Paradoks polecania filmów – dlaczego uczuciem nie da się dzielić

popkulturowcy.pl 1 godzina temu

Każdy z nas polecał swoim znajomym wspaniałe filmy i seriale, które sprawiły, iż poczuliśmy to wyjątkowe coś. Każdy z nas dopytywał, czy już je obejrzeli – a jednocześnie my sami tylko z rzadka oglądamy filmy, które są nam polecane. Dlaczego?

Raz na jakiś czas każdemu zdarza się przypadkiem, wędrując po kinie czy platformie streamingowej, znaleźć coś niepozornego, wobec czego nie ma się żadnych oczekiwań. Ot, losowy film czy serial, jakich wiele. Tylko iż już w czasie oglądania go orientujemy się, iż tak naprawdę mamy do czynienia z czymś wspaniałym. Przeżywamy całą plejadę emocji i pierwszym, co robimy po seansie, jest natychmiastowe napisanie recenzji na maksimum dostępnych gwiazdek. Przy pierwszym spotkaniu ze znajomymi natomiast natychmiast przerywamy im, cokolwiek chcą nam powiedzieć, na rzecz opowieści o cudownym filmie, który MUSZĄ obejrzeć w tym momencie.

Wydaje mi się, iż to całkiem uniwersalne doświadczenie – chcieć, aby ktoś doświadczył tego samego co my. Jednak ludzie są skonstruowani w taki sposób, aby szukać nieznanego, świeżego doświadczenia ponad sprawdzone rozwiązania. Innymi słowy, ten ciekawie brzmiący z tytułu film, który widzą pierwszy raz na oczy, będzie wyżej na ich liście „do obejrzenia” niż polecona przez Was pozycja, choćby i tylko dlatego, iż dla Waszego przyjaciela jest ona bardziej enigmatyczna. A co za tym idzie – dużo bardziej interesująca i przyciągająca oko.

Zobacz również: Sportowe opowieści: Szach-mat – recenzja filmu

Ale choćby kiedy znajomemu uda się już obejrzeć film, który tak bardzo polecaliście, pojawia się drugi problem – to niemożliwe, aby inna osoba doświadczyła tego samego co my. I tutaj rozbija się on na setki czynników. Na czym oglądał? Czy skupił się na filmie? Czy coś go rozpraszało? A może ma zupełnie inny gust filmowy? Albo mój ulubiony i zarazem najbardziej skomplikowany: co, jeśli, polecając film i „glazując” go na Waszym wcześniejszym spotkani, tworzymy wobec niego całą listę oczekiwań, których sami nie mieliśmy, stykając się z tym dziełem kultury?

Ta sama sytuacja występuje, kiedy sami oglądamy coś z jakiejś listy w stylu „100 najlepszych filmów w historii”. Zakładam, drogi Czytelniku, że jesteś fanem Ojca chrzestnego i widzisz, iż wyżej od niego na podium znajduje się, dajemy na to, 12 gniewnych ludzi. Dochodzisz więc do wniosku, iż skoro ten film ma tak wysokie oceny, czeka cię wspaniały seans, który odmieni Twoje życie choćby bardziej niż Ojciec chrzestny. Spotykasz się jednak z prawniczym filmem, gdzie 12 zamkniętych w pokoju ludzi kłóci się, czy kara śmierci jest słuszna czy nie. I jak ten film ma być ciekawszy od trzygodzinnej podróży po mafijnym świecie Nowego Jorku? Nigdy nie będzie on lepszy , ani pewnie choćby dobry, jeżeli podejdziesz do jego seansu z wbudowanym nastawieniem w stylu „uświadczę dzieła, które odmieni moje życie”. Filmy tak nie działają. Jakie więc podejście może zagwarantować najpełniejsze, najlepsze wrażenie z obejrzanej produkcji?

Zobacz również: Chronologia wody – recenzja filmu. Opowieść bez głębi

kadr z filmu „12 gniewnych ludzi”

Według mnie filmy najlepiej działają w próżni. Czyli wtedy, kiedy nic o nich nie wiemy. Włączamy jakąś losową produkcję i zaczynamy przyswajać jej treść. Bez oczekiwań wobec scenarzysty, reżysera, aktorów, animacji czy czegokolwiek innego, co się w nim znajduje. Najzwyczajniej w świecie chłoniemy na raz całą produkcję. Następnie, po seansie, notujemy w notatniku – czy bardziej staroświecko, na kartce, co nam się podobało, a co nie. Dopiero potem sprawdzamy, jak dany film był oceniany, aby zdanie tłumu nie wpływało na nasze własne, przyćmiewając bądź wykrzywiając je, ponieważ „jeśli większość tak uważa, to muszą mieć rację”.

A na sam koniec mogę sprzedać Wam mój własny, bardzo skuteczny sposób na to, żeby znajomi oglądali filmy, które im polecam. Jedynym skutecznym na ten moment sposobem, z moich doświadczeń, jest włączenie filmu, kiedy jest się ze znajomym i obejrzenie go bez żadnych zbędnych opisów jego przecudownej wspaniałości. Wiem, iż wydaje się to to prawie niemożliwe w większości przypadków, ale z drugiej strony – ten sposób ma najwyższą skuteczność.


fot. główna: materiały prasowe

Idź do oryginalnego materiału