"Potwór" – czemu w serialu jest Aileen Wuornos? Twórca wyjaśnia dziwny crossover w 4. sezonie

serialowa.pl 1 godzina temu

W 4. sezonie „Potwór” skupia się na historii Lizzie Borden, ale to bynajmniej nie jedyna niesławna postać, którą łączy się z makabrycznymi zabójstwami. W serialu pojawia się też seryjna morderczyni Aileen Wuornos. Tylko adekwatnie po co?

Antologia „Potwór” zawsze usiłuje wpasować losy swoich zabójców w szerszy kontekst kulturowy – i nie inaczej jest w okresie 4. Choć większość „Historii Lizzie Borden” rozgrywa się na przełomie XIX i XX wieku, w serialu widzimy też morderczynię Aileen Wuornos (Sarah Paulson), która przyszła na świat blisko 30 lat po śmierci Borden.

Potwór sezon 4 – wyjaśnienie wątku Aileen Wuornos

Śladem 3. sezonu „Potwora”, w którym historię Eda Geina połączono z Margaret Ilse Koch, nadzorczynią w niemieckich obozach zagłady, sezon 4 też łączy ze sobą dwie historyczne postacie, między którymi żadnego powiązania nie było. Serial Netfliksa pokazuje Aileen Wuornos, seryjną zabójczynię, sugerując, iż była ona zafascynowana rzekomym „dziełem” Borden.

Wuoronos to jedna z najbardziej niesławnych morderczyń w amerykańskiej historii. W 1992 roku skazano ją na karę śmierci za zabójstwa sześciu mężczyzn – w istocie przypisuje się jej aż siedem ofiar, ale ciało ostatniej z nich nigdy nie zostało odnalezione. Choć wpierw twierdziła, iż do mordów skłonił ją lęk o własne życie, niedługo przed egzekucją w 2002 roku przyznała, iż kierowała nią chęć zysku i nienawiść do mężczyzn. Możemy założyć, iż na motywację zabójczyni wpływ miało przede wszystkim skrajnie traumatyczne dzieciństwo, w którym doświadczała przemocy fizycznej i seksualnej.

„Potwór: Historia Lizzie Borden” (Fot. Netflix)

W „Potworze” Wuornos pojawia się w odcinku 4, gdy akcja serialu na moment odsuwa się od głównej bohaterki. Trafiamy wówczas na Florydę w roku 1988 i widzimy, jak postać zagrana przez Sarah Paulson popełnia morderstwo. Później pojawia się ona jeszcze dwukrotnie, a w scenie egzekucji Wuornos w zaświaty odprawia ją sama Lizzie Borden.

Wybiegając w przyszłość – i uciekając się do charakterystycznych dla siebie zmyśleń – twórcy serialu usiłują przekonać widzów, iż Lizzie Borden, uciskana przez normy obyczajowe i uwięziona w pełnym okrucieństwa domu, zainspirowała przyszłą seryjną zabójczynię. „Dała im dokładnie to, na co zasłużyli. Dała ostrzeżenie, iż kobiety nie mogą godzić się na całe to g*wno” – mówi w 6. odcinku zafascynowana Wuornos.

— W pewnym sensie Lizzie dostała szczęśliwe zakończenie, a Aileen nie. Nie udało jej się uniknąć odpowiedzialności. Wydawało nam się więc adekwatne, by podarować jej satysfakcjonujące zakończenie, choćby jeżeli nie było ono szczęśliwe – powiedział w rozmowie z Tudum współtwórca serialu, Ian Brennan.

Ale czy serial aby na pewno rozumie, co próbuje powiedzieć o kobiecym gniewie i odzyskiwaniu kontroli nad własnym losem, łącząc figury tak od siebie różne jak Wuornos i Borden? W tym przypadku wnioski warto wysunąć samemu.

Tymczasem, skoro mowa o prawdziwej historii za fabułą serialu, co tak naprawdę łączyło Lizzie Borden i Bridget Sullivan? Czy ich wątek miłosny w 4. sezonie „Potwora” to zupełna fikcja? Sprawdźcie nasze wyjaśnienie. Zerknijcie też na naszą opinię o serialu: Potwór: Historia Lizzie Borden – recenzja.

Potwór – sezon 4 serialu dostępny na Netfliksie

Idź do oryginalnego materiału