Ostatni wschód słońca – recenzja filmu. Plaże i życiowe kryzysy

popkulturowcy.pl 1 godzina temu

Majorka – piaszczyste plaże, świeże owoce i wszechobecny język hiszpański. W takiej atmosferze nie pozostaje nic innego jak przeżyć wakacyjny romans. I to właśnie zrobili bohaterowie filmu Ostatni wschód słońca. A jednak – ich letnia beztroska została przyćmiona przez problemy, które nie dały o sobie zapomnieć.

Ostatni wschód słońca to ekranizacja bestsellerowej powieści Anny Todd, autorki popularnego After. Na ekranie możemy zobaczyć między innymi Maię Reficco, Fernando Lindeza, Chloe Sweetlove i Evę Longorię. Scenarzystką była Anna Klassen, a reżyserką Carlson Young.

Film zaczął się scenami pełnymi pięknych ludzi i malowniczych krajobrazów. Zdecydowanie cieszyły one oko i z pewnością sprawiły, iż niektórzy z utęsknieniem zaczęli myśleć o wakacyjnych wyjazdach, na które tegoroczny sezon już się przecież kończy. A jednak, oglądając film, można było dostać namiastkę letniego słońca; jego wschodów i zachodów.

źródło: materiały promocyjne

Głównymi bohaterami filmu są Ry i Julián – para nastolatków, którzy spotykają się na Majorce. Chłopak tam mieszka, dziewczyna towarzyszy matce w wyjeździe służbowym. Na początku postacie wcale nie pałają do siebie sympatią. Spotykają się na plaży nudystów, na którą główna bohaterka, nieświadoma turystka, wybiera się, aby odpocząć i nie myśleć przez chwilę o dręczącej ją chorobie. Ry ma padaczkę – nie chce jednak brać leków, bo te ją otępiają. Co więcej, ewentualna operacja, choć pomocna, mogłaby grozić utratą cennych wspomnień.

Julián, z pozoru nonszalancki i zrelaksowany, też ma swoje zmartwienia. Jego rodzinny biznes wpadł w tarapaty – chłopak i jego ojciec próbują uzbierać potrzebną sumę pieniędzy, która pozwoliłaby go uratować. Co więcej, borykają się z deweloperami, którzy chcą odkupić firmę. Julián jest do nich wrogo nastawiony. Uważa, iż wielkie firmy niszczą lokalne biznesy. Jak na ironię, deweloperka to branża, w której działa matka Ry.

Relacje w filmie przedstawiono w interesujący sposób. Być może nie została ukazana ich głębia, a jednak – mamy obraz związków przyjacielskich, romantycznych i rodzinnych. Ry gwałtownie zaprzyjaźnia się z Amarą – dziewczyną pracującą w hotelu, w którym bohaterka zatrzymuje się z matką Isolde. Matkę tę gra Eva Longoria, co również stanowi dla mnie dużą zaletę.

źródło: materiały promocyjne

Według mnie film nie miał głębszego przesłania, ale przyjemnie się go oglądało. Podobała mi się końcówka – ostatnia scena pozostawiała pole do interpretacji. Plusem był też soundtrack – pojawiła się głównie współczesna muzyka, między innymi wykonawcy tacy jak bad bunny i Sabrina Carpenter.

Było kilka stereotypowych wątków. Czy to zaleta czy wada – wszystko zależy od gustu. Osobiście nie jestem fanką motywu damy w opałach i bohaterskiego wybawiciela, który pojawia się we właściwym miejscu i czasie. Jednak wielbiciele takich epizodów z pewnością znajdą w filmie coś dla siebie.

Nie ma zbyt głębokiego wglądu w emocje i myśli bohaterów. Oczywiście – po czasie dowiadujemy się, iż niektóre postacie nie są takie, jak się wydawało, a ich bojowe nastawienie ma swoją przyczynę. Mam jednak wrażenie, iż choćby rozmowy o przeszłości i uczuciach są dosyć powierzchowne, a wnioski przedstawione w oczywisty sposób. Być może jest to jednak specyfika wielu filmów, które są w tej chwili produkowane – wiemy, iż trudno nam się skupić bez ciągłego rozpraszania się, a zatem dialogi się upraszcza.

źródło: materiały promocyjne

Można by podejrzewać, iż wątek choroby Ry będzie istotną częścią filmu. W moim odczuciu wcale nie jest on jednak motywem przewodnim – pojawia się gdzieś w tle, ma duże znaczenie na początku i na końcu historii. Większą rolę odgrywają tutaj rozterki głównej bohaterki na temat leczenia i ryzyka z nim związanego. Dziewczyna nie chce utracić wspomnień, które dopiero co zaczyna tworzyć.

Jaką decyzję podejmie? Pozostaje obejrzeć film, aby się przekonać. Myślę, iż będzie to dobra opcja dla osób, które lubią historie romantyczne, estetyczne kadry oraz współczesną muzykę.


Fot. główna: materiały promocyjne

Idź do oryginalnego materiału