„Odpoczynek to nie lenistwo”. Autorka „Kobiety zrelaksowanej” o tym, dlaczego kobiety boją się spokoju

ohme.pl 1 tydzień temu

W świecie, który nagradza pośpiech, produktywność i bycie „na posterunku”, wiele kobiet nauczyło się traktować odpoczynek jak słabość. Tymczasem to nie relaks odbiera ambicję, radość, kreatywność i kontakt ze sobą lecz, zdaniem autorki książki „Zrelaksowana kobieta” Nicoli Jane Hobbs, chroniczne przeciążenie. Dlaczego kobiety tak bardzo tęsknią za wytchnieniem, a jednocześnie tak często czują z jego powodu lęk i poczucie winy – rozmawiamy z autorką.

OHME.PL: Zrelaksowana kobieta to nie leniwa kobieta, ale wolna. Jak myślisz, co dziś najbardziej zniekształca nasze myślenie o odpoczynku i sprawia, iż kobiety wciąż mylą relaks z brakiem ambicji?

Żyjemy w kulturze, która ceni produktywność i osiągnięcia, a kobiety uczy, iż powinny nieustannie coś robić i bez końca dawać z siebie innym. W efekcie wiele z nich przyswaja przekaz, iż odpoczynek oznacza lenistwo, dlatego relaks bardzo często wiąże się z poczuciem winy i niepokojem. Tymczasem ambicja i odpoczynek mogą iść ze sobą w parze. A kiedy tak się dzieje, możemy realizować swoje cele z euforią i zaufaniem, a nie w stresie i ciągłym poczuciu presji.

Czy kobieta, która naprawdę umie odpoczywać, zyskuje psychologiczną przewagę nad tą, która nieustannie wszystkim „zarządza”? jeżeli tak, na czym ona polega?

Zarządzanie stresem pomaga nam radzić sobie z różnymi presjami życia, ale to odpoczynek pozwala nam naprawdę się po nich zregenerować i odbudować. Kiedy cały czas tylko „ogarniamy”, bardzo często działamy w trybie przetrwania. Gdy zaczynamy odpoczywać, nasze wewnętrzne zasoby stopniowo się odnawiają, układ nerwowy się reguluje, a my możemy myśleć jaśniej, czuć głębiej i odzyskiwać dostęp do kreatywności, wyobraźni oraz radości.

W swojej książce piszesz, iż wiele kobiet boi się odpoczynku równie mocno, jak za nim tęskni. Skąd bierze się ten paradoks: iż odpoczynek jest marzeniem, a jednocześnie wywołuje lęk albo poczucie winy?

Odpoczynek jest biologiczną koniecznością, dlatego naturalnie za nim tęsknimy — podobnie jak odczuwamy głód jedzenia. Ale jeżeli nasze poczucie własnej wartości zostało zbudowane na byciu potrzebną i na byciu produktywną, odpoczynek może budzić lęk, a choćby poczucie utraty własnej wartości. Uświadomienie sobie, iż nasza wartość jest wrodzona i nie zależy od tego, ile robimy ani jak bardzo zadowalamy innych, uwalnia nas i pozwala odpoczywać bez poczucia winy.

Który moment jest ważniejszy dla kobiety: ten, w którym mówi „jestem zmęczona”, czy ten, w którym uznaje, iż ma prawo coś z tym zrobić?

Powiedzenie „jestem zmęczona” to moment uświadomienia sobie prawdy o sobie, a świadomość zawsze jest pierwszym krokiem do zmiany. Ale uznanie własnego prawa do odpowiedzi na to zmęczenie — czyli danie sobie zgody na odpoczynek — jest tym, co naprawdę ma moc przemiany.

Piszesz, iż wiele z nas żyje w trybie przetrwania. Po czym kobieta może poznać, iż nie jest po prostu „zajęta”, ale iż jej układ nerwowy od dawna funkcjonuje w stanie przeciążenia?

Jeśli naszemu zabieganiu towarzyszą ciągłe poczucie pilności, wewnętrzny przymus działania i rozdrażnienie, to często znak, iż nasz układ nerwowy jest rozregulowany i iż odpoczynek powinien stać się priorytetem.

Piszesz bardzo mocno, iż odpoczynek musi stać się bezpieczny dla ciała. Jak nauczyć ciało, iż spokój nie jest zagrożeniem — zwłaszcza jeżeli ktoś żył w napięciu przez lata?

Żeby spokój mógł zostać odczuty jako bezpieczny, musimy dawać ciału małe, regularne doświadczenia zwolnienia i bezruchu, które pokażą układowi nerwowemu, iż kiedy odpoczywamy, nie dzieje się nic złego. W ten sposób przestajemy łączyć spokój z zagrożeniem i zaczynamy na nowo splatać go z poczuciem bezpieczeństwa i wewnętrznego pokoju.

Z twojej perspektywy: czy dzisiejsze wypalenie kobiet częściej wynika z nadmiaru obowiązków, czy z życia wbrew sobie?

Zewnętrzne obowiązki oczywiście przyczyniają się do wypalenia, ale to uwewnętrznione oczekiwania często jeszcze je pogłębiają: ignorowanie własnych potrzeb, tłumienie siebie, perfekcjonizm, nadmierne dostosowywanie się do innych, hiperniezależność czy surowa samokrytyka.

Nie zawsze możemy zmniejszyć liczbę obowiązków, ale możemy zacząć kwestionować i odpuszczać nierealistyczne oczekiwania, które przejęłyśmy od społeczeństwa. To daje nam większą wolność, by szanować własne potrzeby — a to może chronić przed wypaleniem.

W twojej książce relaks nie kończy się na kąpieli czy wolnym wieczorze — obejmuje także relacje, granice i podział obowiązków. Dlaczego kobieta nie ochroni się naprawdę przed wypaleniem, dopóki nie przestanie dźwigać wszystkiego sama?

Stałe poczucie odpowiedzialności za wszystkich i za wszystko utrzymuje nasz układ nerwowy w stanie walki albo ucieczki. Dzielenie odpowiedzialności i stawianie jasnych granic daje układowi nerwowemu poczucie bezpieczeństwa i oparcia w relacji. Dzięki temu reakcja stresowa może się wyciszyć, a my mamy szansę naprawdę się rozluźnić i zregenerować.

Gdybyś miała wskazać jedną najważniejszą zmianę w myśleniu, która pomogłaby kobiecie zacząć odzyskiwać spokój, co by to było: robić mniej, bać się mniej, mniej przepraszać — czy coś jeszcze innego?

Jedną z najpotężniejszych zmian w myśleniu, która pomaga kobietom się rozluźnić, jest uznanie, iż odpoczynku nie trzeba sobie zasłużyć. Zamiast pytać: „Czy pracowałam wystarczająco ciężko, żeby zasłużyć na odpoczynek?”, możemy zapytać: „Czy odpoczęłam wystarczająco, by móc wykonywać swoją najbardziej czułą i znaczącą pracę?”.

Jaki byłby pierwszy, naprawdę realny krok dla czytelniczki, która jest zmęczona, przebodźcowana, ma za dużo na głowie i myśli: „To wszystko brzmi pięknie, ale od czego ja mam zacząć w codziennym życiu?”

Warto zacząć od bardzo małych form odpoczynku — od krótkich pauz w ciągu dnia. Na przykład zatrzymać się na kilka spokojnych oddechów między wysłaniem jednego maila a przeczytaniem kolejnego, zanim sięgniemy po telefon albo tuż po śniadaniu. Każda taka mała, powtarzalna pauza uczy układ nerwowy, iż można zwolnić. Że można odpocząć. Że to jest bezpieczne.

Dziękujemy serdecznie za rozmowę!

Idź do oryginalnego materiału