Poślubiłam ubogiego chłopaka. Cała moja rodzina się ze mnie śmiała.

twojacena.pl 9 godzin temu

Poślubiłam biednego chłopaka, a cała rodzina wyśmiewała mnie.
Siedem lat temu wziąłem ślub z mężczyzną, który nie miał nic oprócz skromnej pensji. Krewni nie rozumieli mojego wyboru i choćby parząco się śmiali, gdy patrzyli mi w twarz. Rozumiem, iż wiele dziewczyn ma własne wyobrażenia, jak powinien wyglądać ich mąż często zwracają uwagę na sytuację materialną i szukają księcia z bajki, który wygląda jak model z okładki magazynu. Ja miałam własne kryteria. Przede wszystkim zależało mi, by nie sięgał po alkohol, bo wiem, iż prowadzi to do niczego dobrego, a nie chciałam, by moje dzieci dorastały z ciągle pijanym ojcem.

Chciałam też, by był pracowity, nie leniwy i szczery wobec mnie. Materiały nie były dla mnie priorytetem nie patrzyłam, czy ma samochód czy mieszkanie. Nie pochodzę z rodu milionerów, więc nie mogłam szukać czegoś, czego sama nie mam. Moja matka, Ania, samotnie wychowywała mnie i brata Piotra, więc luksus nie był nam znany. Z moim mężem, Krzysztofem, byłam rok w związku, zanim wzięliśmy ślub. Miał sześć rodzeństwa, mieszkał w domu rodziców w Warszawie razem z bratem i matką.

Na ceremonii byli jedynie najbliżsi krewni i kilku przyjaciół. Po ślubie zaczęliśmy wspólne życie. Zauważyliśmy, iż mamy różne charaktery, i dopiero po sześciu miesiącach nauczyliśmy się do siebie dostosowywać. Po raz pierwszy zobaczyłam jego męskie łzy, gdy urodził nam się pierwszy syn. Mamy teraz dwoje dzieci, a Krzysztof zarabia naprawdę dobrze ponad piętnaście tysięcy złotych, choć pracuje w innej branży niż studia, które ukończył na Uniwersytecie Warszawskim.

Na początku wynajmowaliśmy małe mieszkanie w Łodzi, a teraz kupiliśmy dom pod Krakowem i radzimy sobie całkiem nieźle. Czasem dochodzi do nieporozumień, ale rozmawiamy o nich i uczymy się rozwiązywać konflikty. Nie jesteśmy milionerami, ale najważniejsze jest, iż jesteśmy zdrowi i szczęśliwi. Dziś obchodzimy rocznicę, która sprzed siedmiu i pół roku zmieniła nasze życie nasz ślub. Z biegiem lat kocham go coraz bardziej i nie chcę go już stracić. Cieszę się, gdy bawi się z naszymi dziećmi, gdy troszczy się o mnie i dzwoni, by zapytać, czy nie jestem głodna. To wszystko jest piękne.

Przykładem jest przyjaciółka Jadwiga, która poślubiła bogatego mężczyznę. Na początku wszystko szło gładko, a potem zdradził ją, zaciągnął długi i wziął pieniądze od jej rodziców. Jadwiga myśli o rozwodzie, ale nie chce zostawić dzieci z ojcem. Ja wiem, iż jej los nie jest dla mnie. Cieszę się, iż podjęłam adekwatną decyzję. Życzę wszystkim kobietom, aby kochały swoich mężów i czuły się kochane. Nie patrzcie na rozmiar portfela!

Pieniądze mogą przyjść i odejść, ale prawdziwe szczęście buduje się na wzajemnym szacunku, uczciwości i miłości. To właśnie jest najcenniejszy skarb.

Idź do oryginalnego materiału