"Przyjaciele” po polsku? Mamy swój zapomniany, międzynarodowy hit

swiatseriali.interia.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


Zanim świat usłyszał o szóstce bohaterów z Nowego Jorku, w Polsce powstał serial o tym samym tytule, który podbił serca francuskiej publiczności. Na długie lata wszyscy zapomnieli o tej wyjątkowej produkcji.


"Przyjaciele" od lat uchodzą za jeden z najpopularniejszych sitcomów w historii telewizji. Miliony widzów na całym świecie śledziły losy szóstki bohaterów z Nowego Jorku w latach 1994-2004, a kolejne pokolenia wciąż odkrywają ten serial na platformach streamingowych. jeżeli jednak przyjrzymy się historii polskiej telewizji, zauważymy, iż w naszym kraju pod koniec lat 70. powstał pierwszy serial pod tytułem "Przyjaciele", który - choć dzieli nazwę z amerykańskim hitem - pokazuje całkowicie inne oblicze młodości. Polska produkcja była krótka i liczyła zaledwie pięć odcinków.Reklama

"Przyjaciele": zapomniany serial PRL


Akcja serialu toczy się w latach 1945-1956 i przedstawia losy trzech przyjaciół: inteligenta, robotnika i chłopa, których młodość przypadła na pierwsze lata powojennej Polski. Pomimo różnego pochodzenia, odmiennych motywacji i targających nimi wątpliwości, Kazimierz, Piotr i Daniel angażują się w działalność Związku Młodzieży Polskiej, współtworząc podwaliny systemu Polski Ludowej. Na swojej drodze napotykają opór społeczeństwa, a także dwulicowość i nadgorliwość partyjnych towarzyszy, co ostatecznie prowadzi ich do gorzkiego rozczarowania.


Pomysł na tę produkcję narodził się pod koniec lat 70., a pierwszy odcinek wyemitowano w 1979 roku. Projekt spotkał się z cenzurą już na etapie produkcji. Władzom nie spodobało się to, iż obraz lat powojennych nie był zgodny z ówczesną linią propagandową. Według słów Andrzeja Golejewskiego, I sekretarz KC PZPR Stanisław Kania po obejrzeniu dwóch odcinków chciał zakazać dalszych prac. Ostatecznie jednak zmienił decyzję, pozwalając ekipie dokończyć serial, choć na premierę całości widzowie musieli czekać aż do 1981 roku.
Za reżyserię odpowiadał Andrzej Kostenko, a w rolach głównych wystąpili trzej młodzi aktorzy teatralni, którzy nie obawiali się ostracyzmu ze strony środowiska: Michał Anioł, Andrzej Golejewski i Jan Jurewicz. Kostenko był świadomy ryzyka; w rozmowie z Niną Słowińską wyjawił:
"Wiedziałem, iż moja decyzja podjęcia tej realizacji została przez wielu ludzi odczytana jako chęć podlizania się władzy, zrobienia agitki o wspaniałej przeszłości historycznej [...]. Panowała opinia, iż jest to serial o ZMP, a pod tym hasłem wszyscy rozumieli dość jednoznaczne ujęcie tematu. Z tego powodu niektórzy aktorzy, którym proponowałem role, odmawiali [...]. Rozpocząłem pracę z dużym obciążeniem psychicznym".
Scenariusz przygotował Aleksander Minkowski, opierając tekst na własnych doświadczeniach z czasów przynależności do Związku Młodzieży Polskiej. W serialu jako pełnoprawny twórca muzyki filmowej zadebiutował Michał Lorenc, a oryginalną piosenkę wykonał Andrzej Zaucha.
Wokół produkcji narosła legenda o rzekomym szóstym odcinku, który nigdy nie został wyemitowany. Choć w prasie pojawiały się wzmianki o dalszych pracach, plotki te zdementował Michał Anioł w rozmowie z portalem "ZNienacka". Wyjaśnił on, iż szósty odcinek nigdy nie został nakręcony. Choć istniały plany i odbyły się próby charakteryzacji (postarzania aktorów), dynamiczna sytuacja polityczna - strajki, narodziny "Solidarności" i porozumienia sierpniowe - uniemożliwiła realizację części osadzonej w czasach współczesnych.
Choć w Polsce serial nie bił rekordów popularności, odniósł niespodziewany sukces za granicą. Dzięki inicjatywie Romana Polańskiego, który wykupił produkcję za 400 tysięcy franków, trafiła ona do francuskiej telewizji. Tam osiągnęła rekordową oglądalność i zdobyła wysokie noty u krytyków. W kraju natomiast zarzucano jej uproszczenia, schematyczność i konformizm w ukazywaniu kontrowersyjnych kwestii. Czy był to jedynie efekt niefortunnego momentu w historii, czy fundamentalne braki samej produkcji? Odpowiedź pozostaje otwarta.
Idź do oryginalnego materiału