Po rozwodzie rodziców wyrzekli się córki – Jak zostałam wyrzucona z domu, straciłam rodzinę i odnalazłam szczęście, gdy los na nowo połączył moich rodziców

polregion.pl 2 dni temu

To były czasy dawne, lata pełne goryczy i żalu, do których wspomnienie wracam dziś z pewnym zadumaniem. Po rozwodzie moich rodziców, którego byłam świadkiem jako młoda dziewczyna, niedługo zostałam przez nich odtrącona.

Płakałam, błagałam matkę, by mnie nie wyrzucała, ale ona pozostawała nieugięta. Bez większych ceregieli wrzuciła moje rzeczy do starego plecaka, wsunęła mi do ręki kilka złotych i stanowczym tonem nakazała opuścić dom. Nasza rodzina była zwyczajna, jak wiele w Polsce przed laty matka Janina, ojciec Andrzej, ja, ich córka, oraz dziadek Waldek, mądry i dobrotliwy człowiek.

Rodzicom żyło się dostatnio, ale z czasem w mojej matce jakby coś pękło i przestała o siebie dbać; ojciec zaś, szukając nowego szczęścia, związał się ze znacznie młodszą kobietą. Owa panna, Anna, dość gwałtownie zaszła z nim w ciążę, co napełniło moją matkę ogromnym bólem i gniewem. Nie mogła wybaczyć ojcu zdrady ten więc odszedł, pozostawiając ją i mnie same.

W każdy z rodziców pochłonęło układanie życia po swojemu, jednak nie widzieli dla mnie w nim miejsca. Kończyłam właśnie ósmą klasę warszawskiej podstawówki, gdy matka przyprowadziła do mieszkania na Pradze swojego nowego, młodszego adoratora. Sprzeciwiłam się temu z całych sił, potem, zagubiona i zraniona, związałam się z niewłaściwym towarzystwem. Zaczęłam pić, ścięłam włosy do jeża i zafarbowałam je na jaskrawy, różowy kolor. Matka w ogóle nie zwracała na mnie uwagi pochłonięta była swoim życiem więc dalej byłam wyrzutkiem.

Po skończeniu pierwszej klasy liceum, po jednej z licznych kłótni, matka wypędziła mnie z domu. Wtedy powiedziała mi słowa, które brzmią mi w uszach do dzisiaj: Jesteś już dorosłą dziewczyną, a ja jak twój ojciec też mam prawo do własnego szczęścia. Spakuj się i zamieszkaj z tatą!. Prosiłam ją, by przemyślała tę decyzję, ale ona bez słowa wrzuciła moje ubrania do torby i wyrzuciła mnie za próg.

Z ciężkim sercem poszłam do ojca, który mieszkał już wtedy na Bielanach z Anną. Ledwo mnie zobaczył, rzucił chłodno: To mieszkanie jest mojej żony. Nie będzie chciała, byś z nami zamieszkała. Wróć do matki i ją przeproś. Po tych słowach zatrzasnął mi drzwi przed nosem.

Zrozpaczona, kupiłam za ostatnie złote bilet na pociąg do małego miasteczka na północy kraju. Działo się tam wiele nowego dostałam się do technikum, potem zaczęłam pracować w kuchni miejskiej restauracji, gotując dla ludzi, którzy nie znali mojej historii.

Czas mijał, rany się goiły. Poznałam chłopaka, Adama, który rozumiał mnie jak nikt inny. Był sierotą wychowanym w domu dziecka, dlatego szczególnie mocno poruszała go moja historia. Pobraliśmy się, a po kilku latach wspólnych starań wspólnie kupiliśmy mieszkanie nasz pierwszy własny kąt.

Adam zawsze namawiał mnie, bym spróbowała wybaczyć rodzicom. Mówił: Masz matkę i ojca, ja nigdy tego nie zaznałem. Przestań wybierać samotność, bo wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Wszyscy popełniamy błędy. Musisz się z nimi spotkać.

Długo zwlekałam. Aż któregoś dnia jego słowa trafiły mnie do żywego. Pojechaliśmy razem do mojego rodzinnego miasta. Stanęliśmy przed starymi drzwiami mieszkania na Pradze, gdzie spędziłam dzieciństwo. Otworzyli mi starzy już rodzice. Matka, widząc mnie, upadła na kolana z płaczem i zaczęła błagać o przebaczenie. Wtedy poczułam, iż już im wybaczyłam tylko strach i duma nie pozwalały mi tego wcześniej przyznać.

Przekroczywszy próg starego mieszkania, przedstawiłam Adama ojcu i matce, a potem oznajmiłam im, iż spodziewają się wnuka. Rodzice przyznali się, iż znów zbliżyli się do siebie, szukając mnie razem przez długie lata. Moje odejście nauczyło ich, czym jest rodzina.

Druga żona ojca, widząc, jak jego serce wraca do Janiny, pozwoliła mu odejść. Po pewnym czasie wyszła za mężczyznę, z którym zdradzała mojego ojca. Ojciec był przekonany, iż to on jest ojcem jej dziecka, dlatego opuścił naszą rodzinę ale okazało się po badaniach, iż dziecko było synem innego człowieka.

Dziś moi rodzice żyją razem i są szczęśliwi, ja sama cieszę się własną rodziną. Stało się dokładnie tak, jak marzyłam, będąc dorastającą dziewczyną iż ojciec i matka znów zamieszkają pod jednym dachem. Wspominając tamte lata, wiem, iż miłość i przebaczenie naprawdę potrafią uleczyć największe rany.

Idź do oryginalnego materiału