Jak dialogi z filmu wkradły się do kanonu języka polskiego? | Posłuchaj rozmowy
45 lat temu, 4 maja 1981 roku, swoją premierę miał film "Miś" w reżyserii Stanisława Barei, według scenariusza Stanisława Barei i Stanisława Tyma. Film stanowi pierwszą część trylogii o Ryszardzie Ochódzkim, prezesie Klubu Sportowego „Tęcza”, który z łatwością wykorzystuje systemowe nieprawidłowości na własną korzyść.
Głównym wątkiem Misia, uzupełnionym szeregiem anegdotycznych scen, jest konflikt Ochódzkiego z byłą żoną Ireną o majątek zdeponowany w jednym z londyńskich banków. Reżyser ukazuje w satyrycznym, przejaskrawionym tonie fragment rzeczywistości Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej za rządów Edwarda Gierka.
"Miałem powiedzieć tylko krótki tekst"
Z okazji tej rocznicy gościliśmy w Polskim Radiu RDC Jacka Wrońskiego, który w kultowym filmie zagrał Robusia. Robuś był domniemanym synem Stanisława Palucha, czyli sobowtóra Ryszarda Ochódzkiego.
– Do Misia trafiłem z castingu, który załatwiła mi moja babcia, która miała po prostu znajomych w telewizji i dowiedziała się, iż jest casting. Poszedłem na casting i go wygrałem – mówił w audycji "Polak potrafi" Jacek Wroński. – Miałem tylko powiedzieć krótki tekst: "Tatuś" – wspominał. I tym słowem właśnie trafił do historii kina.
Odtwórca roli Robusia wspominał na naszej antenie, iż mimo krótkiej kwestii w filmie, nie obyło się bez dubli.
– Były powtórki, bo ja byłem bardzo rozbawionym dzieckiem. Sytuacja była taka, iż moja filmowa mama przeskakiwała przez łańcuch i prawie by się przewróciła, bo zahaczyła nogą. A jak później usłyszałem jej kwestię, to byłem tak już rozbawiony, iż nie mogliśmy tego nakręcić. Tam widać, iż jestem uśmiechnięty i radosny. Natomiast no reżyser powiedział: "No dobrze, to już wystarczy tych dubli". I zostało tak jak widać – mówił.
"Przypięli mi łatkę"
Jacek Wroński przyznał, iż był dzięki temu występowi rozpoznawalny w szkole.
– Oczywiście przypięli mi łatkę "tatuś" lub "powiedz kto to jest". No więc życia nie miałem w szkole, ponieważ koledzy, koleżanki codziennie mówili do mnie w ten sposób – powiedział w audycji Cezarego Polaka.
"Miś" powstawał w okresie przemian społeczno-politycznych w Polsce po wydarzeniach sierpniowych 1980 roku, które doprowadziły do chwilowego odprężenia w relacjach władzy komunistycznej z filmowcami. W przeciwieństwie do filmu "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz", który uległ znacznym cięciom cenzury, "Miś" przeszedł komisyjny przegląd bez poważniejszych problemów i trafił do powszechnego obiegu kinowego. Choć krytyka filmowa przyjęła go negatywnie, publiczność dostrzegła w nim celną krytykę codzienności PRL-u, czyniąc "Misia" dziełem kultowym.















