi mocny rytm i zniekształcone brzmienia. Subtelne dźwięki gitary odgrywają istotną rolę też w finałowym "GGG", podobnie jak w "Dead Weight" czy "Zig Zag", choć w nich akurat niemal od początku zestawiona jest z bardziej zaawansowaną produkcją, z mnóstwem poszatkowanych dźwięków. Sporą grupę stanowią też nagrania o bardziej przestrzennym, onirycznym brzmieniu: "Grapefruit", "Best Interest" z gościnną zwrotką samego Billy'ego Woodsa, a także najlepszy z nich "In My Town", fantastycznie budujący przez siedem minut mocno odrealniony klimat.
Obecnie na RYM By Storm okupuje szczyt tegorocznego zestawienia płyt. I chociaż nie jest to żaden wyznacznik jakości, to trudno będzie w tym roku nagrać lepszy album hip-hopowy. "My Ghosts Go Ghost" to przede wszystkim mistrzostwo produkcji - zarazem kreatywnej i bardzo idiomatycznej dla tych muzyków - ale też stosunkowo rzadka w tym gatunku umiejętność kreowania wyrazistego, intrygującego nastroju.
Ocena: 8/10
By Storm - "My Ghosts Go Ghost" (2026)
1. Can I Have You For Myself?; 2. Dead Weight; 3. Grapefruit; 4. In My Town; 5. Zig Zag; 6. Best Interest; 7. Double Trio 2; 8. And I Dance; 9. GGG
Skład: Nathaniel Ritchie; Parker Corey
Gościnnie: Billy Woods - wokal (6); Patrick Shiroishi - saksofon (7)
Gościnnie: Billy Woods - wokal (6); Patrick Shiroishi - saksofon (7)
Producent: Nathaniel Ritchie i Parker Corey
