Mark Waid powraca w wielkim stylu do wykreowanego przez siebie świata Kingdom Come. Czy nasze wersje Batmana i Supermana odnajdą się w tej zupełnie innej rzeczywistości? I czy uda im się osiągnąć to, po co przybyli – uratować Chłopca Grzmota?
Czwarty tom serii Batman/Superman World’s Finest ponownie wraca do wątku pomocnika Supermana, który zadebiutował w tomie drugim. Bohaterom udaje się zlokalizować wymiar, w jakim wylądował David. Ruszają mu więc na ratunek. Okazuje się jednak, iż alternatywna Ziemia nr 22 różni się zasadniczo od tego, do czego są przyzwyczajeni. Chłopak okazuje się być w zupełnie innym położeniu, a na ich drodze stanie tajemniczy antagonista Gog. Będą mieli też okazję stanąć twarzą w twarz ze starszymi wersjami samych siebie.
Motorem napędowym opowieści jest relacja między Kal-Elem a Davidem, która jest poprowadzona bardzo dobrze. Od razu widać, jak silną rodzicielską miłością bohater darzy chłopaka. Z tego powodu Superman jest w tej historii wyjątkowo emocjonalny, nie będąc w stanie zapanować nad swoimi uczuciami przez większość czasu. Na szczęście ciągle ma przy sobie Mrocznego Rycerza, który co jakiś czas pomaga mu się otrząsnąć.
Fot. EgmontAutor tym tomem udowadnia, jak świetnie potrafi balansować między przyziemnością a pompatycznością. Dostajemy tu wiele bardzo spokojnych scen, które świetnie nakreślają charaktery bohaterów. Jedną z nich jest pojawienie się na farmie Kentów, która okazuje się być znacznie bardziej pusta od tej, do której nasz Człowiek ze Stali jest przyzwyczajony. Dostajemy w takich chwilach świetnie poprowadzone dialogi pomiędzy protagonistami, w których czuć, jak świetnie rozumieją siebie nawzajem. Dla kontrastu sceny walk są bardzo widowiskowe. Można w nich poczuć każde uderzenie oraz zmęczenie postaci. Finałowa konfrontacja wypada naprawdę zjawiskowo i jest jednym z najlepszych starć, jakie miałem okazję oglądać w komiksach DC.
Tom ten jest też naprawdę angażującą eksploracją świata znanego z Kingdom Come. Choć historia ta jest znana większości fanów komiksu, nie powracano do niej tak często, jak mogłoby się wydawać. Batman/Superman World’s Finest pozwoliło dowiedzieć się więcej o elementach świata, o których do tej pory nie wiedzieliśmy za dużo. Możemy także zobaczyć kilka postaci ekskluzywnych dla tej alternatywnej rzeczywistości. Jedną z nich jest Magog, najważniejszy element Kingdom Come, który tutaj dostaje swój origin.
Fot. EgmontNie można też pominąć warstwy wizualnej. Dan Mora okazuje się tu być na najwyższym poziomie. To dzięki niemu wszystkie starcia działają tak dobrze, a spokojne sceny dialogowe potrafią poruszyć tak dogłębnie. Rysownik mógł też pobawić się z oryginalnymi designami stworzonymi w Kingdom Come przez Alexa Rossa, a choćby zaproponować kilka własnych reinterpretacji kostiumów postaci. Pomimo świetnego scenariusza rysunki w równym stopniu poprawiają wrażenia z lektury.
Pomimo wysokiego poziomu narzuconego przez poprzednie tomy, Batman/Superman World’s Finest okazuje się ciągle sięgać coraz wyżej. Dostajemy tutaj historię na wielką skalę, której nie brakuje momentów wyciszenia, bardzo potrzebnych w tego typu fabule. Dan Mora osiąga tu chyba najwyższy poziom, jaki prezentował na łamach tej serii, a jego rysunki to uczta dla oka. Tytuł ten jest bez dwóch zdań pozycją obowiązkową.
Fot. główna: materiały prasowe








