obudziłam się w oprawie skórzanej
w złym rozmiarze mam cień
w nierównym kreśleniu
tej linii znajdują się ramy
jest ciasno
a gdy włosy spadają za długo
na ramię
nabrzmiewają fakturą jak ciało
przez wodę
wilgotne ale słomiane
w dotyku
na skórze jest dzień ale w oczach
widać iż Cię martwi
budowa – myślisz
nie mieszczę się w kształcie
więc czemu
dzień ma wznosić w tych samych formach
skoro na płótnach
tylko matka ma tkać kształt dnia
plotąc mi koniec ciemnego warkocza
w dłoniach
lustro łapie sylwetkę i widzi – jest obca
bo w niej coś zawsze
musi odstawać
ta fałda się nie przyklepuje
biegnie jak kłącze
zaplecione po głowie i szuka połączeń
z tym kim
jest odbicie
już wieczór nad domem jest cień
więc z ciałem porzuciłam formę
poddałam bieg
bo może z świtem rozbiorę się światłem
i kształtem
w końcu człowiek tylko się mierzy
waży jak pudło na buty
Pod powłoką miejsca
Istnieje silna relacja między domem, ciałem i myślą. W swoich tekstach Ania Teillard twierdziła, iż występuje potrzeba używania pojęć z dziedziny architektury do opisu i ustrukturyzowania warstw ludzkiej psychiki, w tym wyobraźni.
Podążając za jej myślą, posiadamy wewnętrzne pragnienie projektowania domu, który jest dla wszystkich człowieka pępkiem świata. W naszej wyobraźni – nie ogranicza go czas, jest przestrzenią przekraczającą to, co potrafimy poznać dzięki podstawowych zmysłów. Jest miejscem stabilnym, które pozostaje obojętne, niewzruszone na pęd świata i jego nieustanny rozwój.
W pracach Alicji Pangowskiej nie odnajdujemy jedynie zarysów: gmachów, fundamentów, ścian nośnych czy stropu. Jej potrzeba odnalezienia przestrzeni domowej wyrasta zamiast z betonowego fundamentu teorii, z intuicji i korzeni jej osobistych doświadczeń, a jej dom istnieje niezależnie od ulotnej architektury miast.
Artystka w naturalny sposób uzupełnia przestrzeń obrazów figurami. To one poprzez swoją podmiotowość uzupełniają dom i ustanawiają jego znaczenie, iż nie istnieje dom bez domownika. A ekspresja rozmytych kształtów ciał w obrazach służy pokazaniu, iż granica ludzkiej postaci leży dużo dalej niż to, co sobie wyobrażamy.
Julian Kazberuk


