
W tym domu zaszło coś nieoczekiwanego. Coś, czego niektórzy oczekiwali z niecierpliwością, ale bali się do tego przyznać… Co stało się podczas wigilijnej nocy? Dlaczego w domu pojawił się Duch i co próbuje przekazać domownikom? Zapraszamy do recenzji książki paragrafowej Duch świąt!
Informacje o książce
Autor: Anna Kańtoch
Wydawnictwo: Muduko
Książka została przekazana mi bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa Muduko. Nie miało to wpływu na kształt mojej opinii.
Współpraca reklamowa z Ceneo.pl


Wydawnictwo Muduko prężnie rozwija swoje portfolio o kolejne pozycje paragrafowe, których autorami się znani polscy pisarze. Tym razem przyjrzymy się bliżej książce Duch świąt, stworzonej przez Annę Kańtoch, autorkę książek fantasy i kryminałów przeznaczonych dla dorosłych i młodzieży. W ostatnim czasie, na naszych łamach mieliśmy okazję recenzować inną grę książkową – Pan Lasu, napisaną przez Łukasza Orbitowskiego. Jako iż lubimy zarówno planszówki, jak i książki, chętnie sięgamy po gry książkowe, szukając tej „idealnej”, która spełni wszystkie nasze oczekiwania. Będzie miała wciągającą i w miarę możliwości logiczną fabułę, zachwyci językiem, światem przedstawionym i zostawi nas z „wow, to było naprawdę dobre”. Czy Duch świąt jest właśnie taką pozycją? Zapraszamy do recenzji.
Zajrzymy do książki i do pewnego domu w górach…
Duch świąt to starannie wykonana książka, w której zadbano o komfort czytelnika. Czcionka jest czytelna, okładka solidna i ładnie zilustrowana, a grafiki, które znajdziemy w środku, dobrze wprowadzają w klimat. Co prawda nie ma ich zbyt dużo, ale są zachowane w prostym, minimalistycznym i lekko niepokojącym stylu. Dominuje oczywiście czerń i czerwień, co ewidentnie wskazuje nam, iż mamy do czynienia z mocnym kryminałem. Treść jest dość mroczna, przeznaczona zdecydowanie dla dorosłych czytelników. Mamy tutaj opisy zbrodni i ciężką, przytłaczającą fabułę.

Duch świąt należy raczej do cieńszych pozycji, mimo to w książce znajdziemy prawie 100 rozbudowanych paragrafów. W takiej formie autorka książki nie mogła zbytnio rozbudowywać fabuły, poznajemy więc wszystko w dość ograniczonej formie i bez zbędnego zagłębiania się w szczegóły. Co mi się spodobało? Motyw ptaszka prowadzącego umarłych w zaświaty oraz naprawdę ładny, płynny język.
Nie mamy tutaj zbyt wielu wątków, a cała akcja toczy się w górskim domku oraz w jego okolicach. Bohaterami są przede wszystkim członkowie rodziny zmarłego. Podczas czytania poznajemy ich motywy i dowiadujemy się o nich nieco więcej. Na wierzch wychodzi dość trudny charakter bohatera-ducha, w którego się wcielamy i który za życia miał sporo różnych przywar. Możemy jednak poczuć do niego pewną nić sympatii. Starszy, opuszczony człowiek, który próbuje zrozumieć DLACZEGO.

Co mi się nie spodobało? Niektóre motywy zbrodni były dość naciągane. Narażanie się na surową karę, za zabicie starszego mężczyzny z rodziny, przed którym było kilka miesięcy życia, bo powiedział coś, co się komuś nie spodobało? Liczyłam również na rozwiązanie zagadki, wydawało mi się, iż czytam książkę, aby poznać, co tak naprawdę się stało. Suma summarum rozwiązań było kilka, a wszystkie były praktycznie równorzędne i tak samo (nie)prawdopodobne.

Ciekawie był natomiast przedstawiony motyw ducha, jego możliwości i ograniczony czas. Myślę, iż książka sporo zyskałaby, gdyby była jednak nieco dłuższa. Po przejściu kilku „dróg” postanowiłam przeczytać wszystkie paragrafy, aby poznać całą historię. Ukazała mi się dość przygnębiająca historia, która może być przestrogą dla wielu osób… Myślę, iż nikt nie chciałby być w skórze (w duchu?) głównego bohatera…

Podsumowanie
Podsumowując, Duch świąt to niezbyt rozbudowana gra paragrafowa, w której czeka na nas kilkanaście możliwych rozwiązań. Mimo iż podobała mi się bardziej od Pana Lasu, głównie ze względu na język i prowadzenie fabuły, nie jest to jeszcze to, czego szukam w książkach paragrafowych. Brakowało mi tutaj większych emocji i braku „właściwego” rozwiązania. Nie rozwijamy tu naszej postaci w żaden sposób, nie rozwiązujemy zagadki, a wybór paragrafu nie ma zbyt wielkiego znaczenia. Błądzimy-czytamy po prostu książkę we fragmentach, w którą włożono inne fragmenty, aby „dokopać się” do kolejnego zakończenia. No cóż, szukam dalej…
Przydatne linki:
Grę najtaniej kupisz tutaj
Link do strony wydawnictwa
Jeśli doceniasz naszą pracę i zaangażowanie albo po prostu podoba Ci się nasz portal i to, co robimy, to możesz nas wesprzeć niewielką kwotą – za co bardzo dziękujemy!!!




