Podczas rozwodu zamożny mąż postanowił przekazać żonie opuszczoną farmę na odludziu. Rok później wydarzyło się coś, co całkowicie go zaskoczyło.

polregion.pl 2 godzin temu

Podczas rozwodu zamożny mąż postanowił przekazać żonie opuszczoną farmę, leżącą gdzieś na odludziu. Rok później wydarzyło się coś, co całkowicie go zaskoczyło.

Mikołaju, wiesz, iż nie potrzebuję cię tutaj, prawda? powiedziała stanowczo Maria. Sugeruję, żebyś wrócił do miasta.

O jakim mieście mówisz? odparł zmęczony. Zdradziła go osoba, której ufał najbardziej, i nie miał już siły się kłócić. Zaczynali życie od zera, sprzedali mieszkanie i zainwestowali wszystko w swój biznes. Mikołaj dorzucił tylko mały pokój w kawalerce, podczas gdy Maria zapewniła sukces swoją inteligencją i oddaniem. Żyli skromnie, przenosząc się z wynajmowanego mieszkania do kolejnego, ale w końcu osiągnęli stabilność.

Z czasem Mikołaj zaczął zachowywać się jak prawdziwy pan domu. Przebiegły, przepisał wszystkie majątki na swoje nazwisko, upewniając się, iż Maria nie dostanie nic po rozwodzie. Gdy wszystko było pod jego kontrolą, wniósł pozew o rozwód.

Uważasz to za sprawiedliwe, Mikołaju? zapytała rozczarowana Maria.

Wzruszył ramionami obojętnie.
Nie zaczynaj znowu. Od dawna nic nie wniosłaś. Ja robię wszystko, a ty nic.

Sam kazałeś mi wziąć wolne i zająć się sobą odparła spokojnie.

Mikołaj westchnął zirytowany.
Mam dość tych bezsensownych rozmów. A propos, pamiętasz tę starą farmę, którą dostałem od mojego byłego szefa, pana Kowalskiego? Zmarł i zostawił mi ten kawałek ziemi bez wartości. Idealny dla ciebie. jeżeli nie chcesz, nie dostaniesz nic.

Maria uśmiechnęła się gorzko. Wiedziała dokładnie, co robi. Po dwunastu latach wspólnego życia zrozumiała, iż żyła z obcym człowiekiem.

Dobrze, ale pod jednym warunkiem: chcę, żeby farma została oficjalnie wpisana na moje nazwisko.

Żaden problem. Zaoszczędzę na podatkach odparł Mikołaj z ironicznym uśmiechem.

Maria nic nie odpowiedziała. Spakowała rzeczy i wyniosła się do hotelu. Była zdecydowana zacząć od nowa, niezależnie od tego, co ją czeka opuszczona farma czy jałowa ziemia. Przekona się, gdy tam dotrze. jeżeli to nie będzie warte zachodu, wróci do miasta albo znajdzie inny sposób na odbudowanie życia.

Załadowała do samochodu tylko niezbędne rzeczy, zostawiając resztę Mikołajowi i jego nowej kobiecie. jeżeli myślał, iż wciąż może liczyć na jej doświadczenie i inteligencję, mylił się boleśnie. Jego nowa partnerka, którą Maria widziała tylko kilka razy, wydawała się bardziej arogancka niż bystra.

Mikołaj wręczył jej dokumenty z szyderczym uśmiechem.
Powodzenia.

Tobie też odparła Maria spokojnie.

Nie zapomnij wysłać mi zdjęcia z krowami zaśmiał się.

Nie odpowiadając, Maria zatrzasnęła drzwi samochodu i odjechała. Gdy zostawiała miasto za sobą, po jej policzkach zaczęły płynąć łzy. Nie wiedziała, jak długo płakała, dopóki lekkie pukanie w szybę nie przywróciło jej do rzeczywistości.

Wszystko w porządku, kochanie? Ja i mąż widzieliśmy, jak siedzisz tu już dłuższą chwilę spytała łagodnie starsza kobieta.

Maria spojrzała na nią, a potem w lusterko wsteczne, gdzie dostrzegła przystanek autobusowy. Uśmiechnęła się lekko.

Wszystko dobrze, po prostu poczułam się przytłoczona.

Kobieta skinęła ze zrozumieniem.
Wracamy ze szpitala. Nasza sąsiadka leży tam sama, nikt jej nie odwiedza. Jedziesz może w stronę Zakopanego?

Maria uniosła zdziwiona brew.
Zakopanego? Tam, gdzie jest ta farma?

Tak, choć trudno teraz nazwać to farmą. Właściciel umarł, a nikt się nią nie zajmuje. Tylko garstka ludzi jeszcze dogląda zwierząt z miłości.

Maria uśmiechnęła się lekko.
Co za zbieg okoliczności, właśnie tam jadę. Wsiadajcie, podwiozę was.

Starsza kobieta usiadła na przednim siedzeniu, a jej mąż z tyłu.

Jestem Maria przedstawiła się, prowadząc.

Ja jestem Wanda Nowak, a to mój mąż, Jan odpowiedziała kobieta ciepło.

W drodze Maria dowiedziała się wiele o farmie kto kradł, kto jeszcze opiekował się zwierzętami i jak bardzo zaniedbane było to miejsce. Gdy dotarli na miejsce, zobaczyła puste pola i niemal walącą się oborę, w której zostało tylko dwadzieścia krów. Mimo to postanowiła zostać i walczyć o nowy początek.

Rok później Maria patrzyła z dumą, jak osiemdziesiąt krów pasie się spokojnie na jej zielonych pastwiskach. Przekształciła opuszczoną farmę w prosperujący biznes. Nie było łatwo musiała sprzedać biżuterię, by kupić paszę, i wydać ostatnie oszczędności. Ale teraz sprzedaż rosła, a jej produkty były poszukiwane choćby w sąsiednich regionach.

Pewnego dnia młoda dziewczyna o imieniu Kasia przyniosła jej gazetę z ogłoszeniem o lodówkach samochodowych w dobrej cenie. Maria rozpoznała numer telefonu należał do firmy Mikołaja. Z przebiegłym uśmiechem poprosiła Kasię, żeby zadzwoniła i zaoferowała 5% więcej, pod warunkiem, iż nie pokażą pojazdów innym kupującym.

Gdy Maria poszła je obejrzeć, spotkała Mikołaja, który oniemiał.

Ty je kupujesz? spytał niedowierzająco.

Tak, dla farmy, którą mi dałeś. Stała się świetnym biznesem, rozwijamy się odparła Maria spokojnie.

Mikołaj nie znalazł słów. Podczas gdy jego życie się rozpadało, Maria zostawiła przeszłość za sobą.

W końcu Maria znalazła prawdziwą miłość w Jacku, mechaniku, który pomógł jej ulepszyć farmę. Razem świętowali chrzest ich córki, podczas gdy Mikołaj mógł tylko patrzeć z daleka, jak jego życie się rozpada.

Idź do oryginalnego materiału