Piszę dużo nocami

slowopodlasia.pl 12 godzin temu
Czy pamięta pan moment, w którym pomyślał: „Chcę pisać”?Zadebiutowałem bardzo wcześnie. Wierszem o piratach, w wieku 10 lat, na koloniach w Kraszewicach, ten wiersz wychowawczyni wywiesiła na tablicy w korytarzu.Co w pisaniu daje panu największą satysfakcję – sam proces, efekt końcowy, czy może reakcja czytelników?Lubię pisać i piszę szybko. Najbardziej lubię te teksty, które i po latach mi się podobają.Pisze pan zarówno prozę, jak i scenariusze. Czy inaczej podchodzi pan do tych dwóch form? Która z nich pozwala panu wyrazić się pełniej?Słuchowiska piszę sam. Co nieco pomagam pisać synowi scenariusze filmowe czy scenariusze seriali, ale o ostatecznej wersji decyduje wiele osób; producent, reżyser i aktorzy.Czy ma pan swoje rytuały związane z pisaniem? Poranna kawa, ulubiona muzyka, konkretna pora dnia?Piszę dużo nocami, przy włączonym radiu na drugi program radia szwedzkiego, gdzie cały czas idzie muzyka klasyczna, którą bardzo lubię i która mi nie przeszkadza ani w pisaniu, ani w tłumaczeniach.Co pana inspiruje? Skąd czerpie pan pomysły na historie i bohaterów?Inspiruje mnie codzienne życie, wspomnienia związane ze mną, jak i znanymi mi osobami. Np. słuchowisko "Trzy chłodne noce" o Akcji Wisła dotyczyło mojej dalszej rodziny i moich znajomych. W słuchowisku "Panienka" można odnaleźć nawiązania do żołnierza wyklętego Orlika, który był czynny w okolicach Ryk, gdzie od 200 lat mieszkała moja rodzina, jak i nawiązanie do mojego kolegi Michała Komierowskiego, urodzonego w pałacu w Rykach, który mieszkał w Lund. Słuchowisko "Poetki z Ravensbruck" oparte było na poezji Ludwiki hr Broel-Plater, więźniarki Ravensbruck, która po wojnie mieszkała w Lund, a ja znałem się z jej wnukiem Piotrem Czarkowskim. Słuchowisko "Ona i oni", które być może zostanie zrealizowane w Radiu Lublin, dotyczy dzieci pisarza Stanisława Przybyszewskiego i Dagny Juel, które znałem osobiście, bo mieszkały w Lund.Mieszka pan w Szwecji – jak to miejsce wpływa na pańską twórczość? Czy skandynawski spokój sprzyja pisaniu?Fakty i przeżycia dotyczące Szwecji są obecne w mojej twórczości. Można je odszukać zarówno w wierszach, opowiadaniach, słuchowiskach czy powieściach. np. “Druga Noc Walpurgii”.Czy czuje się pan bardziej polskim, czy europejskim twórcą?Piszę po polsku, bo znam ten język lepiej niż szwedzki, a Europejczykiem jest na pewno mój syn ze swoimi filmami i serialami pokazywanymi na festiwalach filmowych, więc na razie to mi wystarcza.Jak wygląda pański dzień pracy? Czy pisarstwo to dla pana zawód na pełen etat, czy raczej druga, cichsza połowa życia?Pisarstwo to trochę mój zawód, ale czynny też jestem na niwie prawniczo-sądowo-prokuratorskiej, bo z racji wykształcenia prowadzę kilka spraw spadkowych.Czy miewa pan momenty zwątpienia, kryzysy twórcze? Jak sobie pan z nimi radzi?Zwątpienia miewam, niestety nie tylko ja, ale wielu, wielu pisarzy. Po upadku PRL-u dla większości twórców względnie dobre czasy się skończyły. A przyszłość nie wygląda lepiej. Dużo podróżuję po świecie, to odwraca mój wzrok od nachodzących mnie trudności. Czy wyobraża pan sobie konkretnego czytelnika, gdy pan pisze? Pisze pan „dla kogoś” czy raczej „z siebie”?Konkretnego czytelnika to raczej nie, raczej pisząc mam w spojrzeniu większe zbiorowości. Sam też jestem czytelnikiem moich utworów, więc mam to również na uwadze.Jakie reakcje odbiorców najbardziej pana poruszyły albo zaskoczyły?Reakcje słuchaczy moich słuchowisk, gdy zadzwoniło do mnie kilka osób, których ja nie znałem, i wypowiedziało parę przyjemnych słów.Scenariusze to inny język niż literatura – co z filmowego świata przeniósł pan do swojej prozy i odwrotnie?W filmach i serialach syna można byłoby doszukać się co nieco z moich przeżyć, i wyobrażeń zawartych w moich tekstach, ale widz musiałby być bardzo wnikliwy. My staramy się bowiem tworzyć głównie rzeczy nowe.Gdyby miał pan wybrać jedną ze swoich książek do ekranizacji – którą by pan wybrał i dlaczego?Wybrałbym “Drugą Noc Walpurgii”, gdyż jest tam dużo z tego świata mojej młodości, który minął adekwatnie bezpowrotnie, ale który był dla mnie kiedyś ważny, a dzisiaj staje się z każdym dniem jeszcze ważniejszy.Jaką książkę trzyma pan zawsze pod ręką? Tę, do której pan wraca w chwilach zwątpienia lub ciszy.Pod ręką ta ja mam zawsze poezję Cypriana Kamila Norwida, Adama Mickiewicza i Anny Achmatowej oraz prozę Witolda Gombrowicza i Fiodora Dostojewskiego.Co poradziłby pan młodym autorom, którzy dopiero zaczynają przygodę z pisaniem – zwłaszcza tym żyjącym poza Polską?Nie mam dobrych rad dla początkujących pisarzy, co najwyżej nadmieniłbym, by byli przygotowani na niepowodzenia, bo to staje się coraz bardziej oczywistą codziennością większości twórców.Czy pisanie po polsku na emigracji ma dla pana szczególne znaczenie? Czy język staje się w takim kontekście schronieniem, czy wyzwaniem?Nie ma to dla mnie większego znaczenia, bo z synem tworzymy w dwóch językach.Czy jakieś wydarzenie z pańskiego życia wprost trafiło do książki lub scenariusza? Jak przenosi pan rzeczywistość do fikcji?Sporo z mojego życia trafiło do moich książek, tomików wierszy i opowiadań, ale nie staram się z tego robić de facto reportaży czy prozy tzw. wyciągniętej ręki.Jak różni się według pana odbiór literatury w Polsce i w Szwecji?Odbiór literatury w Szwecji jest trochę lepszy niż w Polsce, bo państwo zakupuje, a raczej zakupywało, sporo do bibliotek i system stypendiów jest lepszy, ale z drugiej strony to jest dużo trudniej zadebiutować w Skandynawii.Nad czym pan teraz pracuje? Czy są projekty, które nosi pan w sobie od dawna, ale jeszcze nie przyszedł na nie czas?Piszę wiersze, piszę trochę prozy, słuchowisk, co nieco tłumaczę, co nieco pomagam synowi ze scenariuszami i... 45 lat temu wygrałem konkurs na sztukę teatralną, potem jeszcze kilka, a... ciągle jestem przed debiutem.Gdyby miał pan nieograniczone możliwości – czas, budżet, ekipę – jaki projekt chciałby pan zrealizować jako pisarz albo scenarzysta?Wystawiłbym moją sztukę dla dzieci “Znachor i księżyc”, którą napisałem na zamówienie teatru w Kaliszu, podpisałem umowę o wystawieniu i... teatr się wycofał, odmówił wypłacenia honorarium, bo tekst został wydrukowany w Grodnie na Białorusi... lepiej jak nie dokończę zdania. Jakie ma pan związki z Białą Podlaską?Kilka razy byłem w Białej Podlaskiej z rodziną, głównie przejazdem. Raz z ciotka z Kanady, która tam mieszkała. Po śmierci babki Julianny Łysiak z domu Romanowskiej pochowanej w Rykach, byliśmy całą rodziną w Białej Podlaskiej. Po śmierci mamy byłem z bratem lekarzem w Kanadzie w Rykach i Białej Podlaskiej. W kilku wydrukowanych tekstach są wzmianki o Białej Podlaskiej.CZYTAJ TEŻ:Chciała sprzedać komunijne buty. Straciła 13,5 tys. złRadny krytykuje pracę kolegów. – A ty co robisz Marku? – słyszy pytanieŁosice. Rusza szkolenie wojskowe uczniówCzy Bug odbierze nam monastyr?
Idź do oryginalnego materiału