Z cyklu: Kapliczki m. Łodzi
Wpis osiemnasty
Oto jest ślad
Przy granicznym krzyżu
Był kiedyś krzyż, graniczny krzyż,
i była Łódź. Do krzyża.
Za krzyżem była wieś, co dziś
tak samo się nazywa.
To wieś Bałuty. Większa niż,
niejedno duże miasto.
Aż Łódź jej rzekła: „Zbliż się, zbliż.
Swą wiejskość miastem zastąp”.
I wrosła w miasto, krzyż zaś tkwił,
by w końcu stanąć w niszy.
W mur kamienicy krzyż się skrył.
Wciąż jest, na starej kliszy.
Kazał okupant krzyż ów znieść
i zniszczyć go ze szczętem,
ale powrócił. Dzisiaj jest
w niszy, pod pierwszym piętrem.
Oto jest ślad, widomy znak,
że Łódź jest z Bogiem w zgodzie.
Krzyż, przeciwnościom wszelkim wspak,
zaświadcza o tym, co dzień.
© Wojciech Majkowski
Kapliczka Bałuty nr 2, ul. Zgierska 17.
Zinwentaryzowali, w latach 2020-2026, w ramach projektu nazwanego roboczo „Szlakiem łódzkich kapliczek”: Agnieszka Forzpańczyk oraz Piotr Drzewiecki z zespołem dobrych ludzi. Kapliczka a adekwatnie nisza w murze kamienicy z symbolicznym krzyżem, upamiętniającym istniejący przy tej kamienicy przedwojenny 6-metrowy krzyż, stojący na granicy Łodzi i Bałuty. Od 18 sierpnia 1915 r. Bałuty są dzielnicą miasta. Przed I wojną światową, graniczną parcelę nabył żydowski inwestor i postanowił wybudować tutaj kamienicę czynszową. Problemem był stojący wówczas krzyż, który od dawna był nierozłączną częścią ulicy. Po protestach mieszkańców, co do koncepcji likwidacji krzyża, obudowano go w niszy, która stała się częścią fasady kamienicy. W czasie wojny, kiedy tworzono getto łódzkie, Niemcy kazali wyjąć krzyż i zamurować niszę. Mieszkańcy nigdy nie pogodzili się z utratą krzyża i na ścianie kamienicy umieścili krzyż we wnęce, tworząc kapliczkę oraz ślad i pamiątkę po dawnym krzyżu granicznym.


