Opowieści miłosne, śmiertelne i tajemnicze – recenzja książki. Kompendium Poego

popkulturowcy.pl 1 godzina temu

Edgar Allan Poe to pisarz unikatowy. Jego opowieści wciąż przyciągają nowych czytelników, budzą refleksje, grozę i zaintrygowanie. Nowe wydania Poego to żadna nowość. Opowieści miłosne, śmiertelne i tajemnicze to jednak chyba najkompletniejsze wydanie autora, jakim aktulanie dysponuje polski czytelnik.

Na Opowieści miłosne, śmiertelne i tajemnicze składa się 37 opowiadań Poego, które zajmują 800 stron. To obszerne wydanie ma swój rytm – zaczynamy od tajemniczych kobiet, przez zbrodnie, śmierć, opowieści detektywistyczne aż po dalekie wyprawy i polemikę z dziennikarstwem. Podział wydania na sześć tematycznych części ma na celu (według posłowia) pokazać różne ery pisarza oraz zwrócić uwagę na jego gatunkową wszechstronność.

Osobiście największą miłością darzę gotyckie opowiadania grozy, od których poznałam Poego na studiach. Moja pierwsza styczność z jego twórczością odbywała się w oryginale – tym bardziej interesujące jest wydanie Vespera. Stawiamy tu głównie na istniejące wcześniej przekłady Bolesława Leśmiana i Stanisława Wyrzykowskiego oraz kilku innych tłumaczy. Język zdecydowanie uwspółcześniowy, ale wciąż utrzymuje specyficzny ton Poego i jego językowe meandry.

Fot. Wydawnictwo Vesper

Kształt, jaki przybiera to obszerne wydanie, niewątpliwie działa na plus. Na początku sceptycznie podeszłam to tak pogrupowanej tematyki. Cztery pierwsze opowiadania to kolejno Berenice, Morella, Ligeja i Eleonora. Kto czytał Poego, ten wie, iż czytając ciągiem pewne opowiadania mogą wydawać się łudząco do siebie podobne. Słowem kluczem jest tu jednak „łudząco”, ponieważ podobieństwo to tylko pozory. Części tematyczne działają zupełnie inaczej: budują całościowy klimat danej odnogi twórczości Poego. Kiedy pisze o zbrodni, czytamy o niej z różnych perspektyw. Kiedy o zagadkach, widzimy różne sposoby myślenia. Każde opowiadanie jest drobną częścią składową większego zainteresowania autora.

Moim osobistym faworytem od lat pozostaje Serce – oskarżycielem (chociaż będę utrzymywać, iż oryginalny tytuł The Tell-Tale Heart jest jedynym słusznym). W wydaniu znajdziemy również opowiadanie Zagłada domu Usherów, które chyba najczęściej jest wydawane osobno. Co ciekawe, Opowieści miłosne, śmiertelne i tajemnicze mają w sobie też wyjątkowo obszerną Opowieść Artura Gordona Pyma z Nantucket. Liczy ono niemal 150 stron i jest podzielone na rozdziały, nie zaczynające się od nowych stron, tylko bezpośrednio w tekście. To zdecydowanie moment trudnej przeprawy przez całe wydanie.

Dla fanów Poego jest to książka-kompendium. Pięknie, solidnie wydana z bardzo estetyczną okładką, która zawiera odwołania do twórczości autora. Jego podobizna wpasowana w nazwisko przyciąga oko, a reszta buduje gotycki nastrój. Cały tom to pieczołowicie przygotowany przekrój przez twórczość jednego z najbardziej charakterystycznych pisarzy, którzy nie przestają fascynować. Chociaż jest to lektura niewątpliwie długa i raczej powolna, można ją długo smakować.

Powyższy tekst powstał w ramach współpracy z Wydawnictwem Vesper. Dziękujemy!

Fot. główna: Kolaż z wykorzystaniem oficjalnej okładki.

Idź do oryginalnego materiału