Serial "Jedyna" od pierwszych minut sygnalizuje, iż nie jest kolejną schematyczną historią osadzoną w futurystycznych realiach. Zamiast łatwych odpowiedzi pojawia się niepokój, pytania o tożsamość i świat, który zostaje z widzem na długo po seansie.
Autorski projekt Vince’a Gilligana, znanego z "Breaking Bad" i "Better Call Saul", łączy elementy gatunkowe z filozoficzną refleksją oraz charakterystycznym, momentami przewrotnym humorem. jeżeli ta opowieść was wciągnęła, a oczekiwanie na kolejne odcinki daje się we znaki, są seriale, które mogą wypełnić tę przerwę. Oto produkcje podobne do "Pluribus".Reklama
"Rozdzielenie"
Apple TV+ od kilku lat konsekwentnie buduje swoją tożsamość wokół ambitnego science fiction, dlatego nikogo nie powinno dziwić, iż właśnie tam znajdziemy jeden z najbliższych duchowych odpowiedników "Jedynej". "Rozdzielenie" to serial, który wychodzi od pozornie prostego założenia i stopniowo zamienia je w egzystencjalny koszmar. Bohaterowie decydują się na zabieg rozszczepienia świadomości, za pomocą którego ich życie zawodowe i prywatne nie mają ze sobą żadnego kontaktu.
Z początku brzmi to jak kuszące rozwiązanie problemu wypalenia i stresu, jednak bardzo gwałtownie okazuje się, iż oddzielenie jednego "ja" od drugiego rodzi pytania, na które nie ma wygodnych odpowiedzi. Podobnie jak w "Jedynej", technologia lub ingerencja w ludzki umysł nie jest tu celem samym w sobie, ale narzędziem do opowiedzenia historii o wolnej woli, tożsamości i cenie komfortu.
"Czarne lustro"
Choć "Czarne lustro" ma formę antologii, trudno nie zauważyć, jak wiele wspólnych punktów łączy go z serialem Gilligana. Produkcja Charlie Brookera od lat pokazuje, jak cienka jest granica między postępem a katastrofą, a każda kolejna technologia niesie ze sobą nie tylko obietnicę lepszego życia, ale i zupełnie nowe lęki.
Podobnie jak w "Jedynej", punkt wyjścia bywa tu kusząco prosty, a prawdziwe napięcie rodzi się dopiero wtedy, gdy bohaterowie zaczynają dostrzegać konsekwencje swoich wyborów. To serial, który nie moralizuje wprost, ale stawia widza w niewygodnej pozycji obserwatora, zmuszając do zadania sobie pytania, czy sam nie sięgnąłby po rozwiązanie, które na pierwszy rzut oka wydaje się idealne.
"Z Archiwum X"
W zestawieniu nie mogło zabraknąć tytułu, który w pewnym sensie ukształtował twórczą wrażliwość Vince’a Gilligana. "Z Archiwum X" to serial, przy którym twórca "Breaking Bad" zbierał doświadczenie przez lata, pisząc scenariusze i współtworząc jedne z najbardziej pamiętnych odcinków całej serii.
Historia Foxa Muldera i Dany Scully to coś więcej niż klasyczne śledztwa paranormalne. To opowieść o wierze, sceptycyzmie i potrzebie znalezienia sensu w świecie pełnym sprzecznych sygnałów. Ten sam rodzaj napięcia, balansowania między racjonalnym a niewytłumaczalnym, wyraźnie wybrzmiewa również w "Jedynej", choć w zupełnie innym, bardziej współczesnym kostiumie.
"Pozostawieni"
"Pozostawieni" to serial, który zaczyna się od zdarzenia wymykającego się logicznemu wyjaśnieniu. Zniknięcie dwóch procent ludzkości nie jest tu jednak pretekstem do spektakularnych odpowiedzi, ale punktem wyjścia do opowieści o żałobie, wierze i próbie odnalezienia sensu w świecie, który nagle przestał być przewidywalny.
Twórcy serialu skupiają się na emocjonalnych konsekwencjach wydarzeń, a nie na samym mechanizmie tajemnicy. To podejście bardzo bliskie temu, co Gilligan proponuje w "Jedynej", gdzie pytanie "dlaczego" często ustępuje miejsca refleksji nad tym, "co to robi z ludźmi".
"Maniac"
"Maniac" to zamknięta, dziesięcioodcinkowa historia, która bawi się formą, estetyką i narracją. Tajemnicze badanie, obietnica wyleczenia każdego problemu psychicznego i bohaterowie, którzy stopniowo tracą orientację w tym, co realne, a co jedynie projekcją ich umysłów, tworzą opowieść jednocześnie dziwną i poruszającą.
Ten serial Netfliksa pokazuje, jak cienka jest granica między terapią a ucieczką od rzeczywistości, a jego surrealistyczna forma doskonale współgra z pytaniami o sens cierpienia, szczęścia i ludzkiej niedoskonałości.
"Strefa mroku"
Wspominając o "Jedynej", trudno nie sięgnąć do korzeni telewizyjnego science fiction. "Strefa mroku" to serial, który już kilkadziesiąt lat temu udowodnił, iż krótkie, pozornie proste historie mogą być nośnikiem głębokich refleksji o naturze człowieka. To właśnie tam nadprzyrodzone i futurystyczne elementy służyły do opowiadania o strachu, moralności i ludzkich słabościach.
Wpływ tej produkcji na współczesne seriale, w tym projekt Gilligana, jest trudny do przecenienia. "Jedyna" w wielu momentach brzmi jak nowoczesna odpowiedź na pytania, które "Strefa mroku" zadawała widzom już w latach 60.
"Dark"
Niemiecka produkcja "Dark" to propozycja dla tych, którzy lubią, gdy serial wymaga pełnego skupienia i cierpliwości. Punktem wyjścia jest zaginięcie dziecka, ale bardzo gwałtownie fabuła rozrasta się w wielowarstwową opowieść o czasie, przeznaczeniu i konsekwencjach ludzkich decyzji.
Widz stopniowo odkrywa kolejne poziomy narracji, a każde nowe odkrycie rodzi więcej pytań niż odpowiedzi. To serial, który nagradza uważność i nie prowadzi za rękę, oferując w zamian satysfakcję z samodzielnego łączenia faktów.
"Devs"
"Devs" to kameralne science fiction skupione na deterministycznej wizji świata, w której technologia zaczyna podważać pojęcie wolnej woli. Twórca serialu, Alex Garland, prowadzi narrację powoli i metodycznie, budując atmosferę chłodnego niepokoju i filozoficznej zadumy.
To propozycja dla widzów, których w "Jedynej" najbardziej fascynuje pytanie o to, czy człowiek ma jeszcze realny wpływ na swoje wybory, czy jedynie realizuje scenariusz napisany przez siły większe od niego. jeżeli właśnie ten aspekt serialu Gilligana najbardziej was poruszył, "Devs" może okazać się idealnym uzupełnieniem seansu.
Zobacz też:
Arcydzieła opowieści w odcinkach. Przez te seriale zarwiecie całą noc
Polka na ekranach Apple+. Karolina Wydra w niezwykłej roli w "Jedynej"
Nie tylko kinowe hity na platformach streamingowych. Tego nie można przegapić!








