REKLAMA
Zobacz wideo
Senyszyn zmieniła zapisy w testamencie? Mówi wprost
Nie żyje Janusz Ratajczak. Są nowe ustalenia w sprawie tragicznej śmierciDo dramatycznego zdarzenia doszło 23 marca na drodze krajowej nr 10. W kolizji brały udział aż cztery pojazdy. Jak wynika ze wstępnych ustaleń policji, kierowca ciężarówki niespodziewanie zjechał na przeciwny pas ruchu, doprowadzając do serii zderzeń."Z niewyjaśnionych przyczyn zjechał na przeciwległy pas ruchu i doprowadził do bocznego zderzenia z prawidłowo jadącym autem marki Skoda, które następnie zderzyło się z Seatem jadącym za pojazdem ciężarowym. W tym samym czasie ciężarowy Mercedes uderzył w jadące z naprzeciwka Audi, które wypadło z drogi i spadło z około pięciometrowej skarpy" - przekazała "Faktowi" nadkom. Lidia Kowalska z Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy. Pozostali uczestnicy wypadku nie odnieśli poważnych obrażeń. Wiadomo, iż kierowca tira był trzeźwy, a jego prawo jazdy zostało zatrzymane.Śledczy intensywnie pracują nad ustaleniem przyczyn tragedii i analizują każdy szczegół zdarzenia. Na miejscu zabezpieczono materiał dowodowy, w tym dane z pojazdów, a także przeprowadzono oględziny z użyciem drona. "Na miejscu zdarzenia wykonano konieczne czynności, m.in. z wykorzystaniem drona. Był biegły z rekonstrukcji wypadków drogowych. Zabezpieczono sterowniki z pojazdów, by odtworzyć ostatnie sekundy przed wypadkiem" - powiedziała "Faktowi" prok. Agnieszka Adamska-Okońska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy.Śmierć Janusza Ratajczaka. niedługo śledczy będą to ustalać"Śledczy ustalać będą, dlaczego kierowca ciągnika siodłowego z naczepą zjechał na przeciwległy pas ruchu. Na razie tego nie wiemy" - dodała prok. Agnieszka Adamska-Okońska. W mediach pojawiły się również nieoficjalne informacje, z których wynika, iż kierowca ciężarówki miał tuż przed zdarzeniem dostać silnego ataku kaszlu. Prokuratura nie potwierdza jednak tych doniesień.
"Kierowca tira nie był jeszcze przesłuchany, był rozpytany. Nie mam takich informacji. Na pewno sprawdzane będzie to, jak się zachowywał przed wypadkiem" - wskazała prok. Agnieszka Adamska-Okońska. ZOBACZ TEŻ: Tak wyglądał ostatni dzień życia Magdaleny Majtyki. "Nic nie wskazywało, iż cokolwiek jest nie tak"





