Odkąd w 2019 roku zagrał w filmie "Pewnego razu w Hollywood" Quentina Tarantino, regularnie bywa w światowej stolicy filmu. Rafał Zawierucha twierdzi, iż amerykańskie kino coraz bardziej potrzebuje aktorów z obcym akcentem. "Hollywood otworzyło się na świat" - mówi. Rafał od kilku dni znów jest w Los Angeles. Tym razem poleciał tam z żoną i córką na pół roku.