Oczy świata zwrócone na Śląsk. To jeden z największych hitów Netfliksa

swiatseriali.interia.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


Serial "Ołowiane dzieci" przyciąga uwagę widzów nie tylko w Polsce, ale i za granicą. Oparte na prawdziwych wydarzeniach dzieło Macieja Pieprzycy zajmuje wysoką pozycję w globalnym rankingu Netfliksa. Produkcja ma już ponad 8 milionów wyświetleń!



"Ołowiane dzieci": polski serial Netfliksa podbija świat. Ponad 8 milionów wyświetleń


"Ołowiane dzieci" to produkcja oparta na prawdziwych wydarzeniach, które zostały opisane w funkcjonującej pod tym samym tytułem książce Michała Jędryki z 2020 roku.


Historia przenosi widzów do lat 70. XX wieku i prezentuje kulisy epidemii ołowicy wśród dzieci z katowickich Szopienic. Jest to choroba wywołana zatruciem metalami ciężkimi, na którą w szczególności narażone były młode osoby żyjące w okolicy huty. W serialu śledzimy losy dr Jolanty Wadowskiej-Król, która odkrywa dramatyczną prawdę o dzielnicy Targowisko. Zdeterminowana lekarka podejmie próby uratowania cierpiących maleństw, jednak na jej drodze staje wiele przeciwności. I jak się okazuje, największym problemem nie jest choroba sama w sobie czy początkowy brak porozumienia z mieszkańcami, a opresyjny, komunistyczny aparat państwowy, który próbuje zamieść sprawę pod dywan. Reklama


Reżyserem nowości Netfliksa jest pochodzący z Katowic Maciej Pieprzyca, autor filmów "Chcę się żyć" czy "Ikar. Legenda Mietka Kosza". Scenariusz do produkcji napisał Jakub Koroczuk, a za zdjęcia odpowiadał Witold Płóciennik. Rolę bohaterskiej "doktórki od familoków" zagrała Joanna Kulig ("Zimna wojna"), a na ekranie partneruje jej pokaźne grono polskich gwiazd, w tym Agata Kulesza, Kinga Preis, Michał Żurawski, Marian Dziędziel, Zbigniew Zamachowski, Sebastian Pawlak i Julia Polaczek.

Zagraniczni krytycy zachwyceni polskim serialem


"Ołowiane dzieci" wywołały zainteresowanie nie tylko polskich, ale i zagranicznych widzów. Serial pojawił się w rankingu Top10 aż 37 krajów, szczególną popularnością cieszy się w Niemczech, Czechach, Słowacji i Litwie. Tytuł notuje doskonałe wyniki; ma już ponad osiem milionów wyświetleń i niespodziewanie cieszy się większą popularnością niż ubiegłoroczny "Heweliusz".
Serial zbiera znakomite recenzje i jest porównywany do cenionego "Czarnobyla" - takiej analogii użył m.in. Clint Worthington z amerykańskiego portalu rogerebert.com. Redaktor hiszpańskiego "Cosmopolitan" napisał w recenzji: "Netflix wypuścił serial osadzony w Europie lat 70. z tak wstrząsającą fabułą, iż odwołałem wszystkie plany na weekend". Natomiast włoski dziennikarz z portalu Best Movie przekazał, iż to "arcydzieło, którego nie można przegapić".

Krytyka serialu "Ołowiane dzieci". Jest reakcja reżysera


Mimo ogromnej popularności choćby poza granicami Polski, produkcja ma także spore grono krytyków. Wśród nich jest choćby Stanisław Torbus, wnuk prof. Bożeny Hager-Małeckiej, który zarzucił twórcom przekształcanie rzeczywistości oraz umniejszenie roli jego babci w historii.
"Profesor Bożena Hager-Małecka przez cały czas rozpościerała parasol ochronny nad dr Wadowską-Król i Wiesławą Wilczek, chroniąc je przed naciskami partyjnych dygnitarzy oraz Służby Bezpieczeństwa. To szczególnie krzywdzące, ponieważ uderza nie tylko w historyczną prawdę, ale także w jej dziedzictwo i pamięć, pozostawiając w świadomości widzów zniekształcony obraz osoby, która w rzeczywistości wykazała się odwagą i bezkompromisową postawą wobec systemu. Bardzo bolesne było dla mnie oglądanie historii stworzonej przez Macieja Pieprzycę. Jest to opowieść strasznie krzywdząca i niesprawiedliwa" - pisał w obszernym poście na Facebooku.
Wielu internautów zgodziło się z jego uwagami, nazywając produkcję "szkodliwą i nieuczciwą". Krytyczne uwagi skłoniły Macieja Pieprzycę do wytłumaczenia swojej perspektywy i przyczyny zmian w serialowej opowieści:
"Nie lubię historii wyssanych z palca. Lubię, kiedy historia w mniejszym lub większym stopniu jest oparta na faktach. Oczywiście, to nie jest dokument, tylko produkcja fabularna i te fakty gdzieś mieszają się z fikcją. Czasem ta fikcja jest nam potrzebna właśnie po to, żeby dojść do prawdy, do tych faktów. To zawsze wpływa na odbiór filmu i tego, co się opowiada" - wyjaśniał reżyser na antenie Polskiego Radia.
Zobacz też:
Nowy serial twórców "Stranger Things". Znamy datę premiery produkcji "The Boroughs"
Idź do oryginalnego materiału