Pożeracze Nocy, tom 3. Niech przyjdzie ich królestwo – recenzja komiksu

popkulturowcy.pl 4 dni temu

Historia rodziny Ting dobiega końca. I chyba będę trochę tęsknić.

Co się stanie, gdy ty i twój bliźniak, próbując obronić rodzinę przed złowrogim czarnoksiężnikiem, przypadkowo wywołacie apokalipsę? Milly i Billy mają się o tym przekonać.

Los Angeles legło w gruzach za sprawą rozerwania tkanki wszechświata przez rodzeństwo Tingów. Ale wyrwa we wszechświecie to nie wszystko… Wszędzie zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Od dawna rozdzielone rzeczywistości ziemska i magiczna zderzają się ze sobą, wywołując katastrofę. Milly i Billy desperacko próbują wszystko naprawić, ale Keon i Ipo wiedzą, iż niektóre procesy są nieodwracalne. Trwa ostateczna wojna o los świata.

W Niech przyjdzie ich królestwo duet z list bestsellerów New York Timesa, Marjorie Liu i Sana Takeda, powraca, by domknąć epicką opowieść o magii i potworach, demonach i półbogach oraz kapryśnej, nieuchronnej mocy szczęścia.

– opis wydawcy

Pożeracze nocy, tom 3. Niech przyjdzie ich królestwo to finałowy tom trylogii autorstwa Marjorie Liu i Sany Takedy – duetu znanego przede wszystkim z serii Monstressa. W dotychczasowych dwóch częściach obserwowaliśmy, jak bliźniaki Milly i Billy odkrywały swoją demoniczną naturę, ładując się przy tym w najgorsze bagno, jakie udało im się znaleźć. Teraz zaś ich głupota zbiera żniwo. Świat stanął w płomieniach. Pogoda zwariowała. Na całym globie zaroiło się od klęsk i anomalii przyrodniczych. Zwierzęta zaczęły mutować; ludzie zresztą stopniowo też. A oprócz tego zdarzyło się też coś niewidocznego dla śmiertelnego oka – w ludzkich mózgach zalęgły się demoniczne pasożyty, w większości wciąż uśpione, ale w razie przebudzenia gotowe przejąć kontrolę nad ciałami nosicieli i najechać ich świat.

Fot. strona z komiksu (Non Stop Comics)

Eskalacja… cóż, wszystkiego pomiędzy drugim a trzecim tomem jest gigantyczna i wydarzyła się w większości poza kadrem. Na początku Niech przyjdzie ich królestwo mamy jedynie jej podsumowanie. A kiedy już zyskujemy ogląd, co się stało, wracamy do naszych ulubionych bliźniaków, które muszą jakoś ten syf ogarnąć. W tej części dzieje się dużo; poznajemy także mnóstwo nadprzyrodzonych istot i ich tła fabularnego. I choć sama akcja jest całkiem satysfakcjonująca, a na nudę czy obojętność narzekać nie można, to jak na ostatnią część ten tom pozostawia stanowczo za dużo pytań bez odpowiedzi.

Pytania te dotyczą głównie właśnie świata przedstawionego, a nie głównego wątku. Skoro wprowadzamy całą nową mitologię, to chciałabym otrzymać szansę, by ją zrozumieć. Natomiast, niestety, tej tutaj nie łapię ni w ząb. Są jakieś wyższe kręgi, czarnoksiężnicy czy artefakty szczęścia, ale co, skąd i czemu – cholera wie. Dostajemy tylko szczątkowy zarys, bez którego nie dałoby się dokończyć fabuły. jeżeli coś nie jest absolutnie kluczowe, to autorki nam tego nie objaśniają. A szkoda, bo bardzo nie lubię nie rozumieć.

Fot. strona z komiksu (Non Stop Comics)

Ale to nic – przynajmniej emocjonalne sceny i relacje między bohaterami wciąż działają. Bliźniaki są zabawne, urocze, czasem żenujące, ale zawsze do cna sympatyczne. W tej części autorki wyraźnie faworyzowały Milly, co nie do końca mi się spodobało, ale Billy wciąż ma całkiem sporo czasu „ekranowego”. Cieszę się też, iż trochę rozwinięto w tym tomie relację rodzeństwa z rodzicami. Choć bezpośrednich interakcji nie ma między nimi dużo, nie da się nie zauważyć, iż Ipo i Keon, pomimo swoich trudnych przeszłości oraz drapieżnej natury, naprawdę kochają swoje dzieciaki. Do tego stopnia, iż bez wahania gotowi byliby oddać za nie wszystko. A to pozwala autorkom na skuteczne rozegranie wielu emocjonujących scen.

Niewątpliwym plusem jest tutaj także niezmiennie głupkowate poczucie humoru oraz grafika. Niech przyjdzie ich królestwo bawi umysł – no, przynajmniej mój – i cieszy oko. Wygląda tak samo dobrze jak poprzednie części, natomiast teraz doceniam to bardziej z prostej przyczyny: pojawia się tu znacznie więcej fantazyjnych stworów, których ładne zaprojektowanie i oddanie zdaje się trudniejsze niż w przypadku ludzi. W tym zeszycie wypadło to naprawdę ładnie – chociaż gdy jedną z bestii skojarzyłam sobie z Huggym Wuggym, to nie byłam już w stanie tego odzobaczyć. A, no i Billy w swojej aktualnej odsłonie jest śliczny. I nic mnie nie obchodzi, iż to tylko plama tuszu na papierze – dajcie mi simpować w spokoju.

Pożeracze nocy, tom 3. Niech przyjdzie ich królestwo to dobre, emocjonujące zakończenie serii, choć część rzeczy wciąż prosiłoby się o uzupełnienie. Tę konkretną przygodę rodziny Ting mamy już za sobą, jednak mnóstwo informacji ze świata przedstawionego pozostaje niewiadomą, a zakończenie daje drobną furtkę na kontynuację. Pozostawiono mnie z niedosytem, ale całkiem zadowoloną. Tylko, cholera, rozwińcie mi gdzieś to lore!


Autor: Marjorie Liu, Sana Takeda
Tłumaczenie: Maciej Muszalski
Okładka: Sana Takeda
Wydawca: Non Stop Comics
Premiera: 22 października 2025 r.
Oprawa: miękka
Stron: 320
Cena katalogowa: 99,90 zł


Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z wydawnictwem Non Stop Comics. Dziękujemy!
Fot. główna: materiały promocyjne – kolaż (Non Stop Comics)

Idź do oryginalnego materiału