Podjęliśmy z żoną wspólną decyzję, by mieszkać w osobnych pokojach. Jakie były tego efekty

newsempire24.com 1 tydzień temu

Około rok temu, razem z żoną podjęliśmy decyzję, żeby się rozdzielić i zamieszkać w osobnych pokojach, żebyśmy nie denerwowali się nawzajem i nie nudzili sobą. W końcu każdy z nas ma swoje zajęcia i potrzeby.

Na przykład, moja żona Anna uwielbia słuchać głośnej muzyki i nie chce używać słuchawek. Ja z kolei preferuję ciszę, w której mogę spokojnie czytać książki albo obejrzeć serial. Zdarza się też, iż muszę pracować w domu i rozmawiać przez telefon z klientami. Wtedy jej obecność mogłaby mi przeszkadzać. Dlatego zgodnie uznaliśmy, iż lepiej żyć w oddzielnych pokojach. Nasze mieszkanie w Warszawie ma tylko dwa pokoje, ale każdy z nich jest wygodnie urządzony. Chciałbym dziś podzielić się moimi przemyśleniami na temat tego rozwiązania.

Najlepsza zasada, jaką wprowadziliśmy, to zawsze pukać przed wejściem. Naprawdę siedzisz sobie w swoim pokoju, robisz to, na co masz ochotę, nikt ci nie przeszkadza i niczego od ciebie nie chce. Może się wydawać, iż to przesada, ale tak nie jest, to ogromny komfort. Kiedy byłem dzieckiem, miałem własny pokój, ale drzwi zawsze były otwarte. Rodzice wchodzili regularnie, pytając, co robię czy czytam, śpię, oglądam telewizję, czy bawię się. Bez względu na to, czym się zajmowałem, musiałem wymyślać odpowiedzi. Nikt nie miał złych intencji, po prostu tak było. I to zawsze powodowało u mnie pewien dyskomfort.

A teraz mogę spokojnie powiedzieć żonie przez zamknięte drzwi, iż jestem zajęty. o ile nie mam ochoty rozmawiać, nie wpuszczam jej. Ona nie wchodzi bez zaproszenia, nie musi przerywać mi tego, co robię, i odwrotnie. Każde z nas ma przestrzeń tylko dla siebie to coś cudownego.

Uzyskanie własnej przestrzeni to prawdziwa przyjemność! Wracam do siebie, robię, co mi się żywnie podoba. Nie muszę się nikim przejmować, nie proszę nikogo o pozwolenie, nie ustalam niczego z drugą osobą. Trzymam swoje rzeczy, układam je po swojemu, a czasem po prostu pozwalam sobie na drobny bałagan.

Jest w tym pewna nuta tajemnicy Wyraźne granice między moim a twoim są bardzo ważne. Szanuję przestrzeń żony, a ona moją. Kiedy chcę ją zobaczyć, grzecznie pytam, czy mogę wejść. jeżeli się zgodzi, spotkanie nabiera zupełnie innego smaku. To nie to samo, co wchodzenie do czyjegoś pokoju o każdej porze wtedy nie ma żadnej tajemnicy.

To trochę jak rozmowa z dziewczyną, która jeszcze nie jest twoją partnerką nigdy nie wiesz do końca, jak się potoczy. Gdy już para zaczyna mieszkać razem, bardzo wielu mężczyzn zauważa, iż codzienność i rutyna sprawiają, iż te pierwsze dreszcze emocji gdzieś znikają. Gdy żona jest dostępna każdego dnia, wszystko staje się inne. A oddzielne pokoje naprawdę mogą rozwiązać wiele problemów!

Jakie z tego wnioski?

Jasne, jeżeli chodzi o ludzi zamożnych, którzy mają na obrzeżach Krakowa domy z dziesięcioma pokojami i kilkoma łazienkami, takie życie jest normą. Ale dla zwykłych ludzi, takich jak my, możliwość posiadania własnego kąta to prawdziwy dar z nieba.

Wiem, iż jest wiele rodzin, które mają do dyspozycji jedno lub dwa pokoje i przez cały czas mieszkają razem w jednym. Często dzieci zajmują drugi pokój, a jeżeli jest trzeci, robi się tam salon. Ale po co to wszystko? Przecież każdy i mąż, i żona potrzebuje odrobinę własnego miejsca. choćby w zwyczajnych, przeciętnych mieszkaniach jest to bardzo ważne.

Dziś wiem jedno: stworzenie przestrzeni wyłącznie dla siebie to nie luksus, ale konieczność dla zdrowia psychicznego i wzajemnego szacunku. Szanując granice drugiej osoby, pokazujemy, iż ją kochamy naprawdę nie tylko za obecność, ale i za to, iż pozwalamy jej być sobą. I to jest chyba najważniejsza lekcja, jaką wyniosłem z tego roku prawdziwa bliskość rodzi się z poczucia wolności i szacunku, nie z ciągłej obecności.

Idź do oryginalnego materiału