Cztery odcinki trzeciego sezonu "Rodu smoka" za mną. Adaptacja "Ognia i krwi" próbuje naprawić błędy poprzedniej odsłony, ale polega w starciu ze scenariuszem, który krąży wokół prozy George'a R.R. Martina, rzadko kiedy dorzucając coś sensownego od siebie. Narodziny Rhaenyry Okrutnej przypominają szaleństwo Lady Makbet. Emma D'Arcy stawia na szekspirowską dramaturgię, którą milej oglądałoby się na deskach West Endu niż na małym ekranie.