Nowa Łęcka nie jest modliszką. Sandra Drzymalska dla „Polityki” o kulisach serialowej „Lalki” | Kultura na weekend. Odc. 312

polityka.pl 3 godzin temu
Od wydania powieści Prusa minęło prawie półtora wieku, a polskie kobiety wciąż muszą upominać się o podstawowe prawa – zauważa Sandra Drzymalska, opowiadając o roli Izabeli Łęckiej i o związkach „Lalki” ze współczesnością. Sandra Drzymalska, wybitna aktorka młodego pokolenia i gościni „Kultury na weekend”, uważa serialową Izabelę Łęcką za postać wielowymiarową. Bardzo niezależną, a zarazem niechętnie rezygnującą z przywilejów bycia arystokratką. – Produkcja Netflixa nie jest wiernym odtworzeniem książki Bolesława Prusa – precyzuje w rozmowie z Januszem Wróblewskim. – Chcieliśmy ukazać bohaterkę w sposób bardziej złożony, obdarzając ją większą swobodą interpretacyjną i odsuwając od tradycyjnych stereotypów kojarzących się z jej klasą społeczną. W serialu poruszane są tematy feminizmu, kapitalizmu, relacji międzyludzkich, różnych rodzajów miłości oraz stosunku do pieniędzy, co nadaje „Lalce” w reżyserii Pawła Maślony uniwersalny wymiar.

Przez ostatni rok funkcjonowałam adekwatnie bez zatrzymania – wyznaje aktorka. – Po powrocie z planu „Violetty Villas” niemal w biegu rozpoczęłam pracę nad „Lalką”. Gdy ukończyliśmy sześcioodcinkowy serial, dostałam zaledwie kilka dni przerwy, by znowu przeobrazić się w Violettę, gdyż konieczne były dokrętki. Ostatecznie przez 11 miesięcy niemal bez przerwy pracowałam nad tymi dwiema rolami.

Od chwili wydania powieści Prusa minęło prawie półtora wieku, a polskie kobiety wciąż muszą upominać się o podstawowe prawa – zwraca uwagę Drzymalska, rozwijając m.in. wątek związków „Lalki” ze współczesnością.

Zastanawiające, iż wciąż w kwestiach dotyczących kobiet tak wiele mają do powiedzenia osoby, które nie zawsze są w stanie w pełni zrozumieć nasze doświadczenia. Każda kobieta jest przede wszystkim indywidualną, myślącą osobą i powinna mieć możliwość podejmowania decyzji dotyczących własnego życia. Kiedy zaczynałam swoją drogę aktorską, miałam 21 lat i zdarzało się, iż byłam traktowana jak dziewczynka, która nic nie rozumie. W szkole teatralnej usłyszałam od jednego z profesorów: „Masz dużo uroku i wdzięku. W inteligencję wątpię, a o talencie jeszcze nie wiem”. To było dla mnie druzgocące, zwłaszcza iż miałam wtedy niskie poczucie własnej wartości i przez cały czas bałam się, iż zostanę wyrzucona ze szkoły. Pamiętam też swoje zdziwienie: dlaczego kobieta nie może być jednocześnie urocza, pełna wdzięku i inteligentna? To był jeden z gorsetów, z których musiałam się uwolnić. Ale dzisiaj sama nim dla siebie bywam.

Idź do oryginalnego materiału