„Ołowiane dzieci” to nie fakty 1:1 – do czego twórcy przyznają się na początku każdego odcinka. Niemniej –sięganie po prawdziwe postacie potrafi osiągnąć efekt przeciwny od zamierzonego. Ekspertka zabrała głos.
W „Ołowianych dzieci” poznajemy wstrząsającą historię epidemii w katowickich Szopienicach. Joanna Kulig wciela się kluczową uczestniczkę tamtych zdarzeń, Jolantę Wadowską-Król. Choć produkcja stara się uświęcić jej oddanie w ratunek dzieci zatrutych przez hutę, częścią fabularnych zmyśleń może zaszkodzić jej dziedzictwu.
Ołowiane dzieci – serial szkodzi Jolancie Wadowskiej-Król?
Cenny komentarz w sprawie nowego hitu Netfliksa pojawił się na Facebooku Magdaleny Majcher, autorki poświęconej Wadowskiej-Król powieści „Doktórka od familoków”. Pisarka, która nie tylko uważnie prześledziła życiorys lekarki, ale i zdążyła poznać ją osobiście, zwróciła uwagę na krytyczne głosy, które pojawiły się po premierze serialu.
Otóż Majcher spotkała się z komentarzami, w których internauci krytykowali samą Wadowską-Król za narażanie zdrowia swego nienarodzonego dziecka podczas zmagań z epidemią zachorowań na ołowicę. W serialu Netfliksa pokazano m.in., iż mimo zajścia w ciążę „doktórka” nie opuściła okolic huty. Tymczasem, wyjaśnia Majcher, nic takiego nie miało miejsca. Lekarka ani nie była w ciąży, ani sama nie zachorowała.
By nie narażać życiorysu historycznej postaci na uproszczone wnioski, Majcher wyjaśniła, jak to naprawdę wyglądało.
— Doktor Wadowska-Król nie mieszkała przy hucie, nie była w ciąży i nie chorowała na ołowicę Natknęłam się gdzieś na komentarz, iż lekarka była nieodpowiedzialna, bo narażała swoje nienarodzone jeszcze dziecko. Ten komentarz utwierdził mnie w przekonaniu, iż powinnam opublikować swój post, bo rzeczywiście są ludzie, którzy czerpią wiedzę na temat wydarzeń z Szopienic z serialu i traktują bezkrytycznie artystyczną wizję twórców.
Nie, doktor Wadowska-Król nie była w ciąży w trakcie badań nad ołowicą. Nie mieszkała też i nie przyjmowała przy samej hucie, przychodnia mieściła się przy ulicy Franciszoka (obecnie Grzegorzka), czyli w obrębie Dąbrówki Małej. Tam był po prostu rejon dla dzieci z Szopienic. Doktor Wadowska-Król badała się pod kątem ołowicy, ale nie chorowała. Miała nieznacznie podwyższony poziom ołowiu.
Na tym nie koniec sprostowań – Majcher wyjaśniła też, jak do rzeczywistości mają się najbardziej sensacyjne chwile serialu. Czy Jolanta Wadowska-Król była aresztowana przez SB? A jak rzeczywiste inspiracje wpisują się w ogólne wrażenia z nowego serialu Netfliksa? Opinię Serialowej odnajdziecie w tym miejscu: Ołowiane dzieci – recenzja serialu.

















