Piep*zyć trzy po trzy

filmweb.pl 22 godzin temu
Zdjęcie: plakat


Trudno uwierzyć, iż pierwszej części "Piepr*zyć Mickiewicza" nie nakręcono dla beki. Choć krindżowy humor, nadekspresyjny Dawid Ogrodnik i wyobrażeniowy portret zetek przyciągnął do kin stosunkowo niewielu widzów, przełożył się na wyjątkową popularność na streamingach. Kolejną część obejrzało na dużym ekranie już pół miliona osób, a teraz kina szturmuje "Piep*zyć Mickiewicza 3".

Klasa IV B (jak ten czas leci) zaczyna nowy rok szkolny, a z nim – próby poloneza i powtórki do matury. Na horyzoncie majaczy już wizja rychłego rozstania, która ciśnie łzy do oczu najtwardszych łobuzów; choć ci nie rozrabiają już jak kiedyś, kiedy rysowali na drzwiach k***, meldowali się u kuratora i doprowadzali polonistki do palpitacji serca.

  • Sławomir Mrozek

Od drugiej odsłony serii Sary Bustamante-Drozdek twórcy starają się robić poważniejsze kino młodzieżowe, czyli bez bitw na rymy i ataków praskich gangów. Wprowadzenie Korka (Karol Rot), nastolatka w spektrum, nie tylko wzmocniło filmową reprezentację, ale dało też podstawkę do poruszenia tematów społecznych. W nowej części oś konfliktu wyznaczają różnice klasowe – ucieleśnione w postaci nowego ucznia w klasie Nel (Wiktoria Koprowska), który drogimi prezentami próbuje utorować sobie drogę do serca dziewczyny w myśl zasady: "chłopak to nie ściana, można przesunąć". Postać Adama (Aleksander Idzi) uświadamia Dantemu (Hugo Tarres), jak kilka on sam ma jej do zaoferowania jako wychowanek domu dziecka. choćby jeżeli Nel uparcie powtarza mu, iż zakochała się w nim ze względu na wewnętrzne bogactwo, a nie zasobność portfela.

Twórcy wydają się wierzyć, iż to właśnie poruszanie ważkich tematów determinuje udane kino młodzieżowe. Ale o ile pierwsze razy czy neuroróżnorodność naturalnie znajdują się w centrum zainteresowań nastolatków, o tyle różnice klasowe wydają się już tematem dużo odleglejszym od codziennej refleksji. Problem leży w tym, iż "Piepr*zyć Mickiewicza" wciąż redefiniuje swój charakter – z jednej strony seria ciąży ku bece i żartom niskich lotów (reakcje publiki na Pierre Dole to najlepszy dowód, iż tego typu humor siada), a z drugiej równoważy te fascynacje sygnalizowaniem takich problemów, jak nierówności społeczne czy pisanie rozprawek przez AI. choćby jeżeli to ostatnie sprowadza się zaledwie do jednego ujęcia, które nigdzie dalej nie prowadzi – ot, Dante czyta tekst wypluty przez czata, a nauczyciel Sienkiewicz (Ogrodnik) karci go moralizującym tonem. Zresztą to nie jedyny wątek bez kontynuacji; podobnie jest chociażby z tajemniczą chorobą nauczyciela. Trudno powiedzieć, czy brakujące sceny wypadły w montażu czy nie zostały w ogóle napisane.

  • Sławomir Mrozek

Od premiery pierwszej części serii towarzyszyło mi poczucie, iż to ten typ filmu, który podoba się widzom tym bardziej, im jest gorszy: humor bardziej boomerski, postacie przerysowane, a fabuła przegięta. Kiedy tego zabrakło, zostałam przy ekranie już tylko dla bohaterów: w obsadzie znalazła się bowiem ekipa debiutantów koło dwudziestki ze świetną ekranową chemią i naturalnym darem komediowym. Najśmieszniejsze i zarazem najmniej wymuszone momenty ostatniej części należały do starć Cegły (Igor Pawłowski) z językiem francuskim. Czy jakiejkolwiek męskiej posiadówki, gdzie energię paczki wyznacza zderzenie odmiennych temperamentów: charyzmy Dantego z wrażliwością Mietki (Krystian Embradora), dosłowności Korka i nieogarnięcia Cegły.

To właśnie bohaterowie zgromadzili na pokazach takie tłumy nastolatków. Wątpię, iż przyszli do kina po pouczające dykteryjki.
Idź do oryginalnego materiału