Ożeniłem się pół roku temu i od tego czasu nie daje mi spokoju pewna sprawa.
Wesele zorganizowaliśmy w ogrodzie. Głośna muzyka, światła, ludzie tańczyli. W pewnym momencie wyszedłem z sali, bo potrzebowałem trochę powietrza. Z oddali zobaczyłem mojego najlepszego przyjaciela i żonę stojących na uboczu, niedaleko toalet. Nie rozmawiali spokojnie. Kłócili się.
Jej gesty były spięte, nerwowo wymachiwała rękami. On miał zaciśniętą szczękę. Przez muzykę nie słyszałem dokładnie słów, ale łatwo można było się domyślić, iż sprzeczka była poważna.
Podszedłem powoli, tak żeby mnie nie zauważyli od razu. Gdy byłem już blisko, usłyszałem wyraźnie, jak mój przyjaciel mówi do niej:
Ten temat nie będzie już poruszany.
Powiedział to sucho. Ostre słowa.
W tamtym momencie zauważyli mnie. Zapytałem, o co chodzi, czego temat dotyczy.
Oboje się wystraszyli. Moja żona, Zuzanna, zareagowała pierwsza powiedziała, iż nic się nie dzieje, to głupstwa. Przyjaciel, Paweł, dodał, iż posprzeczali się o jakąś głupią grę, jakiś zakład on żartował, ona nie chciała i tyle. Wytłumaczenie było szybkie, chaotyczne, bez szczegółów.
Natychmiast zmienili temat i wrócili do sali, jakby nic się nie wydarzyło.
Resztę wieczoru starałem się być w dobrym nastroju. Tańczyliśmy, składaliśmy sobie życzenia, wznosiliśmy toasty. Ale gdy widziałem ich razem, rozmawiali bardzo mało i unikali swoich spojrzeń. Przy mnie nie zamienili już ani słowa.
Tamtej nocy niczego nie powiedziałem.
Po ślubie życie toczyło się dalej. Zamieszkałem z żoną. przez cały czas spotykamy się z Pawłem i jego dziewczyną przyjęcia, urodziny, zwykłe spotkania. Nikt nigdy nie wrócił do tamtej sytuacji. Nie dostawałem dziwnych wiadomości, nie było podejrzanych telefonów, nie wydarzyło się nic konkretnego, do czego mógłbym się przyczepić.
Został mi tylko tamten moment.
Ale on nie zniknął. Dokładnie pamiętam słowa. Ton głosu. Pośpiech, z jakim przerwali rozmowę. To, jak zareagowali, gdy ich zauważyłem.
Nie mam żadnych dowodów. Nie widziałem żadnej wiadomości, nie było scen, nikt się nie przyznał. Pamiętam jedynie tamtą kłótnię w dniu mojego ślubu i poczucie, iż przerwałem coś, czego nie powinienem był słyszeć.
Minęło sześć miesięcy, a ja wciąż o tym myślę. Nikogo o nic nie oskarżyłem.
I teraz sam się zastanawiam:
Co zrobić z takim podejrzeniem, gdy nie masz żadnych konkretów tylko uczucie, iż tamtego dnia wydarzyło się coś, czego nie rozumiem?






![Małgorzata Tomaszewska: Macierzyństwo to ciężka praca bez prawa do urlopu [PODCAST]](https://s.mamadu.pl/gfx/mamadu/logo_fb_og.png?v1)



