Pieskie życie (scenariusz i rysunki: twórcy różni, Inicjatywa Wydawnicza Banan, 2026)

deathtothezins.blogspot.com 1 dzień temu

Kolejna "psia" antologia od Inicjatywy Wydawniczej Banan. Bardziej dosadna i tragikomiczna od poprzedniej.

Temat przewodni "pieskie życie" można rozumieć dwojako. jeżeli postawimy się w roli obserwatora ukochanego zwierzęcia, dość gwałtownie nauczymy się jego cech charakteru i charakterystycznego zachowania. W efekcie będziemy starać się myśleć psimi kategoriami, personifikując je wg własnych potrzeb. Ale też pieskie życie ma bardziej mroczną definicję, używaną do określenia nieudanego, często samotnego, życia. Redaktorzy we wstępie piszą bez ogródek: "Tworząc tę antologię, w głowie szczekała nam jedna myśl: dlaczego świat jest taki, kurwa, ponury i niesprawiedliwy?" Tym samym komunikują - w odróżnieniu od poprzedniego zbiorku, w tym spodziewajcie się mniej wesołych historii!

Na Pieskie życie składa się 15 komiksowych shortów, gdzieniegdzie rozdzielonych pojedynczymi rysunkami (o ich genezie można przeczytać w słowie od redakcji). O różnym ciężarze i przekroju tematycznym. Znalazły się rzeczy humorystyczne, absurdalne ale też smutne i przekraczające granice dobrego smaku. Po twórcach skupionych wokół Inicjatywy Wydawinczej Banan można (i należy) się spodziewać niezalowej poetyki (zarówno w warstwie scenariuszowej jak i graficznej) ale też w zbiorku znalazły się prace o większym potencjale artystycznym, które potrafią na dłużej poruszyć bardziej wrażliwe rejony czytelniczej recepcji.


1. Bartłomiej Nahalski i Aniela Sztencel.

Antologię otwiera pozornie urocza historia o przygotowaniu małego psiaka do "szkoły". Tato z czułością przygotowuje synka na pierwszą wyprawę, dbając by malec dobrze wypadł. Puenta komiksu to typowy shocker, który burzy wcześniejszy sielankowy nastrój. Niestety, owo szokowanie nie do końca działa. Owszem, jest to jakaś alegoria wejścia w dorosłość - natomiast twórcy zastosowali nie do końca dopasowany skrót myślowy. Budynek, który został pokazany na ostatnim kadrze, kojarzy się ze szkołą "na siłę". Gdyby bohaterami były stworki kurczakopodobne, przekaz wybrzmiałby czytelniej. A tak w tej sytuacji wywołuje głównie brew zdziwienia.


2. Kosmiczna Ekspedycja Kube.

Jak to u Kube, fabułę ciągną fantastyczne rozkoszne stworzonka. Sama opowieść to historia o radzeniu sobie z emocjami. Główny bohater dzięki gry komputerowej daje upust wściekłości skierowanej ku mężczyźnie smolącemu cholewki do jego matki. Choć historia jest prosta i niespecjalnie oryginalna, to niedawne wydarzenia związane z przemocą w szkołach nadają jej niespodziewaną płaszczyznę do interpretacji. Wśród polityków pojawiają się głosy, wg których za całe zło świata odpowiadają gry komputerowe. A finał komiksu Kube można odczytać jako początek nakręcającej się spirali wirtualnej przemocy. Każdy wyciągnie wniosek, jaki będzie chciał. Ale przez ową niejednoznaczność, komiks Kosmicznej Ekspedycji staje się bardzo interesującym shortem.


3. Elżbieta Wojciukiewicz.

Ela stworzyła ujmujący komiksik opowiedziany z punktu widzenia Tosi, typowo domowego pieska. Autorka w humorystyczny sposób wyjaśnia, czemu psy się rozciągają, szczekają na ludzi, jakie lubią zabawki i dlaczego pod koniec dnia są takie zmęczone. Wojciukiewicz lekkim, nieco szelmowskim piórem, opisuje typowo psie zachowania używając dość niecodziennych spostrzeżeń. Przez to komiks ma wszelkie argumenty, by wywołać uśmiech u czytelnika.


4. Marcin Bartoś.

100% Bartosia w Bartosiu. Kloaczny humor, absurdalna fabuła i rysunki śmierdzących gówien. Jacyś kosmici zrzucają na ziemię kosmiczną bestię. Ta spada w pobliżu srającego rolnika. Rozpoczyna się inwazja rodem z The Thing Carpentera. Sensu komiks nie ma - żeby się cieszyć historią, trzeba lubić fekalny pure nonsensowy styl Marcina. Mnie w tym shorcie przeszkadza głównie zbyt otwarte zakończenie. Jest bez polotu - widziałbym tu jeszcze jedną stronę, która dałaby mi jakieś wskazówki w jakim kierunku powyobrażać sobie ciąg dalszy na własne, chore potrzeby.


5. Nana721.

Co sądzą psy do AI? Na to pytanie odpowiada ów szorcik. I robi to w sposób pomysłowy. Nana721 z polotem przetransformowała ludzkie obawy na psią modłę. Mimo, iż to humorystyczna opowiastka, to skłania do głębszego przemyślenia czy warto bezmyślnie pędzić ku doskonałemu pięknu, choć pozbawionego duszy.


6. Łukasz Piotrkowicz.

Co za powalona historia! Na pierwszym kadrze widzimy dwa kopulujące psy na drodze szybkiego ruchu. Dwa kadry dalej dochodzi do wypadku - pędzący samochód ucina tylną część ciała jednego z nich. Technicznie jest to niema makabreska, opowiedziana i narysowana z finezją bardziej przaśnych rysunków Andrzeja Mleczki. Ale dla mnie jest to także absurdalna niezalowa odpowiedź na Postapolskę Bartosza Zaskórskiego. Tam złe słońce mutowało świat, tutaj źródłem mutacji są "specyficzne zachowania seksualne". Nie polecam jeść przy lekturze, mimo iż styl Piotrkowicza jest czysto satyryczny. Takie fabuły mogą się rodzić tylko w naprawdę poronionych umysłach. I nie jest to kwestia podoba mi się/nie podoba mi się. Niezależnie od wybranej opcji - tego shorta nie da się łatwo zapomnieć!


7. Kacper Łowicki i Sara Jamrożek.

Pierwszy z Top 3 tej antologii. Śledzimy losy skromnej psiny podczas konkursu piękności. Jury jest bezwzględne - jesteś brzydka i mało rozgarnięta. Przerażony kundelek ucieka do kanałów, gdzie znajduje puszkę ze środkiem, który wg etykiety, zapewni jej metamorfozę. Wiem, iż to być mało trafne porównanie, ale czytając shorta miałem podobne uczucia co przy seansie Substancji Coralie Fargeat z Demi Moore w roli głównej; zwłaszcza w finałowej scenie. Nie chodzi mi o podobieństwa fabularne (tu bardziej przypomina Carrie) ale o stopień sponiewierania psychicznego. Komiks Łowickiego i Jamrożek, mimo oszczędnych środków wyrazu, poraża swoją intensywnością. Twórcy punktują tym samym bolączki współczesnego świata - kulturę idealnej sylwetki, publiczne ocenianie i cenę, jaką można ponieść by choć na chwilę móc liznąć blichtru i przestać być szarakiem. Pod względem graficznym to rzecz piękna. Introwertyczna, operująca czarnym światłocieniem, stawiająca na całostronne rysunki. Autorzy umieją sugestywnie opowiadać obrazem. Jury na jednym kadrze to posągowe piękne rasowe psy, ale wystarczy by kamera przesunęła się o kilkadziesiąt stopni, by ukazać ich jako pięknościowych predatorów. Finał dołuje, smuci i skłania do rozmyślań po co to wszystko.



8. Michał Weiss.

Twórca Pisto przygotował dość prostą historię z morałem. Nie znęcamy się nad zwierzętami; karma zawsze wraca. Trochę dziwnie mi się ogląda prace Michała w czerni i bieli, gdyż chłopak umie w kolorystykę. Niemniej jednak Weiss wypracował sobie na tyle charakterystyczny kreskówkowy styl, iż potrafi kupić sobie atencję już od pierwszych kadrów. Trochę świnki Peppa, ciut więcej szlamu, mnóstwo niezalowego przerysowania. Mimo scenariuszowych klisz to klimat rodem z animacji pierwszej dekady XXI wieku zostaje w jaźni na dłużej.


9. Radosław Klasa.

Drugi z Top3. Ten short mógłby zrobić Piotr Marzec (ten od Słodkich Chłopaków). Więcej pisać nie trzeba.


10. Bartłomiej Nahajski

Bohater tego szorta ma naprawdę pieskie życie. To typowy lowelas, psi bawidamek. A iż zdarzyło mu się, iż nie ma gdzie przekimać nocy, rusza w miasto odwiedzając suczki swojego życia. Znamy taką postawę życiową, prawda? Głównie z komedii romantycznych, gdyż cała historia jest tragikomicznie przerysowana - ale pewnie każdy zna (bądź zna taką osobę, która zna takiego typa) tak postępującego. Komiks Nahajskiego jest więc pewnego rodzaju psychologicznym wentylem, gdyż po lekturze można wciągnąć powietrze i wysyczeć: a dobrze mu tak! Karma wraca.


11. Piotr Markowski.

Zaczyna się jak każdy podręcznik life-coucha. Śledzimy historię pewnego psiego boksera, który szykuje się do ostatniej walki, dzięki której przejdzie do historii w glorii i chwale. Ale najpierw opowiada smutną historię swojego życia. Biednego życia, w bidulu. Pewnego dnia sierociniec zostaje zamknięty a nasz bohater postanawia zarobić pieniądze na jego utrzymanie biorąc udział w nielegalnych walkach. Wyobraźnia zaczyna grać patetyczną muzykę Johna Williamsa a z offu lecą wzniosłe, motywujące słowa o przekraczaniu własnych granic i mozolnym dążeniu do osiągnięcia szczytnego celu. I jak to bywa z wszelakimi radami od życiowych trenerów - w realu teoria najczęściej mija się z praktyką. Markowski okazuje się być niezłym draniem. Najpierw każe nam polubić bohatera, po czym pcha nas na ring, by stanąć twarzą w twarz z zawodnikiem, który też ma własne marzenia i cele do zrealizowania. Ech, pieskie życie. Ale fajnie groteskowo narysowane, z kreską kojarzącą się ze stylem Krzysztofa Małeckiego znanego z serii Postapo.



12. Edoka GHN.

Oto historia jakiegoś złoczyńcy (?), który zreinkarnował się w ciele jamnika. I na tych kilku kadrach dostaje ziomalskiego słowotoku, w których na przemian opowiada, jak to paskudnie było respawnować się w takim wydłużonym stworzeniu a także podnieść parę kwestii dotyczących życiowej sprawiedliwości. Absurdalny ten short, bałaganiarsko podany, rozmymłany koncepcyjnie, mrugający oczkami w stronę pure nonsensu. Choć ów chaos jest ściśle zaprogramowany. W tej głupawce można wyłuskać jakąś zwichrowaną metodę na "karma powraca". Bohater jest świadom swych złych uczynków (choć czytelnik nie wie jakich) jednak los próbuje przyjąć z pokorą. "Nie walczę, akceptuję, afirmuję, kiedyś zrozumiem." Zajefajne zdanie, którego ciężar chwilę później zostaje rozcieńczony bekowym podsumowaniem. Ech, te pieskie puenty....


13. Wuja Apokalipsa

Czas na trzeci z Top3. Komiks Wuja Apokalispy to totalny mózgotrzep. Czytamy historię psa, który tarzając się po pokoju strząsa z półki pewne książki. Nie byle jakie, to cięższego kalibru pozycje - filozoficzne-kabalistyczno-gnostyczne. Gdy owe woluminy spadają mu na łeb, cała wiedza zostaje przetransferowana do mózgu psiaka. Pies Szymon doznaje natychmiastowej ewolucji, po czym staje na czele rewolucji, wzywając inne psy do walki z człowieczymi ciemiężcami. A potem robi się już tylko dziwnie. Wjeżdżają elementy okultystyczne i pseudofilozoficzny bełkot a rewolucja zaczyna wymykać się spod kontroli tonąc w odmętach absurdu. Wuja Apokalipsa to rasowy ziniarz - pod płaszczykiem chaosu i opowiadania strumieniem świadomości stara się przemycać całkiem niegłupie tezy. Czemu rewolucja zjada własne dzieci? Dowiemy się z tego szorciaka. Przy czym nie jest to łatwa lektura; należy mieć na uwadze iż autor to anarchista, zarówno w słowie jaki obrazie. Ma być brzydko, groteskowo, niezrozumiale i facepalmowo. Za to po lekturze nie da się nie zauważyć, iż Wuja to całkiem łebski twórca ze sporym zapleczem intelektualnym.


14. Adrian Waldemar Gajos.

Uroczo narysowana i niemniej uroczo opowiedziana historyjka o słodkim psiaku, który po śmierci trafił pod bramy Piekła, choć wg wszelkich znaków powinien znaleźć się w Niebie. Choć tak naprawdę to opowieść o anabolikach i efektach ich stosowania. Ot, makabreska w stylu Rolanda Topora. Głupiutka, ale no... ten tego... urocza.


15. Błażej Kurowski

Czwarty short z mojego Top3. Gdyż Qrjusz to już profesjonalny, komiksowy wyga i złych rzeczy nie wypuszcza. Przedstawia historię młodego chłopaka, takiego w okresie buntu. Młody słucha dużo zaangażowanej muzyki. Chce być jak jego idole - iść pod prąd, być nonkonformistą, prowadzić życie dalekie od egzystencji szarego człowieka. I'll never fall in line. Po czym następuje cięcie i widzimy dokąd zaprowadziły go jego młodzieńcze marzenia 15 lat później. Spoiler: w gorzkie miejsca. Dla mnie to istotny epizod - byłem w podobnym miejscu, co ów młodzian gdy emowe teksty kapel mocno oddziaływały mi na psychikę. Marzyłem i wierzyłem, iż mam pomysł na siebie i osiągnę życiowy sukces. Dziś widzę jakim byłem durnym młokosem :) I może dlatego wspominając swe bardziej nieudane życiowe epizody potrafię zrozumieć faceta z ostatniego kadru. Gdyż to trochę ja. Trochę. I nie przeszkadza mi, iż komiks Kurowskiego dzieje się w USA i odzwierciedla życie tamtejszych korporacyjnych żuczków. Emocje nie znają granic. Podobnie jak pieskie życie.

===

Tak robiąc sobie w głowie szybkie podsumowanie, wychodzi mi iż ta antologia jest tak samo nierówna co Wielki atlas mytych psów. Ale zawiera więcej bardziej wyrazistych historii. Pewnie dlatego, iż więcej w nich człowieczego życia niż psiego; stąd kac moralny po lekturze większy. Sam komiks kupić warto, redaktorzy część pieniędzy ze sprzedaży przeznaczą na pomoc lokalnym schroniskom. Nakład wynosi 150 egz., więc dużo tego nie będzie, ale choćby małe gesty potrafią realnie polepszyć życie tamtejszym czworonogom. Piszę to ja, facet który za free dostał recenzenckiego pdf-a (i któremu łatwo się przez to wymądrzać).

Idź do oryginalnego materiału