Polskie seriale popularne za granicą. Nie tylko "M jak miłość”

swiatseriali.interia.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


Polskie seriale to już nie tylko lokalna rozrywka, ale produkt eksportowy najwyższej klasy. Od estońskiej wersji "Rancza” po globalne sukcesy Netfliksa i HBO – zobacz, które z naszych produkcji stały się hitami pod każdą szerokością geograficzną.


To, iż polskie seriale są pod wieloma względami na światowym poziomie, wiemy od dawna. Rodzime produkcje przyciągają angażującą fabułą, świetną obsadą i tematyką, która może trafiać do ludzi pod każdą szerokością geograficzną. Jakie najpopularniejsze produkcje trafiły za granicę i jak do tego doszło?


Największe polskie hity za granicą


Jak się okazuje, każdego roku polskie stacje biorą udział w branżowych eventach, podczas których producenci reklamują rodzime produkcje oraz sprowadzają na polski rynek zagraniczne formaty. Niektóre z "naszych" seriali okazały się tak wielkim sukcesem, iż stworzono za granicą własne wersje uwielbianych historii.Reklama


Takim przykładem może być "Ranczo" - serial trafił na estoński rynek pod tytułem "Sąsiadka" i doczekał się realizacji aż dziewięciu sezonów. Podobną popularnością cieszyła się litewska wersja "Przepisu na życie", która trafiła także do Rosji, Chin, Słowacji i na Węgry.
Kilkanaście lat temu "Dom nad rozlewiskiem" był prawdziwym hitem Telewizji Polskiej. Opowieść o Małgorzacie, która po osobistych i zawodowych zawirowaniach opuszcza Warszawę i rozpoczyna nowe życie na mazurskiej wsi u boku matki, z którą dawno nie miała kontaktu, poruszała widzów przez lata. Sukces serialu sprawił, iż powstały jego kontynuacje, znane jako "Saga nad rozlewiskiem". Obejmowały one kolejne sezony: "Miłość nad rozlewiskiem" (2010), "Życie nad rozlewiskiem" (2011), "Nad rozlewiskiem" (2012), "Cisza nad rozlewiskiem" oraz "Pensjonat nad rozlewiskiem" (2018). Nie upłynęło wiele czasu, nim historia dojrzałej kobiety trafiła na Łotwę.
Zagraniczny sukces, choć połowiczny, nie ominął także uwielbianej sagi rodu Mostowiaków. "M jak miłość" trafiło na rosyjski rynek, jednak produkcję serialu zakończono tam już po pięciu sezonach.


Era platform streamingowych


Wspomniane wyżej seriale są przykładem tego, jak tradycyjna telewizja radziła sobie przed nastaniem ery platform streamingowych. Jednak odkąd coraz większą popularność zdobywają tacy giganci jak Netflix, Disney+, HBO Max, Prime Video i inne, platformy te otworzyły nam okno na świat. Dzięki nim dużo łatwiej dochodzi do międzynarodowej wymiany najciekawszymi produkcjami.


Z przyjemnością oglądamy koreańskie dramy, hiszpańskie romanse i szwedzkie kryminały. Jednak z podobną uwagą zagraniczni widzowie oglądają nasze produkcje. Wspaniałym przykładem tego zjawiska są powstające w Polsce ekranizacje dzieł Harlana Cobena - "W głębi lasu", "Zachowaj spokój" czy "Tylko jedno spojrzenie". Andrzej Muszyński w rozmowie z Katarzyną Ulman zdradził, jak wygląda kooperacja z legendarnym pisarzem:
"On uważnie słucha i jest bardzo interesujący naszego polskiego podejścia. Jak rozmawialiśmy o tym, co jest interesującego według niego w polskich adaptacjach (bo faktycznie my tych adaptacji w Polsce trochę nakręciliśmy i cieszą się one popularnością w innych krajach), to Harlan komplementował filmowość polskiej narracji".
Sporą popularnością za granicą cieszył się także serial "1670", który w Stanach Zjednoczonych obejrzało 806,4 tysiąca widzów, czyli 0,65% wszystkich użytkowników Netfliksa. Produkcja została odtworzona 2 miliony razy. Z kolei w Niemczech po polski serial sięgnęło 514,8 tysiąca abonentów serwisu streamingowego. W Wielkiej Brytanii ta liczba wyniosła 253 tysiące użytkowników.
Ogromny sukces odniosły takie produkcje jak "Ślepnąc od świateł", wymienione na liście "Variety" wśród najlepszych nieanglojęzycznych seriali w 2018 roku oraz "Chyłka", wyróżniona przez "The Guardian" w 2021 roku.
Coraz szersze kręgi w mediach zaczyna zataczać także serial "Ołowiane dzieci", który swoją premierę miał 11 lutego. Zbiera on znakomite recenzje i jest porównywany do najlepszych historii z ostatnich lat, w tym głośnego "Czarnobyla" - takiej analogii użył Clint Worthington z amerykańskiego portalu rogerebert.com. W serwisie "The Mirror" możemy za to przeczytać, iż jest to seans obowiązkowy! Z kolei "The New York Times" wymienił "Ołowiane dzieci" wśród najlepszych seriali debiutujących na Netfliksie w lutym.
Idź do oryginalnego materiału