Tove Ditlevsen należy do jednej z najwybitniejszych duńskich autorek. Powieściopisarka i poetka w swojej twórczości dużo czerpała ze swojego dzieciństwa oraz przebytych małżeństw i chorób. Pokój Vilhelma to ostatnia z książek Dunki, a fakt, iż zaledwie kilka miesięcy po jej wydaniu popełniła samobójstwo, sprawia, iż odbiór powieści pozostało mocniejszy.
Pokój Vilhelma uznawana jest za najbardziej autobiograficzną powieść Tove Ditlevsen. Główna bohaterka książki – Lise – powszechnie interpretowana jest jako alter ego autorki. Łączy je wiele punktów wspólnych, jak chociażby przebieg kariery czy burzliwe związki i zmagania z chorobą psychiczną. Sama narracja również płata czytelnikowi figla, bowiem kilka razy wszechwiedzący narrator utożsamia się z bohaterką. Ponadto podkreśla, iż ma na celu sprawienie, aby osoby czytające, tak najzwyczajniej w świecie, polubiły Lise. Tym samym nie da się patrzeć na powieść jak na czystą literacką fikcję.
Lise poznajemy w momencie, w którym tkwi w szpitalu psychiatrycznym. Jest niezwykle emocjonalną, empatyczną i przy tym kruchą osobą. Do obecnego stanu doprowadził ją jej mąż Vilhelm, który zostawił ją dla młodszej kochanki. Po powrocie do domu kobieta mierzy się z pustym pokojem po swoim ukochanym, a co za tym idzie decyduje się opublikować ogłoszenie matrymonialne. Wszystko to ma na celu zapełnić pustkę pomieszczenia, bo ta w sercu jest już nieodwracalnie zniszczona. Związek Lise i Vilhelma poznajemy stopniowo, z różnych opowieści i anegdot, które tworzą spójny obraz relacji niezwykle toksycznej. Przemoc, szantaże emocjonalne czy niezdrowe zależności całkowicie opanowały małżeństwo, sprawiając równocześnie, iż para mocno się od siebie uzależniła. Odejście mężczyzny wydawać by się mogło więc błogosławieństwem dla nieszczęśliwej Lise, ale niestety jest zaledwie preludium do tragicznych konsekwencji.
Tove Ditlevsen jest niesamowitą autorką, a Pokój Vilhelma jest literackim majstersztykiem. Starannie skonstruowane i przemyślane zdania tworzą ciasny, duszny i lepki świat przedstawiony. Tytułowe pomieszczenie zdaje się oddychać i wypluwać z siebie toksyczne opary, które przyklejają się do bohaterów. Autorka równie dobrze oddaje trudne emocje, którymi targana jest zarówno główna bohaterka, jak i postacie poboczne. Choć może zabrzmi to banalnie, momentami miałam wrażenie, iż czytam baśń dla dorosłych. Taką, w której nie ma dobrego zakończenia, a wszystkie życiowe wysiłki spełzają na niczym. Wydawać by się mogło, iż Lise ma wszystko. Finalnie okazało się, iż nie ma nic.
Pokój Vilhelma to powieść wstrząsająca, która obłapia czytelnika i nie chce go puścić. Za każdym razem, kiedy odkładałam książkę, pragnęłam do niej jak najszybciej wrócić. Rozumiałam Lise, współczułam jej, ale też potrafiłam się na nią zezłościć. Kobieta, nieustannie targana szaleństwem, strachem i miłością, miała w sobie coś poetyckiego. Wrażliwość, którą z jednej strony niesamowicie podziwiałam, z drugiej wiedziałam, iż świat nie ma litości dla takich jednostek. Ciężko nie pomyśleć tutaj o Sylvii Plath, której biografia bywa zaskakująco podobna do losów Tove Ditlevsen. Czytanie Pokoju Vilhelma teraz, wiedząc już, iż zaledwie pół roku później autorka odebrała sobie życie, potęguje wstrząs. To po prostu łabędzi śpiew.
W Pokoju Vilhelma dużo ważniejsze od fabuły są emocje. Przekrój tego, co się dzieje z Lise jest poruszający. Nienawidzimy Vilhelma, tak samo jak jego kochanki Mille, co potęguje fakt, iż główna bohaterka nie żywi tak negatywnych uczuć. Owszem cierpi i doprowadza się do skrajnego stanu psychicznego, ale obwinia za to męża tylko przez chwilę. Otumaniona przez przemocowy związek, w którym tkwiła przez lata, nie potrafi zmusić się do nienawiści względem Vilhelma. Rządzą nią sprzeczne potrzeby, bo z jednej strony nie chce jego powrotu, a z drugiej wie, iż życie bez niego traci sens. Do tego dochodzi tematyka związana z uzależnieniem. W przypadku Lise są to narkotyki, zaś Vilhelm jest alkoholikiem, którego ataki wściekłości podczas nietrzeźwości na stałe wpłynęły na psychikę Lise oraz ich syna.
Pokój Vilhelma Tove Ditlevsen został wydany przez wydawnictwo Czarne w serii nowa klasyka. To nie jedyna pozycja w polskim przekładzie, którą możemy się cieszyć. Dostępne są również Trylogia kopenhaska oraz zbiór opowiadań Moja żona nie tańczy. Osobiście uwielbiam twórczość Tove Ditlevsen i polecam ją każdemu, zwłaszcza miłośnikom Sylvii Plath. Lektura na pewno nie należy do najlżejszych, ale na długo pozostanie w pamięci.
Okładka książki Pokój VilhelmaAutor: Tove Ditlevsen
Wydawca: Wydawnictwo Czarne
Premiera: 4 marca 2026 r.
Oprawa: miękka
Stron: 184
Cena katalogowa: 44,90 zł
Fot. główna: materiały prasowe – kolaż (Wydawnictwo Czarne)







