Popek wypuścił “Mamo Tato 2”, czyli nową wersję utworu, który zniknął z YouTube’a po sporze o prawa do klasyka Queen. Tym razem nagrał go na własnym podkładzie. Największe poruszenie wywołała jednak nie sama piosenka. Zaraz po niej raper stanął przed kamerą i opowiedział o swoim dzieciństwie.
Popek opublikował “Mamo Tato 2” z zupełnie nowym podkładem
Paweł “Popek” Mikołajuw nie porzucił numeru po usunięciu pierwszej wersji. Nowe nagranie trafiło na YouTube pod tytułem “POPEK MAMO TATO 2 gorsze dzieci Boga”. Zniknęły z niego nawiązania do “Bohemian Rhapsody”, a ich miejsce zajął autorski bit. Nie ma już elementów, które stały się przedmiotem sporu.
Poprzednia odsłona żyła w sieci głównie jako viral. Tysiące internautów potraktowały surowy wokal i nietypową formę jak kolejnego mema. Sam autor widzi w tym coś zupełnie innego. Mówi o bolesnym rozliczeniu z rodzicami i z traumami z przeszłości.
Raper opowiedział, co naprawdę stało za jego śpiewem
Jak relacjonuje JastrząbPost, w dołączonym do utworu nagraniu Popek odniósł się do fali kpin po premierze pierwszej wersji. Przekonywał, iż jego specyficzny śpiew nie był celowym “kaleczeniem muzyki”. To miał być krzyk bólu. Raper mówił o krzyku trzyletniego dziecka.
Zapewnił, iż opowiada własną, prawdziwą historię. Według jego relacji w wieku trzech lat był katowany i “sprzedawany z rąk do rąk”. Dodał, iż został “strasznie skrzywdzony” i iż właśnie dlatego dziś tak wygląda. Mocne słowa.
Artysta przyznał, iż te doświadczenia wpłynęły na całe jego późniejsze życie. Od najmłodszych lat musiał radzić sobie sam, bez wsparcia najbliższych, więc sam dla siebie był mamą i tatą.
“Zostałem ćpunem, Popkiem” – wyznał.
“Taka jest prawda” – dodał.
Popek wybaczył rodzicom, ale nie szczędził słów hejterom
Piosenką chciał publicznie skonfrontować się z wyrządzoną mu krzywdą, a jednocześnie wybaczyć rodzicom. Liczył, iż taki gest stanie się znakiem “stop” i brakiem przyzwolenia. Wybaczył też tym, którzy się z niego śmiali.
“Wybaczam wam z urzędu” – zwrócił się do nich. Tłumaczył, iż nie znali jego historii. “Nie byliście tam” – podkreślił.
Na tym nie poprzestał. Zaapelował o refleksję i o to, by nikt nie śmiał się z tragedii bezbronnych dzieci. Pod adresem internetowych hejterów padły przy tym bardzo dosadne słowa. Według Popka brak empatii wobec ofiar przemocy stawia komentujących na równi z oprawcami. Jak zaznaczył, jego jedynym celem jest to, by nikt inny nie musiał przechodzić przez podobne piekło.
Spór wokół pierwszej wersji utworu może skończyć się w sądzie
Przypomnijmy, iż pierwsza wersja zniknęła z YouTube’a po interwencji Marty, polskiej fanki Queen. Kobieta napisała do Phila Symesa, przedstawiciela zespołu odpowiedzialnego za publicity. W wiadomości z 21 października Symes odpowiedział, iż przekazał sprawę firmie Sony. Niedługo potem klip przestał być dostępny, a komunikat wskazywał na żądanie Sony Music Publishing. Później raper stracił także teledysk do “Dirty Diana”.
Konflikt wyszedł już poza muzykę. Podczas koncertu Popek przerwał set i zwrócił się do Marty w wulgarnych słowach, a do tego zasugerował reakcję swoich fanów. Kobieta uznała to za zastraszanie. W rozmowie z portalem GlamRap zapowiedziała, iż ma trzech prawników i iż sprawa znajdzie finał w sądzie.
Raper publicznie sugerował już choćby zakończenie kariery. Nowa wersja pokazuje jednak, iż z tego utworu nie zamierza rezygnować.
Źródło zdjęć: Akpa

![Magda Steczkowska: „Kraków ma ten rodzaj energii, który najbardziej mi odpowiada” [NASZA ROZMOWA]](https://krknews.pl/wp-content/uploads/2026/11/20261029_141757-scaled.jpg)









