Przyszywany Tata

newsempire24.com 1 miesiąc temu

No więc, po co nękać młodą dziewczynę! podniósł się Walerian.
Cococo?
Przecież zamęczyliście całą głowę Łucji! Myślicie, iż nie zauważyliście, iż ona wcale nie jest wam pasierbicą?

Piotr nie wytrzymał jedną ręką chwycił chłopaka za kurtkę, drugą podniósł, gotów go przywalić.
Piotrusiu!!! przerwał go przerażony głos Łucji. Puścił rywala.

Piotr poślubił Lidię, kiedy ich córka Łucja miała dziesięć lat. Dziewczynka doskonale pamiętała zmarłego ojca, który zginął dwa lata wcześniej, więc początkowo podchodziła do nowego męża matki z ostrożnością.

Jednak Piotr gwałtownie znalazł z nią wspólny język. Łucja nie nazwała go tatą, ale Piotrusiu brzmiało tak przytulnie i rodem, iż nikt nie miał wątpliwości są sobie bliscy. Dzięki Łucji udało się utrzymać rodzinę, kiedy po sześciu latach od ślubu Piotra złapała inna kobieta w firmowej imprezie koleżanka Iga.

Piotr po prostu wypił za dużo, poczuł się pewny siebie pod wpływem śmiechu kolegów i wpadł w chwilę zapomnienia. Po wszystkim nie pamiętał dokładnie, co się stało, ale Lidia dowiedziała się o wszystkim. Wszyscy mieli wielką awarię. Piotr przepraszał i błagał o wybaczenie. Żona nie chciała go słuchać i groziła rozwodem.

Sprawy były rozstrzygane, gdy Łucja chodziła do szkoły, ale wrażliwa i czuła dziewczynka wyczuła, iż coś jest nie tak, i bardzo się zmartwiła.

Tylko dla Łucji cię wybaczam wymamrotała Lidia, przeżuwając słowa. Ale to pierwszy i ostatni raz. Następnym razem będzie rozwód.

Piotr przeklinał się tysiąckrotnie, próbował naprawić winę, spędzając jeszcze więcej czasu z rodziną. Z ulgą zauważył, iż oczy pasierbicy znów błyszczą radością.

Lata mijały, a Łucja dorosła. W osiemnastym roku przywiózła do domu swojego chłopaka, by przedstawić go rodzicom.

Walerian od razu nie przypadł Piotrowi do gustu: szczupły, nieco krnąbrny, zarozumiały i ciągle się uśmiechał. Jedynie dla Łucji, która patrzyła na niego zakochanymi oczami, Piotr trzymał się w ryzach.

Łucjo, jesteś pewna, iż to ten, którego potrzebujesz? zapytał cicho, kiedy kawaler opuścił mieszkanie.
Co, Piotrusiu, nie spodobał ci się? rozczarowała się Łucja. Nie znasz go jeszcze. Walerian jest naprawdę dobry.

Piotr westchnął ciężko, ale wymusił uśmiech.
Zobaczymy. Nie mogłaś wybrać źle.

Walerian wyczuł niechęć ze strony ojczyma i unikał go, pozostając uprzejmy, choć z trudem.

Wtedy Piotr został ponownie oskarżony przez Lidię o zdradę z Igą.

Co, tak bardzo ci się podobała, iż nie wytrzymałeś? wykrzyknęła Lidia. No chodź do niej! Po co się ze mną męczysz?

Lido, co ty? zdumiał się Piotr. Po tamtym incydencie nie myślał już o kolejnym zdradzie. Skąd wziąłeś taki pomysł?

Ludzie dobrzy są powiedziano mu.

Piotr nie zamierzał prowadzić długich sporów. Zadzwonił do Igi, włączył głośnik i powiedział:

Igo, co u ciebie?

Piotrze, słysząc twoje pytanie o nas, pomyślałam, iż może jesteś pijany? odparła. adekwatnie to małżeństwo mam pół roku, czekam dziecka. Czy wyjśćesz kiedyś na spotkanie? dodała ironicznie.

Przepraszam, to był błąd mruknął Piotr.

Lidia spojrzała na niego z dezaprobatą, potem puściła znośny westchnienie i wyszła z pokoju. Przez kilka dni nie rozmawiali, a potem wszystko wydawało się wracać do normy.

Łucja, zagłębiając się w relację z Walerianem, martwiła się, iż rodzice nie rozmawiają.

Następnie Piotr został potrącony przez samochód. Nagle znalazł się na jezdni, jakby ktoś go popchnął w tył, a mały samochód uderzył go w nogi. Na szczęście nie jechał gwałtownie doznał jedynie naderwania mięśni i lekkiego wstrząśnienia mózgu.

W domu Piotr poruszał się z trudem, a Łucja gorączkowo go pielęgnowała, podając jedzenie, czytając książki i rozmawiając o niczym.

Po co się w to wtrącasz? usłyszał Piotr, gdy Łucja rozmawiała z Walerianem w przedpokoju. On jest dorosłym mężczyzną, niech sobie radzi

Walerian! wyszeptała Łucja, wyraźnie rozgniewana. Piotrusiu, prawie mówię, iż jesteś moim ojcem! Kocham go i będę go bronić, co by ktoś nie mówił!

Walerian mruknął niezadowolony, ale Piotr uśmiechnął się, wiedząc, iż wyrobili dobrą córkę.

Kilka miesięcy później nowy problem spadł na Piotra. Kierownik, po interwencji klienta, oskarżył go o nieprofesjonalne wykonanie napiętych sufitów w mieszkaniu.

Leon Szymczak twierdzi, iż sufit w jednej z sal jest opadający, a rogi są krzywe. A ponadto… kierownik zawahał się, po czym ciszej dodał: Słyszałem, iż wyciągaliście od niego pieniądze, by zrobić wszystko perfekcyjnie.

Co za bzdury! wydał z siebie Piotr, aż krztusił się od gniewu. Zrobiliśmy wszystko starannie i nie żądaliśmy dodatkowej zapłaty!

Leon był bardzo wymagającym i drobiazgowym zleceniodawcą. Zespół zmagał się z jego pytaniami, ale w końcu klient był zadowolony. Dlaczego więc nagle narzekał?

Pojedź do niego i wyjaśnij sytuację! rozkazał kierownik. Przeróbcie, co trzeba, bo inaczej grozi nam sprawa sądowa i wykluczenie z branży.

Piotr nie udało się skontaktować z niezadowolonym klientem, więc wrócił wieczorem do domu, przygnębiony, i opowiedział historię rodzinie.

Piotrusiu, nie martw się! natychmiast pocieszyła go Łucja. On po prostu pomylił się. Chcesz, żebym pojechała z tobą? patrzyła na niego z niepokojem.

Nie potrzebuję jeszcze bezrobotnego, westchnęła Lidia. Musisz jakoś to rozwiązać.

Kiedy Leon przybył, wyglądał na nieco zdezorientowanego.

Czego chcecie? zapytał wyzywająco. Rozwiązujemy to w sądzie! Hańbicie nasze rzemiosło!

Może pokażecie, gdzie popełniliśmy błąd odpowiedział Piotr, starając się nie podnieść głosu.

Nie ma już nic do oglądania! krzyknął Leon. Tylko profesjonaliści potrafią się z tym mierzyć!

Cierpliwość Piotra wyczerpała się. Odsunął go, powiedział przepraszam i przeszedł dalej, nie zwracając uwagi na krzyki. Wszyscy byli przekonani, iż sufit jest w porządku.

Piotr uniósł brew, spojrzał na Leona i zapytał:

A pieniądze? To właśnie o nie prosiliście!

Leon zaczął się sprzeczać, ale kiedy Piotr podszedł bliżej, klient potknął się o narożnik ściany i zawołał o policję.

Spokojnie powiedział Piotr łagodnym tonem, patrząc mu w oczy. Powiedz mi, sam to wymyśliłeś, czy ktoś ci podpowiedział?

Leon zachryzł się i wyznał, iż młody chłopak o imieniu Walerian podsunął mu pomysł, by skarżyć wykonawców i uzyskać odszkodowanie. Twierdził, iż tak już robił i zawsze odnosił sukces.

Walerian zapłacił mu niewielką sumę, by Leon zgłosił skargę na Piotra i doprowadził do jego zwolnienia.

Piotr nie musiał długo się zastanawiać. Pokazał mu zdjęcie rodzinne, na którym widać również przyszłego zięcia.

To on? spytał Leon.

Tak, przytaknął, patrząc nieufnie.

Walerian stał przed domem, czekając na Łucję, choć zwykle podchodził do niej od tyłu. Gdy zobaczył przyszłego teścia, uciekł w popłochu.

Piotr zadał jedyne pytanie:

Dlaczego?

Bo nie powinno się nachodzić młodą dziewczynę! wykrzyknął Walerian.

Cococo?

Zamęczyliście całą głowę Łucji! Myślicie, iż nie zauważycie, iż nie jest wam pasierbicą?

Piotr nie wytrzymał, chwycił chłopaka za kurtkę i ruszył go w pięść.

Piotrusiu!!! krzyknęła przerażona Łucja, puszczając przeciwnika.

Nie patrz tak, to mnie rani! odparł Walerian, uciekając.

W końcu Łucja poznała całą prawdę, zerwała z Walerianem, mimo iż błagał o wybaczenie. Postanowiła skupić się na nauce, a rodzice wsparli ją we wszystkim.

Historia nauczyła wszystkich, iż prawdziwa rodzina buduje się nie na kłamstwach i zdradach, ale na wzajemnym szacunku, wyrozumiałości i gotowości do naprawiania własnych błędów.

Idź do oryginalnego materiału