Zanim w niedzielę 15 marca zostaną ogłoszone wyniki Amerykańskiej Akademii Filmowej, czas przyznać te bardziej znaczące nagrody – zapraszamy na tegoroczną edycję Alternatywnych Oscarów według redakcji Filmawki.
Najlepszy casting: Grzesznicy (Francine Maisler)
„Grzesznicy”/ materiały prasowe Warner Bros. Entertainment Polska Sp. z o. o.Chociaż w przeszłości Akademia przyznała już honorową nagrodę dla reżysera castingu Lynna Stalmastera, potrzeba było ponad 30 lat, aby nowa kategoria stała się ciałem (pierwsze próby podejmowano w latach 90.). No i mamy: jako pierwsi nominacje otrzymali ludzie, którzy na reżyserii castingu i obsadzaniu zjedli zęby. Potem wyszły im nowe zęby i zjedli je ponownie. A są to: Nina Gold za Hamneta, Jennifer Venditti za Wielkiego Marty’ego, Cassandra Kulukundis za Jedną bitwę po drugiej, Gabriel Domingues za Tajnego agenta oraz nasza zwyciężczyni, Francine Maisler. Grzesznicy dużo siły czerpią z debiutującego Milesa Catona, który dźwiga brzemię najważniejszej postaci w filmie. I do tego fenomenalnie śpiewa. Wracający do zbiorowej świadomości Delroy Lindo nosi znamiona zarówno comic reliefu, jak i dobrego ducha oraz mentora. Wszystko do kupy zbiera Wunmi Mosaku, która stanowi emocjonalne serce obsady. Mogłem w zasadzie pominąć to wszystko i po prostu napisać „Jack O’Connell jako Remmick”. Mic drop.
Daniel Łojko
Najlepszy film międzynarodowy: Wartość sentymentalna
fot. „Wartość sentymentalna” / materiały prasowe M2 FilmsPo trylogii Oslo Joachim Trier postawił sobie bardzo wysoką poprzeczkę. W swoim najnowszym filmie Norweg po raz pierwszy w tak kompleksowy sposób opowiada o rodzinie. To kino, w którym zestawienie pozornych sprzeczności – oszczędny, emocjonalnie wylewny, wysmakowany, kameralny i epicki – okazuje się w pełni uzasadnione. Z jednej strony Trier nieustannie w centrum stawia człowieka i jego głęboko skrywane uczucia: mikrogesty, rzucone mimochodem zdania, małe i duże rany. Z drugiej – rozciąga opowieść na całą odyseję rodziny Bergów, obejmującą tragiczne doświadczenia II wojny światowej oraz różne sposoby przepracowania pokoleniowej traumy, także poprzez samo medium filmu. Obejmuje całe dekady cierpienia, jednocześnie uwrażliwiając widza na subtelne detale dźwiękowe i wizualne, jak szuranie drzwi czy odbicia światła słonecznego na ścianie. Każdy akcent jest tu idealnie wyważony, a każda linijka scenariusza opowiada coś istotnego o postaciach. Zachwyca też aktorski kwartet: Renate Reinsve, Inga Ibsdotter Lilleaas, Stellan Skarsgård i Elle Fanning tworzą galerię wielowymiarowych postaci z krwi i kości; każda kreacja jest wybitna, ale żadna nie kradnie show pozostałym. Całość wyrasta na kolejny instant klasyk w dorobku Triera – po prostu fenomenalne kino.
Jakub Nowociński
Charakteryzacja i fryzury: Brzydka siostra (Thomas Foldberg i Anne Cathrine Sauerberg)
fot. „Brzydka siostra”/ materiały prasowe Best FilmDobry make-up potrafi opowiedzieć historię. Ale czy może być jej siłą napędową akcji? Okazuje się, iż owszem – udowodnili to Thomas Foldberg i Anne Catherine Sauerberg, odpowiedzialni za charakteryzację i fryzury w Brzydkiej siostrze. W przypadku tego filmu charakteryzacja nie tylko dopełnia fabułę alternatywnego spojrzenia na baśń o Kopciuszku – ona praktycznie dźwiga na swoich barkach główne przesłanie filmu o opresyjnym i toksycznym wymuszaniu jednego modelu piękna. Kolejne bolesne transformacje, jakie przechodzi bohaterka, nie tylko wpisują się w tradycję body horroru, ale przede wszystkim opowiadają historię uprzedmiotowienia kobiet. Ta pomyślana i zaprojektowana z rozmachem charakteryzacja jest perełką wśród pozostałych nominowanych – bo nie tylko pokazuje kunszt i wyobraźnię jej twórców, ale także staje się elementem rozwijającym narrację filmową na równi z akcją.
Irena Kołtun
Najlepsza muzyka oryginalna: Grzesznicy (Ludwig Göransson)
„Grzesznicy”/ materiały prasowe Warner Bros. Entertainment Polska Sp. z o. o.Bądźmy szczerzy: w tym sezonie nagród Ludwig Göransson nie miał sobie równych. To już jest marka. Gwarant kreatywności, niespodzianek i najwyższego możliwego poziomu. Muzyka z Grzeszników to gorący blues z Głębokiego Południa Stanów Zjednoczonych, pożeniony z ciężkimi, metalowymi bębnami, wpływami klasycznego hip-hopu, szalonymi gitarowymi slide’ami. Czego innego spodziewać się po człowieku nazwanym po Ludwigu van Beethovenie i wychowanym na bluesie oraz Metallice? Tym bardziej w filmie, którego historia orbituje wokół daru przekazywania emocji przez muzykę. I jak na produkcję z elementami horroru przystało, nie zabrakło zgrabnie wplecionych tajemniczych motywów gitarowych, gwizdów czy piekielnych chórów oraz klasycznej orkiestry. Mogę być nieobiektywny, bo uważam Göranssona za najlepszego współczesnego kompozytora, ale aż strach pomyśleć, co latem usłyszymy w Odysei.
Daniel Łojko
Najlepsze efekty specjalne: Grzesznicy (Michael Ralla, Espen Nordahl, Guido Wolter, Donnie Dean)
„Grzesznicy”/ materiały prasowe Warner Bros. Entertainment Polska Sp. z o. o.Pośród konkurencji pełnej widowiskowych eksplozji i wygenerowanych cyfrowo krain zamieszkałych przez wielkie, drapieżne stworzenia, łatwo przeoczyć skromniejsze realizacje. Nie znaczy to jednak synonimicznie „mniej wymagające” ani tym bardziej „gorsze”. Grzesznicy Ryana Cooglera są przedsięwzięciem skupionym na immersyjnym detalu, który potrafi przejść zupełnie niezauważony i to w nim drzemie jego największa siła. Bezbłędnie zrealizowane starcie dwóch braci o obliczu jednego aktora, mieniące się złowrogo oczy wampirów niczym u Replikantów z powieści Dicka, kamera lewitująca po klubie w rytm I Lied to You czy łącząca efekty cyfrowe z protetyką scena końcowa. Grzesznicy to uczta dla zmysłów, a dzięki wspaniałej pracy fachowców od efektów specjalnych będziemy mogli raczyć się jej świeżością jeszcze przez lata. W końcu wampiry się nie starzeją.
Norbert Kaczała
Najlepszy dźwięk – F1: Film (Gwendolyn Yates Whittle, Juan Peralta, Al Nelson, Gareth John, Gary A. Rizzo)
fot. „F1: Film” / materiały prasowe Warner Bros. Entertainment Polska Sp. z o. o.Od 2021 roku kategoria Najlepszy dźwięk obejmuje zarówno samo jego nagranie, jak i montaż oraz miks. Nie jest więc wielkim zaskoczeniem nominacja dla F1: Film – wszak wyścigi to jeden z najbardziej wymagających dźwiękowo tematów w kinie. We wspomnianej produkcji twórcy musieli zadbać nie tylko o czytelność dialogów i adekwatne wtopienie ich w resztę dźwiękowego szumu, ale przede wszystkim chodziło o autentyczne odtworzenie silników bolidów Formuły 1. Zdjęcia realizowano częściowo podczas prawdziwych weekendów wyścigowych, co z pewnością pomogło oddać na przykład różnice w obrotach silnika, zmianę biegów, rozbieżności między samochodami (bo bolidy nie są równe ) czy hałasy z alei serwisowej. Film oglądałam w różnych kinach oraz formatach trzykrotnie; dzięki temu z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, iż twórcy wykreowali dźwięk na miarę Oscara. Podczas seansu trudno nie odnieść wrażenia oglądania wyścigu na żywo.
Anna Czerwińska
Najlepszy montaż: Wielki Marty (Ronald Bronstein, Josh Safdie)
fot. „Wielki Marty” / materiały prasowe Monolith FilmsMontaż Wielkiego Marty’ego jest dokładnie taki, jak gra Mausera – szybki, przesadny, rwany. Cały czas coś się tutaj dzieje, a prawdziwe szaleństwo zaczyna się oczywiście podczas scen akcji lub meczów ping-ponga. Montaż już w poprzednich filmach Safdiego był niesamowicie ważnym elementem budowania nastroju i zamykaniu widza w centrum wydarzeń, więc i tym razem się to nie zmieniło. Bez tego cholerycznego stylu, ciągłych cięć i pozornie zbędnych przejść zniknęłoby pewnie sporo charakterystycznego dla braci Safdie klimatu. Sam Wielki Marty może trochę traci, gdy znamy Uncut Gems i Good Time, ale tego, jak pięknie jest to pocięty film, żaden kinofilski snobizm mu nie odbierze.
Michał Skrzyński
Najlepsze kostiumy: Frankenstein (Kate Hawley)
fot. „Frankenstein” / materiały dystrybucyjne NetflixTwórcy, stając w obliczu perspektywy adaptacji literackiej klasyki, zwykle dwoją się i troją, by pozostawić na niej własny autorski ślad. Nie inaczej jest w przypadku filmu Guillermo del Toro, który – choć może nie nazwałabym go najlepszą adaptacją Frankensteina wszech czasów – bez dwóch zdań zasługuje na miano najpiękniejszego. Najnowsza wersja odchodzi od sztampowej, gotyckiej aury towarzyszącej dotychczasowym adaptacjom powieści Mary Shelley na rzecz bogactwa tekstur i barw, przywołujących skojarzenia ze steampunkiem. Odpowiadająca za kostiumy Kate Hawley wyposażyła bohaterów w garderobę, która nie tylko przyciąga wzrok, ale także subtelnie odzwierciedla ich miejsce w opowiadanej historii. Odejście od ścisłej wierności historycznej zdecydowanie działa tu na korzyść filmu. Zwłaszcza kreacje Elizabeth – utrzymane w tonach błękitu i zieleni, wzbogacone kamieniami szlachetnymi oraz pomysłowymi dodatkami – wnoszą do znanej historii powiew świeżości. Jednocześnie podkreślają baśniowość i lekko „nadrealny” charakter opowieści o Frankensteinie, balansującej gdzieś na granicy realizmu i fantastyki – co sprawia, iż to właśnie ten film zasłużył na nagrodę w kategorii Najlepsze Kostiumy.
Natalia Sańko
Najlepsza scenografia: Hamnet (Alice Felton, Fiona Crombie)
fot. „Hamnet” / materiały prasowe Universal PicturesHamnet w reżyserii Chloé Zhao przybliża niezwykle intymną historię rodziny Williama Szekspira. Przy kinie na takim poziomie wrażliwości, a do tego kostiumowym, niezbędna jest troska o cały świat przedstawiony, w tym scenografię. Chcąc zbudować atmosferę minionej epoki, twórcy zdecydowali się na autentyczną rekonstrukcję XVI-wiecznego Stratford-upon-Avon. Codziennością były wówczas drewniane domy, rzemieślnicze warsztaty, wiejskie podwórka i ciasne uliczki. Jednocześnie świat przedstawiony w Hamnecie obfituje w bliskie spotkania naturą – szczególnie w scenach z Agnes. Małomiasteczkowa przestrzeń kontrastuje z przedstawieniem londyńskiego teatru, który – choć nie do końca oddaje tamtejsze realia – dopełnia scenografii jako wizualnego odzwierciedlenia emocjonalnego rdzenia historii o stracie i pamięci.
Anna Czerwińska
Najlepsze zdjęcia: Sny o pociągach (Adolpho Veloso)
fot. „Sny o pociągach” / materiały dystrybucyjne NetflixKreując Sny o pociągach, twórcy postanowili nieco dokładniej przyjrzeć się epoce, nad którą pracują i pogrzebać w starych fotografiach z tamtego okresu. Gdy zauważono, iż większość z nich została wykonana w klasycznym dla fotografii formacie 3:2, kojarzącym się z umieszczeniem wspomnienia w małym, prostokątnym pudełku, pojawił się pomysł postawienia wszystkiego na jedną kartę. Będący operatorem Adolpho Veloso skorzystał nie tylko z nietypowego dla współczesnego kina formatu obrazu, ale również ze światła naturalnego, służącego ekipie w kręceniu prawie każdej sceny. Widać to na każdym kroku – Joel Edgerton pojawia się na ekranie w intymnie wąskiej przestrzeni, otoczony pionowymi krajobrazami wysoko pnących się nad jego głową drzew, a gdy trzeba, znika, ustępując miejsca drapieżnym gałęziom i gryzącym po gardle stosom wiórów.
Krzysztof Kurdziej
Najlepszy scenariusz oryginalny: Grzesznicy (Ryan Coogler)
„Grzesznicy”/ materiały prasowe Warner Bros. Entertainment Polska Sp. z o. o.Miłość to piękna rzecz. Podobnie jak sztuka. A miłość artysty do sztuki jako takiej to już doświadczenie bliskie ideału. Ciężko się zatem dziwić, iż tak zachwyciliśmy się scenariuszem Grzeszników. Ryan Coogler prezentuje nam tutaj tętniący życiem świat czerpiący z legend i folkloru, historii południa Stanów Zjednoczonych, historii muzyki i silnego powiązania wszystkich tych elementów. Nie bez powodu w kulturze każdego regionu pojawiają się podobne demony, a opowieści o nich przekazuje się w pieśniach. Tym razem jednak przyjmuje ona formę mistrzowskiego scenariusza, będąc niemniejszym nośnikiem fascynacji mroczną częścią lokalnej kultury. Grzesznicy to ekscytująca opowieść o rodzinie, tożsamości i odkupieniu, która sprawdzi się zarówno jako dramat, jak i pełnokrwisty horror. Apoteoza storytellingu tak starego jak ludzka cywilizacja.
Norbert Kaczała
Najlepszy scenariusz adaptowany: Sny o pociągach (Greg Kwedar, Clint Bentley)
fot. „Sny o pociągach” / materiały dystrybucyjne NetflixSny to również piękna rzecz. Pod płaszczyzną prostych komunikatów kryje się przyczynek do pogłębionej refleksji i kontemplacji nad życiem i światem. Podobną rolę pełnią filmowe Sny o pociągach, pozwalając odbiorcy na chwilę zwolnić. Choć prezentowany na ekranie i w oryginalnej nowelce Denisa Johnsona początek XX wieku każe światu pędzić przed siebie niczym lokomotywa, uwaga odbiorcy przeniesiona zostaje gdzie indziej. Na piękny krajobraz za oknem pociągu. Na prozę życia w trosce o bliskich i siebie. Na życie zgodnie z niezachwianym kompasem moralnym mimo czyhających wokół pokus. Cisza wybrzmiewająca między linijkami dialogów skrywa w sobie piękno oryginalnej prozy, ujawniając talent scenariopisarski Clinta Bentleya i Grega Kwedara. Sny o pociągach to poemat na cześć prostego człowieka i jego miejsca pośród skomplikowanego, wciąż zmieniającego się świata.
Norbert Kaczała
Najlepszy reżyseria: Jedna bitwa po drugiej (Paul Thomas Anderson)
Fot. „Jedna bitwa po drugiej” / Materiały prasowe Warner Bros. Entertainment Polska Sp. z o. o.Jednym z pierwszych fenomenów 2026 roku była i jest łyżwiarka figurowa Alysa Liu, która po finałowym, zwycięskim programie z nonszalancją zeszła z lodu, mówiąc do kamery „That’s what I’m f**king talking about!”. Amerykana zdawała się przy tym zupełnie niewymęczona, jakby występ na miarę złota nie wymagał choćby zadyszki. Wydaje mi się, iż olimpijka swój luz wzorowała właśnie na Paulu Thomasie Andersonie, który z podobną lekkością poprowadził swój hitowy film. Mimo iż Jedna bitwa po drugiej jest bezbłędnie zrealizowana, nie ma w niej grama reżyserskiego napięcia. Chodzi tam struktura, śmigają sceny, popisuje się obsada, wszystko po prostu działa. Może przy dziesiątym filmie (i czwartej nominacji za reżyserię) TPA osiągnął już taką swobodę w swoim fachu, iż potrafi robić kino tak, iż wydaje się to najprostszą rzeczą na świecie.
Michał Skrzyński
Najlepsza aktorka drugoplanowa: Inga Ibsdotter Lilleaas (Wartość sentymentalna)
fot. „Wartość sentymentalna” / materiały prasowe M2 FilmsWartość sentymentalna mało mówi, ale wiele pokazuje. Wcielająca się w postać Agnes Inga Ibsdotter Lilleaas wie o tym najlepiej i wiedzieć musiał również obsadzający ją w roli siostry głównej bohaterki Joachim Trier. Norweżka przewija się na ekranie bardzo często i rzadko skupia się na niej uwaga reszty obsady. Robi to natomiast kamera, demaskując iluzorycznie poukładane życie bohaterki. Na widok powracającego po latach do jej życia ojca wychwytuje w jej oczach obraz gorzkiego gniewu, związanego z emocjonalnym stanem jej siostry trwogi czy też najcięższego pod każdym względem, stłumionego przez lata smutku. Opowiadanie o traumach bez faktycznego opowiadania o nich jest sztuką, a dla aktora piekielnie trudnym zadaniem. I słyszałem już głosy, iż to za mało – iż jest to najmniej popisowa rola z puli nominowanych. Nie ma to jednak nic do rzeczy, gdy co drugi aktor na świecie chciałby w swojej kreacji wypaść choć w połowie tak autentycznie, co Inga.
Krzysztof Kurdziej
Najlepszy aktor drugoplanowy: Stellan Skarsgard (Wartość sentymentalna)
fot. „Wartość sentymentalna” / materiały prasowe M2 FilmsTrudno powiedzieć, w którym momencie przestałem patrzeć na Stellana Skarsgårda jak na miły dodatek drugoplanowy, a zacząłem postrzegać w nim jednego z najlepszych i najciekawszych aktorów w branży. Ten nieszczęsny „drugi plan” będzie prawdopodobnie jego łatką już do samego końca, choć talent Szweda wybija się hen daleko ponad ten poziom. Gustav Borg w Wartości sentymentalnej wydaje się być dokładnie tego typu drugoplanowcem, pozornie zapomnianym przez swoje córki – Norę i Agnes. Nic dziwnego, skoro uznany reżyser powraca do rodzinnego domu dopiero wtedy, gdy umiera jego była żona. Ściany zaczynają szeptać, a podchodzące do ojca z dużą ostrożnością bohaterki niezbyt przychylnie reagują na jego nagłe chęci odbudowania rodzinnych relacji i propozycję wspólnej pracy nad kolejnym filmem. Joachim Trier wie, jaki talent ma w swojej talii i pozwala mu grać swoje zasłużone pierwsze skrzypce. Pomimo wszelkich starań Nory i Agnes, każda z krętych dróg w domu i tak prowadzi z powrotem do ich ojca, Gustava.
Krzysztof Kurdziej
Najlepsza aktorka pierwszoplanowa: Jessie Buckley (Hamnet)
fot. „Hamnet” / materiały prasowe Universal PicturesJessie Buckley w Hamnecie tworzy kreację, która na długo pozostaje pod powiekami. To bez wątpienia najpiękniejsza rola roku, a być może choćby jedna z najbardziej zapamiętywalnych i poruszających aktorskich kreacji ostatniej dekady. Irlandzka aktorka staje tu przed niezwykle wymagającym zadaniem – Agnes niesie w sobie całe spektrum ludzkiego doświadczenia: od beztroski i radości, aż po skrajny smutek i ból, którego nie sposób sobie wyobrazić. W tej roli jest coś, co wymyka się czysto realistycznemu opisowi. Buckley gra tak, jakby dotykała metafizyki; jakiejś duchowej prawdy o stracie, miłości i istocie istnienia. Jej spojrzenie sprawia wrażenie, jakby aktorka była jednocześnie w świecie materialnym i gdzieś poza nim. Buckley głęboko porusza mnie w każdej scenie – niezależnie od tego, czy jej bohaterka się śmieje, patrzy z czułością na męża i dzieci, czy wyje z bólu. To kreacja wykraczająca daleko poza aktorskie rzemiosło. Niech o emocjach, które we mnie wywołuje, świadczy patetyczny język, którego właśnie użyłem. Zwyczajnie nie da się inaczej.
Jakub Nowociński
Najlepszy aktor pierwszoplanowy: Timothée Chalamet (Wielki Marty)
kadr z filmu „Wielki Marty”Wyścig po statuetkę w tej kategorii prezentował się nader interesująco (szkoda, iż zabrakło Jesse’ego Plemonsa…), ale zwycięzca może być tylko jeden. W naszym przypadku jest to elektryzujący i jednocześnie elektryczny Timothée Chalamet, który w filmie Josha Safdiego zaliczył chyba najlepszy występ w karierze. Niezwykle charyzmatyczny, stale bombardujący potokiem słów, mający resztki niewinnego, chłopięcego uroku. Jednocześnie śliski, skręcający z żenady, ciągle dominujący ekran – taki jest Marty Mauser Timothée’ego Chalameta. Mało który występ wywoływał w ostatnim sezonie tak wiele tak skrajnych emocji. Od obrzydzenia i irytacji bohaterem, przez żal, po śladowe ilości empatii skryte za cwaniackimi półuśmieszkami. Możemy wręczyć aktorowi Oscara Filmawki, ale nic nie ucieszyłoby mnie tak bardzo, jak prawdziwa statuetka w jego rękach.
Daniel Łojko
Najlepszy film: Hamnet
fot. „Hamnet” / materiały prasowe Universal PicturesNie jest tajemnicą, iż Chloé Zhao podejmuje w Hamnecie temat wyjątkowo trudny. Śmierć tytułowego Hamneta stała się w końcu inspiracją do napisania najsłynniejszej tragedii w historii literatury. Losy rodziny Szekspirów – z Agnes w centrum – stają się w filmie pretekstem do poetyckiej opowieści o żałobie, jej przeciwległych biegunach i próbach przepracowania.
Hamnet zdecydowanie nie jest kinem łatwym; to film porażająco smutny, wydrążający, ściskający za gardło i bolący w trzewiach. Przeprowadzając nas przez kolejne losy Szekspirów, Zhao operuje na najwyższych rejestrach emocjonalnych, które znajdują swoje ujście w finale i prowadzą do doświadczenia katharsis. Kontemplacyjną reżyserię wspierają piony techniczne, tworząc spójną i w pełni spełnioną artystycznie całość: hipnotyzujące zdjęcia autorstwa Łukasza Żala, minimalistyczna muzyka Maxa Richtera, kostiumy nominowanej do Oscara Małgosi Turzańskiej oraz scenografia, która pobudza zmysły i przenosi w krainę między światem materialnym a niematerialnym.
Na kolejny poziom Hamneta wznosi rola Jessie Buckley, którą opisałem wyżej jako jedną z najbardziej zapamiętywalnych i poruszających kreacji aktorskich ostatniej dekady. Niektórzy mogą zarzucić filmowi nadmierny patos lub naiwną wizję oczyszczającej mocy sztuki. Warto jednak przyjąć wizję Zhao z całym dobrodziejstwem inwentarza: to kino świadomie podniosłe, w każdym geście poetyckie, dotykające metafizyki i istoty ludzkiego istnienia.
Jakub Nowociński
Koordynacja: Jakub Nowociński
Korekta: Monika Konkol
















